
Wczorajsza sesja w USA przyniosła wiele emocji z niespodziewanymi, i to w dużej skali, wzrostami. Początek handlu nie zapowiadał takiej zmiany po tym jak indeksy runęły po bardzo niepokojących danych o wrześniowej inflacji. Ostatecznie na finiszu sesji indeks DJ IA rósł o 2,83 proc. Szerszy wskaźnik S&P500 zyskał 2,6 proc. zaś Nasdaq Composite 2,23 proc.
Dzisiaj przed sesją obserwujemy pewną zmienność nastrojów, która przejawia się w wahaniach notowań kontraktów.
Na parkiet w piątek trafi kolejna partia danych makroekonomicznych. Wśród najważniejszych warto wymienić raport o cenach importu i eksportu we wrześniu, czyli kolejny kamyczek do ogródka inflacyjnego. Ważny może okazać się odczyt dotyczący sprzedaży detalicznej. Oczekuje się, że we wrześniu liczona ogółem wzrosłą o 0,2 proc. m/m zaś bez uwzględniania środków transportu spadła o 0,1 proc.
Oprócz tego przewidziano publikację raportu Uniwersytetu Michigan o wstępnym oszacowaniu nastrojów amerykańskich konsumentów i ich oczekiwaniach inflacyjnych w październiku. Poznamy także zmianę zapasów niesprzedanych towarów w amerykańskiej gospodarce w sierpniu.
Inwestorzy ponownie z uwagą będą wsłuchiwać się w komentarze trzech przedstawicieli Fed, szczególnie w kontekście wczorajszych danych o inflacji CPI.
Dzisiaj tak już na serio startuje sezon raportów za miniony kwartał. Swoimi rezultatami w piątek pochwalą się czołowe banki, w tym JPMorgan Chase, Morgan Stanley oraz Citigroup i Wells Fargo.
Na około dwie godziny przed uruchomieniem sesji na rynku kasowym, futures na indeks DJ IA rosły o 0,60 proc. Kontrakty na S&P500 zyskiwały 0,45 proc. zaś na Nasdaq 0,30 proc.
