Kontrahent na kozetce

opublikowano: 05-05-2014, 00:00

Relacje biznesowe: Wywiadownia zatrudniająca tylko detektywów jest już passé. Pojawiają się w takich podmiotach pracownicy służb specjalnych, ochrony, a nawet… psycholodzy

Lepiej nie zaczynać współpracy z kontrahentem w ciemno. Wiedzą o tym nie tylko przedsiębiorcy, którzy chętnie korzystają z usług wywiadowni gospodarczych, ale również prężnie rozwijające się wywiadownie, których na rynku jest coraz więcej.

Do wyboru, do koloru

Wystarczy wpisać frazę „wywiad gospodarczy” w wyszukiwarce internetowej i pojawią się linki do dziesiątek firm, które takie usługi oferują. Wiele z nich ma dumnie brzmiące nazwy, oprócz wyrażenia „wywiad gospodarczy”, zawierające również słowa mogące sugerować powiązanie z organami państwa, np. „krajowy” (Krajowy wywiad gospodarczy), „międzynarodowy” (Międzynarodowy wywiad gospodarczy”), czy też „agencja” (Agencja bezpieczeństwa gospodarczego).

Jedną z największych wywiadowni jest D&B, posiadające informacje o 3,5 mln firm z Polski i ponad 250 firmach z całego świata. Jedną z najstarszych jest powstała już w 1990 r. wywiadownia InfoCredit. Swoje wywiadownie mają także ubezpieczyciele należności, przede wszystkim Coface i Euler Hermes.

— Bardziej istotna od liczby rekordów o firmach jest kompletność bazy i jej aktualność. Euler Hermes Collections posiadainformacje nie starsze niż 1-2 miesiące o minimum 300 tys. przedsiębiorstw — mówi Rafał Małek, dyrektor działu informacji w Euler Hermes Collections.

Ubezpieczyciele z racji działalności prowadzonej przez ich właścicieli monitorują firmy również we własnym interesie, nadzorując ryzyko związane z przedsiębiorstwami, które ubezpieczają. Ponadto działają globalnie, stąd łatwiejszy dostęp również do informacji o zagranicznych podmiotach, gromadzonych m.in. przez własne jednostki.

Informacji o kontrahencie można także szukać w Biurach Informacji Gospodarczej. Trzeba tylko pamiętać, że znajdują się tam wyłącznie firmy, które mają długi. W dodatku wpisanie dłużnika to tylko możliwość, a nie obowiązek, nie ma więc żadnej gwarancji, że firma, która nie płaci, w takiej bazie się znajdzie. Ani że ta, która się w niej znalazła, jest rzeczywiście nierzetelnym płatnikiem. Może chodzi tylko o pojedynczy dług, który zdarzył się jej wyjątkowo? Wiele wywiadowni działających na rynku pozyskuje informacje o firmach, opierając się na KRS. W raportach handlowych zamieszczają głównie dane finansowe, również historyczne, często z własną oceną, mającą pomóc zainteresowanym zorientować się, czy warto z danym podmiotem współpracować. Nie zawsze jednak na postawie suchych danych finansowych można trafnie stwierdzić, czy dany podmiot jest wiarygodny. Tym bardziej że na samych danych z KRS nie można polegać.

— Wiele firm sprawozdania do KRS składa z dużym opóźnieniem, a są też takie, które nie robią tego w ogóle — mówi Rafał Małek.

W poszukiwaniu innych metod pozyskiwania informacji gospodarczej powstały podmioty, które zatrudniają detektywów. Np. BSA Agency specjalizuje się wyłącznie w detektywistycznym wywiadzie gospodarczym. Zdaniem jej przedstawicieli, detektywi mają większe możliwości pozyskiwania danych, choćby dlatego, że mogą je przetwarzać bez zgody osób, których te dane dotyczą. Do tego pozyskane informacje weryfikują osobiście — jadą do firmy, rozmawiają z zarządem, pracownikami i kontrahentami.

Detektyw plus pracownik ochrony

Tu pomysły na zdobywanie informacji się jednak nie kończą. W działającym od niedawna Zarządzie Wywiadu Ekonomicznego (ZWE), zapewniającym nie tylko dostarczanie informacji o firmach, ale także oferującym usługi kontrwywiadu, windykacji i ochrony danych osobowych, wszyscy pracownicy są detektywami i jednocześnie pracownikami ochrony.

— Statut spółki wymaga, aby każdy z detektywów zatrudnionych w ZWE miał jednocześnie wpis na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej — mówi Łukasz Baranowski, szef ZWE.

Dodaje, że dzięki temu pracownicy ZWE mają nie tylko prawo do przetwarzania danych osobowych bez zgody osób, których dotyczą, ale także uprawnienia wynikające z ustawy o ochronie dóbr i mienia, m.in. prawo do użycia broni palnej, legitymowania osób czy też możliwość zakupu kamizelki kuloodpornej. Do tego pracownicy firmy wywodzą się ze środowiska służb specjalnych.

