Tak jak listonosz to nie doręczyciel, tak urząd to nie firma.
Poczta Polska czyli Urząd Pocztowy musi przeistoczyć się w przedsiębiorstwo logistyczno-informacyjne.
Na Pocztę Polską narzeka wielu jej klientów, ale nie wszyscy. Są tacy, dla których to nie urząd, lecz wielobranżowy usługodawca.
Po paliwko i znaczki
— Najtaniej na poczcie, po 3,55 za litr. To już nawet na Auchan drożej o grosz — zapewnia Stefan Maciejak, taksówkarz z Bydgoszczy. Nie narzeka na Pocztę Polską jak większość jego pasażerów, bo paradoksalnie dzięki niej oszczędza.
— Gdy to mówię, widzę we wstecznym jak ludzie pukają się w czoło, że niby jak na poczcie można zarobić. Tylko stracić można: czas, zdrowie i pieniądze. A ja zarabiam — mówi taksówkarz.
I wylicza: raz do roku przegląd starego mercedesa. Oczywiście w pocztowej stacji diagnostycznej. Nie robią problemów. A tych pan Stefan ma z "beczką" coraz więcej. Dlatego w pocztowym warsztacie samochodowym znają go już wszyscy mechanicy. To oni doradzili jego szwagrowi gdzie najtaniej może napełnić klimatyzację — w pocztowym serwisie napełniania klimatyzacji rzecz jasna.
— Szwagrowi tak się to spodobało, że gdy zakładał gaz w swoim Mondeo to znowu pojechał na pocztę. Na poczcie go myje, naprawia, serwisuje. Nawet znakował go na poczcie — mówi taksówkarz.
Na poczcie, o czym nie każdy chyba wie, można dużo więcej. Gdyby szwagier miał ciężarówkę, którą chciałby przerobić na dostawczaka, poczta zrobiłaby mu zabudowę jak się patrzy. Bo poczta nie samymi listami żyje. To również 34 stacje paliw z trąbką w logo, 22 stacje kontroli pojazdów, 33 warsztaty samochodowe w tym jeden blacharski, 11 myjni, salon samochodowy. Poza tym: produkcja wyrobów z blachy, kolportaż prasy, towarzystwo ubezpieczeniowe, usługi turystyczne, gazeta, drukarnia…
Ile zarabia PP na tych przedsięwzięciach, lub ile traci — nie wiadomo. Poczta unika odpowiedzi w tej kwestii. Ale w innych nie.
Z paczką na wyścigi
Centralna sortownia paczek i listów Poczty Polskiej na Służewcu, po sąsiedzku z torem wyścigów konnych. Gigant na 13 hektarach. Skomputeryzowany proces technologiczny może obsłużyć 17 tys. paczek dziennie. Lasery, skanery, taśmociągi, automaty. Sortownia robi znacznie lepsze wrażenie niż stacja benzynowa czy myjnia z logo trąbki. I choć pocztę od zawsze utożsamiało się z listem i paczką to, paradoksalnie jednak paczki są utrapieniem pocztowców. Bo niewiele na nich zarabiają…
— Poczta podejmuje działania, aby poprawić rentowność paczek — mówi Zbigniew Baranowski Rzecznik Prasowy Poczty Polskiej.
Tymczasem na paczkach większość poczt na świecie zarabia, a przynajmniej nie traci. Lub zamierza zarabiać.
— Wchodzimy w paczki. W marcu uruchamiamy nowatorski projekt automatów do przyjmowania i wydawania paczek — mówi Rafał Brzozka, szef InPostu. Jak mówi: największą frajda jest wchodzenie w te obszary, które Poczta sama oddaje.
