Konstytucja dla firm już w koszu

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-09-24 22:00

Sztandarowy projekt ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego nie ma żadnych szans na uchwalenie w tej kadencji.

Nie będzie zapowiadanej w exposé premier Ewy Kopacz ustawy Prawo działalności gospodarczej (PDG), zwanej konstytucjądla firm, która miała chronić biznes w relacjach z urzędnikami. To owoc nadzwyczaj skutecznego współdziałania PiS, które było przeciwne ustawie, i rządu, któremu niezbyt zależało na jej uchwaleniu. Pierwsze czytanie projektu w Sejmie odbyło się 11 września 2015 r.

Jego odrzucenia chciał tylko klub PiS. Następnie PDG zostało skierowane do komisji gospodarki. Jej szef, Wojciech Jasiński z PiS, informował „PB”, że nie będzie się spieszył z wyznaczeniem terminu rozpoczęcia prac w komisji. Nie wyznaczył go wcale, a komisja ani razu nie zajęła się projektem konstytucji dla firm. I już się nie zajmie.

Zasada dyskontynuacji oznacza, że jeżeli parlament nie zdąży uchwalić jakiegoś projektu przed upływemkadencji, nieodwracalnie ląduje on w koszu. Aby projekt miał szanse na przyjęcie rzutem na taśmę (wybory są 25 października), musiałby zostać uchwalony na trwającym właśnie posiedzeniu Sejmu. W programie nie ma jednak PDG. Ostatnie w tej kadencji posiedzenie Senatu zaplanowano na 30 września — 2 października.

PDG miało przejąć dobre, sprawdzone regulacje obowiązującej ustawy o swobodzie działalności gospodarczej i wnieść kilka bardzo ważnych dla bezpieczeństwa przedsiębiorców zasad konstytucyjnych: dozwolone jest wszystko to, co nie jest zabronione, domniemanie uczciwości przedsiębiorcy i zakaz nadużywania uprawnień przez urzędników.