Kontrakty na dostawy gazu trzeba zbilansować
Weryfikacja zawyżonych prognoz zużycia gazu i jego zbilansowanie do ilości zawartych w podpisanych już kontraktach handlowych — to warunek odpowiedniego planowania dostaw gazu z innych źródeł. Zakontraktowanie znacznej ilości gazu norweskiego bez zmiany kontraktu z Gazpromem może wpędzić gazownictwo w olbrzymie opłaty TOP za nie odebrany gaz.
Polska nie ma zasobów gazu, które w pełni pokrywałyby zapotrzebowanie kraju. Musi więc kupować go z zewnątrz, podpisując kontrakty typu TOP (bierz lub płać). Wymaga to jednak dokładnego oszacowania potrzeb.
W oparciu o zawyżone prognozy konsumpcji gazu w Polsce, podpisano umowę z Gazpromem dotyczącą dostaw gazu, które do 2020 roku miałyby zaspokoić 85 proc. zapotrzebowania. Umowa taka zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Nie zostawia bowiem miejsca na konieczną dywersyfikację z innego kierunku, w przypadku załamania się dostaw rosyjskich. Zakontraktowanie znacznej ilości gazu z Norwegii, bez zmiany kontraktu z Gazpromem, sprawi, że PGNiG zmuszone będzie ponosić ogromne opłaty z powodu nieodbierania zakontraktowanych ilości gazu.
Organizacja gazownictwa musi sprzyjać dywersyfikacji zaopatrzenia w gaz. Biorąc pod uwagę to, że cena gazu z innych źródeł niż rosyjskie będzie wyższa, zintegrowana struktura gazownictwa musi umożliwić odbiorcom w kraju kompensatę wyższych cen zakupu.
Skazani na rosyjski gaz
Mimo sprzedaży gazu odbiorcom po regulowanych cenach, jego koszt na rynku i tak jest za wysoki, zużycie spada, a ceny jednostkowe rosną. Jednocześnie, PGNIG ma 6-mld zadłużenie. Realną szansą wyjścia na prostą jest renegocjacja porozumień gazowych z Rosją, przy jednoczesnym zwiększeniu krajowego wydobycia gazu. Jednakże planowane usamodzielnienie poszukiwań gazu nie daje szans na ich finansowanie, co sprawi, że wydobycie własne upadnie. Rozwiązaniem problemu dywersyfikacji i wysokich kosztów zakupu gazu nie jest też wieloletnia budowa drogiego rurociągu i zakup droższego o 30 proc. gazu z Norwegii. Z uwagi na korzystne koszty wydobycia i ilość posiadanego gazu w złożach rosyjskich, zwłaszcza środkowo-wschodnia Europa jest skazana na dostawy z Gazpromu. Po ukończeniu drugiej nitki jamalskiej, uzależnienie to wzrośnie znacznie powyżej 50 proc. W przypadku kryzysu dostaw rosyjskich wystąpi również niedobór gazu w Europie Zachodniej i dostawa norweska natychmiast się załamie. Przy planowaniu dostaw z Norwegii należy uwzględnić negocjacje norweskich firm państwowych z Rosjanami na temat wspólnej eksploatacji złóż gazu pod dnem Morza Barentsa. Gazprom ma znaczące udziały w europejskich przedsięwzięciach gazowych, np. co najmniej 20 proc. w gazociągu Interconwector, łączącym Wielką Brytanię z Francją, nie można więc wykluczyć znacznego jego udziału w norweskich dostawach do Polski.
Budowanie zapasów
Najlepszym sposobem zdywersyfikowania jest zbudowanie jednego lub dwóch terminali gazu ziemnego skroplonego (LNG) na polskim wybrzeżu Bałtyku, pracujących w systemie SPOT, o stałym obłożeniu rentowną dostawą gazu, uzupełniającą dostawy rosyjskie, z możliwością znacznego zwiększenia dostaw w warunkach kryzysowych.
Zaletą takiego rozwiązania jest zaopatrywanie kraju w maksymalnie najtańszy gaz i w wypadku kryzysu pełne zaspokojenie potrzeb gazem LNG z innych źródeł. Trzeba wykorzystać polskie położenie geograficzne i warunki geologiczne (których nie ma na obszarze Płyty Rosyjskiej i Skandynawii) w południowo-zachodnim rejonie kraju do budowy podziemnych zbiorników gazu o pojemności 30 mld m sześc, niezbędnych dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i Europy. Dlatego przez ten właśnie obszar powinna przejść na południe Europy, budząca tyle emocji, druga nitka gazociągu jamalskiego, czego nikt nawet nie rozważa.
Niezależnie od kwestii zabezpieczenia stałości dostaw, uniezależnienia od jednego dostawcy, wciąż pozostaje kwestia kosztów zakupu gazu. Cena gazu rosyjskiego dla Polski powinna być niższa od cen dla odbiorców w Europie Zachodniej, co najmniej o opłaty tranzytowe.
Polska powinna otrzymywać znaczne ilości dostaw gazu rosyjskiego w zamian za jego przesył na Zachód. Chodzi o ilości odpowiadające wartości 1 mld USD. Na tyle bowiem szacuje się koszt przesyłania gazu zamówionego u Rosjan przez kraje Unii Europejskiej.
Marek Głogowski