Koniec z monopolem na bicie monet

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 05-01-2009, 00:00

Własna mennica, certyfikaty inwestycyjne na metale szlachetne i portal dla Polonii — oto plany firmy, która w tym roku chce wejść na GPW.

Własna mennica, certyfikaty inwestycyjne na metale szlachetne i portal dla Polonii — oto plany firmy, która w tym roku chce wejść na GPW.

Trzeba skończyć z monopolem na bicie monet — przekonują właściciele Inwestycji Alternatywnych Profit (IAP) i eMonety.pl, którzy za kilka tygodni połączą siły. O planie fuzji IAP i spółki należącej do giełdowych Netmediów pisaliśmy kilka tygodni temu. Wówczas transakcja była anonsowana jako połączenie numeru dwa i trzy na rynku numizmatów i metali szlachetnych. Dziś akcjonariusze firm na łamach "PB" ujawniają dużo poważniejszy plan.

— Chcemy zbudować mennicę i bić monety. W Polsce jest tylko jedna, podczas gdy w Niemczech kilkanaście. Nie ma powodu, by u nas był monopol — mówi Mirosław Mejer, prezes i większościowy akcjonariusz IAP.

Z parkietu na mennicę

Właśnie stworzenie mennicy jest jednym z głównych powodów planowanego przez IAP wejścia na Giełdę Papierów Wartościowych w drugiej połowie 2009 r.

— Jedna trzecia naszych przychodów pochodzi z produkcji własnych produktów kolekcjonerskich. Na nich osiągamy największą marżę. Dzięki uruchomieniu własnej mennicy będziemy mogli produkować więcej, i co najważniejsze, taniej. Ma ona jednak działać nie tylko na nasze potrzeby, ale także obsługiwać innych klientów, w tym zagranicznych. Zapotrzebowanie jest bardzo duże — mówi Mirosław Mejer.

Biznes połączonych firm opiera się na trzech nogach: obrocie monetami kolekcjonerskimi, złotem i wyrobami własnymi (monety, medale i inne wyroby z metali szlachetnych według własnych projektów). Obroty w 2009 r. mają sięgnąć 100 mln zł, a zysk netto przekroczyć 5 mln zł. A to dopiero początek.

Złoto w złocie i papierze

IAP chce rozwinąć raczkujące w Polsce inwestycje w metale szlachetne.

— Chcemy propagować inwestowanie w złoto oraz inne metale szlachetne jako nie tylko dobrą metodę zarobku, ale przede wszystkim ochrony wartości portfela. Inwestorzy powinni mieć ulokowane w złocie 20 proc. aktywów, bo gdy wszystkie rynki się załamią, złoto będzie zyskiwało na wartości, minimalizując straty. Obecny kryzys dowodzi, że tak jest — mówi Mirosław Mejer.

W ubiegłym roku obie firmy łącznie sprzedały ponad tonę złota.

— Sprzedalibyśmy więcej, ale mieliśmy problem z kupnem surowca, co było związane z ogromnym popytem na świecie — mówi Mirosław Mejer.

— Wśród klientów przeważali drobni inwestorzy, choć mieliśmy również zlecenie na dostawę złota za ponad 1 mln USD dla prywatnego inwestora. Widać, że spadki na giełdzie, rynku walut i nieruchomości skłoniły inwestorów do szukania bezpiecznych instrumentów. Dlatego w przyszłym roku chcemy podwoić sprzedaż złota — dodaje Andrzej Wierzba, prezes Netmediów.

Oprócz monet IAP chce też sprzedawać coraz więcej certyfikatów denominowanych w kruszcach. To alternatywa dla inwestorów, którzy nie chcą trzymać złota w domu i wolą, by leżało bezpiecznie w skarbcu IAP.

— Certyfikaty wprowadziliśmy kilka miesięcy temu i szybko zdobywają popularność. Wkrótce zaproponujemy także denominowane w innych metalach szlachetnych. Z tymi produktami powoli wkraczamy do firm pośrednictwa finansowego, a także salonów jubilerskich — mówi Dominik Wojnowski, członek zarządu IAP.

Polonia na celowniku

Firma nie zapomina o kolekcjonerach monet.

— Planujemy budowę anglojęzycznej wersji portalu do sprzedaży monet kolekcjonerskich i złota dla Polonii z USA. Mieszka tam wiele milionów Polaków, którzy interesują się polskimi monetami oraz inwestycjami w metale szlachetne. My niewielkim kosztem jesteśmy w stanie obsługiwać rynki północnej Ameryki — mówi Mirosław Mejer.

Obie firmy mają już ponad 30 tys. stałych klientów w Polsce, z których ponad 10 tys. ma roczny abonament na pełną kolekcją monet emitowanych przez NBP.

— W tym roku zamierzamy wprowadzić zaawansowany system CRM, by zwiększyć efektywność sprzedaży — mówi Dominik Wojnowski.

okiem konkurenta

Zbigniew Jakubas

główny akcjonariusz Mennicy Polskiej

Produkcja monet to nie jest biznes prosty, szczególnie ze względu na kwestie logistyczne i bezpieczeństwa. Dlatego wydaje mi się, że konkurencji nie będzie łatwo wejść na ten rynek. Pojawienie się drugiej mennicy w Polsce nie zmienia mojego nastawienia do Mennicy Polskiej. Nie będzie miało bowiem większego wpływu na sytuację spółki. Ona jest już bardziej funduszem angażującym się w przedsięwzięcia w różnych branżach. Działalność mennicza to niewiele ponad 20 proc. przychodów.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu