Wczorajszą sesję w Stanach Zjednoczonych uratowała zaskakująca decyzja Donalda Trumpa, który niespodziewanie ogłosił 90-dniowe zawieszenie wprowadzenia wysokich ceł importowych dla wielu krajów, przede wszystkim tych, które licznie ruszyły do Waszyngtonu z propozycją negocjacji. Po raz kolejny ucierpiały natomiast Chiny, wobec których stawki znacząco podwyższono.
Pomimo środowego wzrostu, indeksy S&P 500 i Dow Jones Industrial Average nadal notują około 4 proc. niższe wartości od poziomów obserwowanych przed ogłoszeniem ceł odwetowych w zeszłym tygodniu.
Rynek podzielił się na dwa obozy. Pierwszy, optymistów, uważa, że Trump „zmądrzał” i dał się przekonać, być może przestraszony stratami, jakie poniósł rynek w ostatnich dniach, do podjęcia rozmów i znalezienia wyjścia z twarzą z wywołanej przez siebie sytuacji. Drudzy, o bardziej pesymistycznym nastawieniu, twierdzą, że amerykański prezydent wycofuje się rakiem i z podkulonym ogonem, ponieważ zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie walczyć z całym światem.
O tym, która strona ma rację, przekonamy się w kolejnych dniach i po kolejnych decyzjach i krokach podejmowanych przez gospodarza Białego Domu.
Dzisiaj uwagę inwestorów, oprócz kwestii związanych z cłami, przykuwać będą bardzo ważne dane o inflacji cen konsumenckich w amerykańskiej gospodarce w marcu. Mogą one zaważyć na decyzji o obniżce stóp procentowych lub o zachowaniu dotychczasowego status quo przez Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC).
Ekonomiści prognozują ogólne wyhamowanie presji inflacyjnej. Pewien niepokój budzi jedynie inflacja bazowa w ujęciu miesięcznym, dla której spodziewane jest wzmocnienie z 0,2 proc. do 0,3 proc. Liczona rok do roku, ma jednak spaść do 3 proc. z 3,1 proc. w poprzednim miesiącu. Z kolei ogólna inflacja, obejmująca również ceny żywności i energii, podlegające silnym wahaniom, ma spowolnić do 2,6 proc. w marcu z 2,8 proc. w lutym.
Jeśli tak się stanie, intrygujące będzie, czy Donald Trump nie wykorzysta tych danych jako potwierdzenia swojej polityki celnej i nie przypisze sobie zasług.
Oprócz tego, tradycyjnie jak co czwartek, na rynek napłyną cotygodniowe dane o bezrobociu. W tym przypadku spodziewany jest lekki wzrost liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek, do 224 tys. z 219 tys. tydzień wcześniej (odczyt może zostać skorygowany).
W czwartkowej agendzie znajdują się również wystąpienia publiczne dwóch członków władz monetarnych, najpierw szefowej Fed z Dallas (Lorie Logan), a następnie prezesa Fed z Chicago (Austan Goolsbee).
Wielkimi krokami zbliża się sezon publikacji wyników kwartalnych. Jutro, wśród największych spółek, rozpocznie go duży amerykański bank, JPMorgan Chase.
Na około dwie godziny przed rozpoczęciem handlu na rynku kasowym, kontrakty terminowe na indeks Dow Jones Industrial Average (DJIA) spadały o 1,27 proc. Kontrakty na szerszy indeks S&P 500 zniżkowały o 1,67 proc., a kontrakty na indeks technologiczny Nasdaq 100 traciły 1,87 proc.
