Kontrakty z mnożnikiem 10 znikną za miesiąc

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-05-06 00:00

Kontrakty z mnożnikiem 20 nie podbiły rynku. Siła przyzwyczajenia czy brak atrakcyjności dla inwestorów? Wkrótce się przekonamy.

Izba Domów Maklerskich (IDM) otrzymała odpowiedź Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) na prośbę o utrzymanie w obrocie kontraktów terminowych na WIG20 z mnożnikiem 10 do końca 2014 r. albo nawet do 2015 r. GPW odmówiła, co oznacza, że od czerwca pozostaną

w obrocie jedynie kontrakty z mnożnikiem 20. Pojawiły się we wrześniu 2013 r. i miały zachęcić inwestorów do powrotu na rynek futures, który boryka się ze spadającymi obrotami. — Jedną z przyczyn stagnacji jest koszt handlu tymi instrumentami. Zwiększenie mnożnika prowadzi do tego, że koszt zawarcia transakcji zmniejsza się de facto o połowę. To pozwala na zarabianie na ruchu indeksu nawet o jeden punkt, co dotychczas nie było możliwe, gdyż prowizje przekraczały 10 zł i tym samym pochłaniały ewentualny zysk — tłumaczył wtedy Adam Maciejewski, prezes GPW.

W swoim piśmie IDM argumentowała jednak, że „większość klientów firm inwestycyjnych (zarówno detalicznych, jak i instytucjonalnych)” jest przeciwna pozostawieniu od czerwca wyłącznie kontraktów z mnożnikiem 20. Wczoraj obrót na wygasającej w czerwcu serii z mnożnikiem 20 był dziesięć razy niższy niż na serii z mniejszym mnożnikiem. Klientów indywidualnych może tłumaczyć to, że większy mnożnik to co prawda większa szansa na zysk, ale też większe ryzyko straty, a na dodatek dwa razy większy depozyt zabezpieczający.

Dla instytucji nie powinno to jednak stanowić problemu. Znamienne jest przy tym to, że pisma IDM o wydłużenie życia kontraktów z mnożnikiem 10 nie poparły DM BOŚ i DM mBanku. W pierwszych czterech miesiącach 2014 r. przez te dwa biura przeszło ponad 38 proc. obrotów na rynku futures. Z Radosławem Olszewskim, prezesem DM BOŚ, nie udało nam się skontaktować. Jarosław Kowalczuk, prezes DM mBanku, przyznał, że rzeczywistą atrakcyjność nowych kontraktów trzeba zweryfikować w innych warunkach niż obecnie.

— Ostateczna weryfikacja atrakcyjności dla inwestorów nowego produktu jest bardziej prawdopodobna w scenariuszu skoncentrowania płynności na tym konkretnym instrumencie. To optymalny mechanizm, który pozwoli na ocenę dokonywanych wyborów. Obecnie inwestorzy dzielą swoją aktywność na dwa podobne instrumenty, ograniczając płynność każdego z nich — tłumaczy Jarosław Kowalczuk. W kwietniu 2014 r. obroty wszystkimi kontraktami na WIG20 spadły o 30 proc. w porównaniu z kwietniem 2013 r.

Nawet brokerzy, w których imieniu pismo zostało wysłane, przyznają, że przyczyną małej popularności nowych instrumentów może być nie tyle mnożnik, co rozdwojenie rynku i siła przyzwyczajenia do starych.

— Jeśli ktoś produkt zaoferował, to dobrze by było, by czuł się odpowiedzialny za jego promocję. Dziwi mnie, że giełda nie zrobiła nic, by zainteresować inwestorów nowymi kontraktami. Od domów maklerskich trudno oczekiwać, by angażowały się w promocję tego, co zmniejsza ich przychody — mówi przedstawiciel jednego z brokerów, wymienionych w piśmie IDM.