Konkurenci błądzą Żadnych przejęć

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2004-09-20 00:00

Polityka podkupywania klientów ma krótkie nogi — ostrzega szef największego PTE, któremu rywale odebrali w tym roku 40 tys. dusz.

Powszechne Towarzystwo Emerytalne Commercial Union (PTE CU), spółka zarządzająca największym na rynku otwartym funduszem emerytalnym (OFE), boryka się z pokaźnym odpływem klientów. W czasie trzech tegorocznych transferów fundusz opuściło niemal 40 tys. członków.

— Odejścia są inspirowane aktywnością kilku innych funduszy. OFE, które pozyskują najwięcej (Sampo i CS L&P), siłą rzeczy są zainteresowane najlepszymi klientami, a ci znajdują się w największych funduszach. Kiedyś jednak pieniądze na tego typu akwizycję się skończą, pozostanie tylko rozczarowanie akcjonariuszy i uczestników, którzy zdecydowali się na gorsze warunki — tłumaczy Piotr Szczepiórkowski, prezes PTE CU.

Zapewnia, że sieć agentów CU działa w pocie czoła. Według prezesa, obecnie pozyskuje około 300 nowych członków funduszu dziennie.

— Chcielibyśmy, by związane z nami banki, czyli Bank BPH i BZ WBK, mocniej pomagały w pozyskiwaniu klientów. Niestety, dla nich nie jest to istotny obszar działalności — mówi prezes.

Żadnych przejęć

OFE CU stawia jedynie na wzrost organiczny funduszu. Nie interesują go konsolidacyjne rozgrywki.

— Po pierwsze, łączenie OFE ma sens w przypadku mniejszych funduszy, które tak mogą znacząco zwiększyć udział w rynku. Po drugie, OFE CU ma niecałe 4 proc. martwych rachunków. W pozostałych funduszach jest ich dużo więcej. Przejmując takie OFE, bralibyśmy na siebie sporo kłopotów — mówi Piotr Szczepiórkowski.

Twierdzi jednak, że kiedy akcjonariusze pozostałych graczy emerytalnego rynku przeprowadzą solidny rachunek, na placu boju zostanie osiem-dziesięć OFE.

Jeszcze więcej, jego zdaniem, zdrowego rozsądku potrzeba przy inwestowaniu składek klientów. Od początku tego roku OFE CU zarobiło 5,46 proc. Daje mu to przedostatnie miejsce. Patrząc na całe pięć lat działalności — ósme. Zdaniem prezesa, nie ma powodów do obaw.

— Ważne jest, ile będziemy ostatecznie w stanie wypłacić emerytom. Problem w tym, że części wycen aktywów nie da się zweryfikować. Mówiąc wprost — trzeba się zastanowić, czy warto mieć akcje po dzisiejszych cenach. My sądzimy, że niektóre są zbyt wysoko wycenione — mówi szef PTE CU.

Precz z limitami

Duży problem to ograniczenia, jakim podlegają OFE.

— 5-proc. limit inwestycji zagranicznych stawia OFE w gorszej sytuacji od innych uczestników rynku kapitałowego. Pieniądze przyszłych emerytów są inwestowane tylko w jednym obszarze, podczas gdy inni mogą to robić wszędzie. Z czasem to się zmieni. Im później, tym bardziej będzie bolesne dla rynku kapitałowego. Już 20- -proc. limit pozwoliłby na wyrównanie szans. Staramy się inwestować za granicą, ale to raczej poznawanie rynku niż aktywne w nim uczestnictwo — mówi prezes.

Pełna kontrola

Kontrowersyjny jest także od niedawna obowiązujący 20-proc. limit inwestycji w jedną spółkę.

—To chybiony pomysł. Dwa, trzy fundusze mogą przejąć całą spółką. Pytanie, czy OFE są stworzone do zarządzania firmami? Jeśli ma się 30-50 proc. akcji, trzeba ingerować w zarządzanie przedsiębiorstwem. Czy OFE mają odpowiednie kadry? W większości funduszy zespół zarządzający to 2-3 osoby. Nie będą w stanie poświęcić uwagi spółce, która stanowi mniej niż 1 proc. aktywów — wyjaśnia prezes.

OFE CU zatrudnia dziesięciu zarządzających.

— W spółkach, w których mamy możliwość zabierania głosu, zamierzamy z tego skorzystać, aby reprezentowanie interesów inwestorów finansowych było skuteczne. Dobrym początkiem był PKN Orlen. Kandydaci OFE do rad trafili tam, by chronić naszych interesów. —podsumowuje prezes.

Silne i słabe strony

Wielkość aktywów zarządzanych przez OFE CU jest pewną słabością tego funduszu. W związku z tym szczególnie ważne są poziomy limitów. Bez wątpienia pomogłoby zwiększenie limitu zagranicznego. Zwiększyłoby to płynność środków funduszu. Wielkość aktywów ma także wpływ na wyniki OFE, które ostatnio nie były najlepsze. Niestety, ich poprawa musi zająć trochę czasu. Nie jest bowiem łatwo przemodelować portfel inwestycyjny tych rozmiarów. Niewątpliwą zaletą natomiast jest marka CU.

Tomasz Publicewicz wiceprezes Analizy Online