Koniec szarej strefy w sieci

DI
opublikowano: 2009-02-17 14:33

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o kontroli skarbowej - podało CIR. O projekcie pisał wcześniej "PB". 

Projekt przewiduje zwiększenie skuteczności kontroli skarbowej oraz ograniczenie rozmiarów „szarej strefy”, w tym zwłaszcza funkcjonującej za pośrednictwem internetu.

- Wprowadzono uprawnienia dla organów kontroli skarbowej, związane z kontrolą e-handlu i wykorzystywaniem internetu do prowadzenia nieujawnionej i nieopodatkowanej działalności gospodarczej. Ponieważ organy kontroli skarbowej dysponują najczęściej wyłącznie numerem rachunku bankowego podmiotu, adresem IP, nazwą domeny lub ogłoszeniem o oferowanych produktach, konieczne stało się wyposażenie tych organów w uprawnienia do występowania do instytucji finansowych o dane dotyczące wskazanego numeru bankowego. Przesłanką do wystąpienia o takie informacje będzie uprawdopodobnione przypuszczenie, że jego posiadacz uzyskuje dochody nie znajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów albo w składanych deklaracjach podatkowych. Kontrola handlu elektronicznego będzie ważnym instrumentem w wykrywaniu i zwalczaniu podatkowej przestępczości internetowej polegającej na uchylaniu się od płacenia podatków - czytamy w komunikacie.

Po ludzku? Jeżeli np. Allegro.pl, nasz lider e-handlu, nie udostępni informacji o interesującej urzędników transakcji, nie poda imion, nazwisk, adresów i kont bankowych osób sprzedających i kupujących, to zapłaci kary. W ten oto sposób resort finansów chce wymusić współpracę.

— Skala szarej strefy w internecie jest ogromna i narasta z każdym rokiem. To się po prostu opłaca, ponieważ wykrywanie tego procederu jest praktycznie zerowe. Organy skarbowe powinny wreszcie zacząć sobie z tym radzić — mówi "PB" Stanisław Stec, były szef kontroli skarbowej.

Eksperci twierdzą, że wyposażenie skarbówki w tak wielkie uprawnienia może skutecznie odstraszyć od działania w internetowej szarej strefie i nakłonić kombinatorów do rejestrowania działalności gospodarczej. Sęk w tym, że i Bogu ducha winni kupujący na aukcjach czy w sklepach internetowych trafią do "czarnej bazy" fiskusa.