Kontrola gnębi przewoźników

Mira Wszelaka
opublikowano: 2003-01-16 00:00

Sejmowa podkomisja ds. transportu drogowego zakończyła prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy. Atmosferę dyskusji podgrzał temat kontroli przedsiębiorców i kar za brak posiadania wszystkich dokumentów.

Wczoraj zakończyły się prace podkomisji nad nowelizacją rządowego projektu ustawy o transporcie drogowym. Teraz dokument z poprawkami trafi pod obrady komisji infrastruktury. Podczas ostatnich dyskusji w podkomisji kontrowersje wzbudził zakres kontroli inspekcji transportu drogowego, jak i kary za brak odpowiednich dokumentów u przewoźnika.

— Nie mamy nic przeciwko kontroli, ale powinno się ją przeprowadzać z ludzką twarzą. Przedsiębiorcy powinni mieć możliwość dostarczenia żądanych dokumentów do odpowiedniego urzędu, a nie być narażonymi na kolejne wizyty inspektorów — chóralnie twierdzą przedsiębiorcy.

Tymczasem według projektu, kontrola ma także dotyczyć obiektów, w których prowadzona jest działalność gospodarcza lub znajduje się jakiekolwiek mienie przedsiębiorstwa. Zdaniem przedstawicieli firm, jest to zbyt szerokie pojęcie i daje inspektorom zbyt duże pole do działania, poważnie utrudniając prowadzenie działalności gospodarczej.

— Musimy sprawdzić wiarygodność przedsiębiorców. Ci, którzy są rzetelni, nie mają się czego obawiać — podkreśla Seweryn Kaczmarek, główny inspektor transportu drogowego.

Przedsiębiorcy zwracali uwagę, że 90 proc. podmiotów zajmujących się usługami transportowymi stanowią małe, często rodzinne przedsiębiorstwa, których biura znajdują się na terenie zabudowań mieszkalnych.

Kontrowersje wzbudziło także ustalenie odpowiedzialności za brak kompletu dokumentów u przewoźnika. Przedsiębiorcy podkreślali, że odpowiada za to pracownik, zaś rząd i posłowie próbowali w całości przerzucić ją na przedsiębiorcę, który daje większą pewność na uiszczenie kary.

Edward Maniura, przewodniczący podkomisji, zapowiedział wniesienie stosownych poprawek.