Konstytucyjny chwyt bez szans

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-04-03 20:00

Obchody papieskie generalnie przykryły inną rocznicę wypadającą także w minioną niedzielę – 26. urodziny Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Zgromadzenie Narodowe uchwaliło ją 2 kwietnia 1997 r., później było referendum zatwierdzające, opublikowanie i dłuższe vacatio legis, w życie zaś weszła 17 października 1997 r. Jest dokumentem nadzwyczaj stabilnym, ale absolutnie nie z powodu jej doskonałości. Głębokie pęknięcie klasy politycznej, połączone z arytmetycznymi realiami w parlamencie powodują, że od 2015 r. jakikolwiek kompromis nawet w kwestiach ważnych dla Polski jest niewyobrażalny. Ewentualną korektę Sejm uchwala większością dwóch trzecich głosów (liczoną od posłów obecnych, czyli może nie dosłownie 307, ale na pewno powyżej 300), zaś później Senat zatwierdza tekst większością bezwzględną, czyli teoretycznie potrzeba 51 głosów. Przy czym ogromne znaczenie ma przepis, że Senat głosuje jedynie tak/nie, bez możliwości proponowania poprawek.

Stabilność oczywiście nie oznacza, że tekst ustawy zasadniczej to jakiś absolut. Przez 26 lat został jednak tknięty zaledwie trzy razy. Najpierw w 2001 r. obwieszczeniem premiera poprawiono dwie literówki: z „by” na „być” oraz z „organizacyjne” na „organizacyjnie”. W 2006 r. PiS, PO, PSL i Samoobrona osiągnęły zgodę – ale SLD i LPR były przeciwko – w sprawie ekstradycji obywatela polskiego, jako że po wejściu do UE musieliśmy wdrożyć europejski nakaz aresztowania. W 2009 r. zaś stał się polityczny cud – bez głosu sprzeciwu uchwalono zakaz wybierania do Sejmu i Senatu skazanych z oskarżenia publicznego na więzienie za przestępstwo umyślne. Od tamtego cudu jakikolwiek kompromis w jakiejkolwiek sprawie był/jest niewyobrażalny.

Dlatego absurdem jest obecnie procedowanie przez sejmową komisję nadzwyczajną projektu nowelizacji autorstwa PiS. Wpłynął 7 kwietnia 2022 r., czyli za chwilę rocznica. Przeszedł pierwsze czytanie, ale potem leżakował, komisja realnie przybrała się do niego dopiero w tym roku. Wiosną PiS przeforsuje sprawozdanie, bo wielka ułomność regulaminu polega na tym, że na poziomie komisji konstytucyjnej wystarcza zwyczajna większość. PiS oczywiście finalne losy projektu zna, zatem jego forsowanie traktuje jako inwestycję wyborczą. Sprytnie połączono dwa nośne punkty powiązane z agresją Rosji na Ukrainę. Jedna zmiana wyłączyłaby z limitu zadłużenia publicznego, które nie może przekroczyć 60 proc. rocznego PKB, finansowanie „potrzeb obronnych RP”. Do takiej definicji władcy mogliby wrzucać absolutnie wszystko, resztki dyscypliny budżetowej ległyby w gruzach. Druga zmiana wprost antyrosyjska umożliwiałaby konfiskowanie majątku osób i podmiotów, który jest lub może być wykorzystany do finansowania lub wspierania napaści zbrojnej na nasze terytorium. Konstytucjonaliści podkreślają, iż na poziomie ustawowym już mamy instytucje, które skutecznie mogą wykorzystywać przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

Projekt jest niedługi, ale prawdopodobieństwo jego uchwalenia w Sejmie wynosi „mniej niż zero”, do Senatu nic nie wpłynie. PiS pewnie obroniło swój pomysł przed natychmiastowym odrzuceniem w pierwszym czytaniu, ponieważ dzięki kilku wasalom realnie dysponuje w Sejmie stabilną większością bezwzględną, w granicach 232-233 głosów. Większość konstytucyjna na poziomie około 300 głosów to jednak szklana góra. Dla mnie projekt całkowicie dyskwalifikuje przepis końcowy, że zmiana Konstytucji RP miałby wejść w życie… z dniem następującym po dniu ogłoszenia. Publikacja w Dzienniku Ustaw czasem następuje kilkanaście minut przed północą, zatem tylko tyle trwa vacatio legis. Jak można z taką pogardą dla zasad dobrej legislacji choćby pomyśleć o naszej ustawie zasadniczej…

Obecni władcy traktują Konstytucję RP dualistycznie – z jednej strony uważają ją za wrażą ideologicznie, przeforsowaną w 1997 r. przez parlament lewicowy, z drugiej natomiast silnie podpierają się jej przepisami, gdy im to wygodne.