Prezesi stref ekonomicznych, którzy przedstawią najciekawsze pomysły na parki inwestycyjne, mają szansę na 1 tys. ha.
Resort gospodarki poprosił szefów 14 specjalnych stref ekonomicznych o przygotowanie razem z władzami samorządowymi i wojewódzkimi terenów, na których powstałyby parki inwestycyjne.
— Robocza nazwa to regionalne parki SSE. Chodzi o to, by nie powtórzyła się sytuacja z Hyundaiem, gdy okazało się, że przygotowanie terenów w Kobierzycach zajęłoby rok. Potrzebujemy kilku parków, w pełni uzbrojonych, które będą czekać na inwestorów — tłumaczy Teresa Korycińska z Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki.
Projekt będzie nadzoro- wany przez strefy, ale we współpracy z władzami samorządowymi.
— Marszałek musi uznać, że to jego park, i zaplanować wydatki na infrastrukturę z regionalnego programu operacyjnego. Oczywiście strefy też mogą inwestować w uzbrajanie działek — dodaje Teresa Korycińska.
Resort czeka na propozycje do końca pierwszego półrocza tego roku.
— Wybierzemy kilka najlepszych ofert — zapowiada Teresa Korycińska.
Niektóre strefy są już mocno zaawansowane. Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE, mówił ostatnio w „PB”, że ma ambicje, by w tym roku stworzyć kilka parków przemysłowych o powierzchni kilkuset ha. Mirosław Kamiński, prezes Słupskiej SSE, chciałby dołączyć do swojej strefy 130 ha należących do Agencji Nieruchomości Rolnych.
— Mam akceptację władz samorządowych — od wójta po marszałka: mówi Mirosław Kamiński.
Przedstawiciele stref uważają, że pomysł ministerstwa jest dobry.
Czy aby na pewno?
— To jest dość dobry pomysł, ale z drugiej strony 99 proc. dużych inwestycji, które w ostatnich latach przyszły do Polski, nie zostało ulokowanych w istniejących strefach. Warto więc nie tylko zrobić kilka takich parków, ale także stworzyć mechanizm prawny, by możliwe było utworzenie ich w zupełnie nowych miejscach — komentuje Sebastian Mikosz, były wiceszef Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, dziś dyrektor generalny Amrop Hever.
I wymienia kilka argumentów przeciwko parkom.
— Czy ktoś kiedykolwiek zdecydowałby się uzbroić grunt w Łysomicach i zrobić tam strefę? Nigdy. Kto by mógł przypuszczać, że inwestorowi będzie odpowiadał ten teren ze względu na poddostawców? Kto zrobi park w Kobierzycach, skoro już tam jest podstrefa? I co zrobimy, gdy przyjdzie inwestor i zażyczy sobie gruntu 20 km od Kobierzyc? — pyta Sebastian Mikosz.