A skoro poczta ma problemy z wyciskaniem zysków z rentownych niegdyś obszarów swojej działalności (bo do 2007 roku powszechne usługi pocztowe przynosiły PP zyski), to co dopiero z misją publiczną, którą ma obowiązek wypełniać. Czyli np.: dostarczyć dwie renty do wsi Teremiski przemierzając w tym celu pół Puszczy Białowieskiej. Skąd weźmie na to pieniądze w trudnych czasach wolnego rynku pocztowego? Odpowiedź może wydać się zaskakująca: od konkurencji. Nic nie stoi, bowiem na przeszkodzie żeby w nierentownych dla PP rejonach kraju jej funkcje przejęli podwykonawcy. Tak jest w wielu bogatszych krajach Europy. Tak zrobiła poczta niemiecka, brytyjska czy włoska.
— W nowej ustawie, nad którą pracuje MI jest wiele ciekawych zapisów, które ograniczają tę misję. Na przykład, samorządy będą mogły ogłosić przetarg na świadczenie usług pocztowych. Spółka, która na terenie danej gminy, będzie doręczać wszystkie listy, paczki, przesyłki i przekazy pieniężne a nie tylko oferować wybrane usługi, to jestem przekonany, że mogłaby na tym zarobić i to nawet przy niższych cenach — mówi Brzozka.
— Trudno w tej chwili wyrokować, jak będzie wyglądać sytuacja Poczty Polskiej i sieci jej placówek po zliberalizowaniu rynku usług pocztowych w Polsce. To kwestia polityki rządu RP — twierdzi Baranowski.
Zmiany
Pocztę Polska zmienić będzie równie trudno jak nastawienie Polaków do pań w okienkach pocztowych. Zwłaszcza, przygotować ją do rynkowej wolnoamerykanki.
— UKE nie zaakceptowało w całości cennika PP, który ma wejść w życie 1 kwietnia, bo Poczta nie określiła na czym zarabia a na czym traci. Skoro PP tego nie wie, to jak chce skupiać się na obszarach, które są zyskowne a restrukturyzować te, na których traci? — pyta Brzózka.
Zmian Poczty nie ułatwi też jej uzwiązkowienie, upolitycznienie i przerost zatrudnienia.
Hamulcowym rozwoju Poczty Polskiej są niewątpliwie związkowcy. Każdy ich strajk to nerwy klientów i punkty dla konkurencji. Paradoksalnie jednak, liberalizacja rynku usług pocztowych mogłaby problem rozwiązać. Wyższe pensje, o które dzisiaj walczą związkowcy, mogliby dostać u konkurencji, która po zniesieniu monopolu poczty mogłaby wejść w nowe obszary działalności.
Problemem jest też upolitycznienie PP.
— Gdybym to ja został prezesem Poczty, zażądałbym na piśmie gwarancji rządzących, że mam wolną rękę w zakresie wyprowadzania firmy na prostą. Bo problemem PP jest upolitycznienie. Bardzo wielu fachowców odeszło z firmy. Z dobrym zarządem i kadrą menedżerską dałbym radę zrobić wszystko, zwłaszcza, w PP, która ma olbrzymi, choć niewykorzystany potencjał — twierdzi Rafał Brzózka
Ten niewykorzystany potencjał to chociażby paczki i usługi finansowe. Te ostatnie w całości przejął Bank Pocztowy.
— Te usługi mogłaby rozwijać sama Poczta Polska znajdując równocześnie zatrudnienie dla osób przesuniętych z innych obszarów działalności, w których występuje przerost zatrudnienia — sugeruje Brzózka.
Lista nowych przedsięwzięć, które poczta planuje wdrożyć jest olbrzymia. Śledzenie przesyłek czy poczta hybrydowa wdrażane są od lat.
— U nas powiadamianie sms-em o doręczeniu przesyłki jest możliwe od 2 lat, poczta wdraża je dopiero teraz — chwali się Brzózka.
— Prowadzimy intensywne prace nad wdrożeniem od 1 kwietnia 2009 r. usługi informowania klienta o nadchodzącej przesyłce paczkowej poprzez wiadomość SMS lub e-mail. Usługa ma być tańsza niż klasyczna paczka — zapewnia Baranowski.
Słowem, to konkurencja wymusza zmiany na Poczcie Polskiej. Choć akurat powinno być odwrotnie… l
Jacek Konikowski