— Większość kadry ZWE zdobywała wiedzę, służąc w siłach i służbach specjalnych. Trudno byłoby przyswoić ją gdziekolwiek indziej — tłumaczy Łukasz Baranowski. Przekonuje, że dzięki temu lepiej znają oni samo środowisko, sposób jego funkcjonowania, a także regulacje, ich pułapki i tajniki. Standardowy raport ZWE na temat podmiotu z siedzibą w Polsce obejmuje pozyskanie danych z ogólnodostępnych źródeł, a potem ich weryfikację metodami operacyjnymi.

— Trwa to średnio około tygodnia, a kosztuje 3 tys. zł — mówi Łukasz Baranowski.

Twierdzi, że na życzenie klienta można stworzyć bardziej rozbudowany raport, oparty na działaniach ściśle operacyjnych. Wtedy będzie droższy. Droższe będą też raporty dotyczące podmiotów z siedzibą poza granicami Polski. Zdaniem przedstawicieli ZWE, zainteresowanie usługami firmy rośnie dynamicznie, również ze strony dużych koncernów i podmiotów zagranicznych. Firma stale zatrudnia też nowych pracowników.

Analiza psychologiczna

Inny sposób zdobywania informacji na temat podmiotów gospodarczych oferuje Paulo, firma stworzona przez Michała Labochę i Karolinę Paulo, którzy za niezbędną dziedzinę wiedzy w ocenie danego przedsiębiorstwa uznali… psychologię. Jak tłumaczy Michał Labocha, dzięki analizie psychologicznej, która jest w ich metodzie kluczowa, można m.in. poznać charakter właściciela firmy i na tej podstawie ocenić potencjał przedsiębiorstwa, który w dużej mierze zależy przecież od osoby, która je prowadzi.

— Możliwość predykcji zachowań organizacyjnych, w tym ryzyka zachowań nieetycznych (popełniania nadużyć oraz podatności i odporności na nie, a także np. przewidywanie zachowania i możliwości wpływu choćby podczas windykacji, mediacji i negocjacji), jest bezpośrednio związane z psychologią i w odróżnieniu od innych metod analiz np. Big Data, nie jest tylko automatycznym przetwarzaniem, ale kompleksowym procesem zindywidualizowanej i pogłębionej analizy jakościowej — tłumaczy Karolina Paulo.

Opracowana przez twórców firmy Paulo metoda nazywa się prawno-psychologicznym profilowaniem biznesowym (w skrócie 3PB) i generalnie polega na połączeniu wiedzy i doświadczenia przede wszystkim z różnych dziedzin prawa i psychologii.

— Dzięki tej metodzie jesteśmy w stanie nie tylko określić aktualny stan sprawdzanego podmiotu, ale również przyszłe jego funkcjonowanie, w tym rodzaje ryzyka z nim związane — zapewnia Michał Labocha. Jego zdaniem, jest to najbardziej kompleksowa odmiana wywiadu biznesowego. Koszt usługi wywiadowczej 3PB zależy od celu badania i jego zakresu, ale może wynosić od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Firma każdą usługę bezpłatnie wyceni przed przyjęciem zlecenia.

— Podstawą jest stawka godzinowa, kształtująca się na poziomie ok. 150-250 zł za godzinę netto, ale możliwy jest także ryczałt oraz abonament. Oczywiście dochodzą do tego m.in. koszty związane z przejazdami czy noclegami — mówi Michał Labocha. Przy tym zaznacza, że realizacja zlecenia z pewnością nie potrwa kilka godzin.

— W czasie kilku godzin możliwe jest jedynie wyszukanie podstawowych informacjiw Google’u i sprawdzenie firmy w dostępnych rejestrach, czyli to, co oferuje większość wywiadowni. Aby trafnie ocenić podmiot, trzeba poświęcić odpowiednią ilość czasu na pracę na wielowymiarowych danych z wielu źródeł — zapewnia Michał Labocha.

Miejsca wystarczy dla wszystkich

Pomimo, że na rynku istnieje już wiele podmiotów oferujących coraz bardziej oryginalne metody pozyskiwania informacji gospodarczych, wciąż znajduje się jeszcze miejsce dla takich, które stawiają na podstawy. Przykładem jest działający od grudnia 2013 r. serwis Przeswietl.pl.

— Za jego pośrednictwem można sprawdzić podstawowe informacje o dowolnej firmie albo osobach z nią związanych, pozyskane głównie z KRS i CEiDG. Chcemy stać się pierwszym wyborem dla firm, które szukają szybkiej, niedrogiej i wiarygodnej informacji na temat swoich kontrahentów — mówi Arkadiusz Hajduk, twórca serwisu.

Jednorazowe sprawdzenie jednego podmiotu to koszt rzędu od kilku do kilkunastu złotych. Za darmo można śledzić zmiany, jakie pojawiają się w odniesieniu do interesującej firmy, o których informacje, po wybraniu takiej opcji, trafiają na skrzynkę e-mailową klienta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu