Koniunktura sprzyja, ale maruderów nie brakuje

Łukasz Świerżewski, Marcin Gesing
opublikowano: 2004-03-24 00:00

Ożywienie nie dotarło do wszystkich branż. Budownictwo, produkcja odzieży, górnictwo i energetyka wciąż ograniczają produkcję.

Choć tempo wzrostu produkcji przemysłowej przekroczyło w lutym 18 proc., a PKB powiększy się w pierwszym kwartale tego roku co najmniej o 5 proc., wciąż nie brakuje sektorów, do których ożywienie jeszcze w pełni nie dotarło.

— Gospodarka rozwija się w sposób sektorowy. Rośnie głównie przemysł przetwórczy i firmy produkujące na eksport — przyznaje Janusz Witkowski, wiceprezes GUS.

Najgorsze wyniki ma sektor budowlany. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku produkcja w budownictwie zmniejszyła się aż o 11,5 proc. w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku. W 2003 r. przychody branży były niemal o 4 proc. niższe niż rok wcześniej, a inwestycje — co fatalnie wróży na przyszłość — spadły o ponad 23 proc. Według marcowego badania koniunktury GUS, ocena klimatu w branży jest najgorsza w stosunku do analogicznego miesiąca z ostatnich 10 lat.

Fatalnie wypada też sektor odzieżowy. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku utrzymał się notowany w 2003 r. około 5-proc. spadek produkcji. W lutym 2004 r. produkcja odzieży w Polsce była o niemal 17 proc. mniejsza niż w tym samym miesiącu 2000 r. Pocieszające może być to, że w 2003 r. o 3,5 proc. wzrosły przychody sektora, a inwestycje powiększyły się o 8 proc.

Dobrze nie dzieje się też w sektorach, które nadal w dominującej części znajdują się w rękach państwa, a ich rynek jest regulowany. W doskonałym dla gospodarki okresie dwóch pierwszych miesięcy tego roku produkcja górnictwa spadła o 6 proc., a sektora energetycznego o 1,5 proc.