NIK chce wstrzymania sprzedaży G-8. To pokłosie fatalnej oceny prywatyzacji Stoenu, choć... cena była dobra, a transakcja legalna.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) domaga się wstrzymania prywatyzacji spółek dystrybucyjnych z grupy G-8. To efekt ogłoszonych wczoraj przez izbę wyników kontroli prywatyzacji Stoenu, warszawskiego dystrybutora energii elektrycznej.
Drogo, ale niebezpiecznie
Tuż przed końcem 2002 r. stołeczną spółkę kupił od Wiesława Kaczmarka, ówczesnego ministra skarbu, niemiecki koncern energetyczny RWE. Za 85 proc. akcji, czyli cały pakiet należący do Skarbu Państwa, Niemcy zapłacili ponad 1,5 mld zł. NIK przyznaje, że „przychód z tej prywatyzacji był znaczny”. Mimo to izba ma do sprzedaży Stoenu wiele zastrzeżeń.
— Transakcja w dłuższym terminie może okazać się niekorzystna pod względem gospodarczym i może zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu państwa. W obu tych dziedzinach była sprzeczna z przyjętymi przez Radę Ministrów strategicznymi założeniami polityki energetycznej Polski — głosi podsumowanie raportu NIK.
Izba obawia się, że nad prywatyzacją G-8 ciążą te same niebezpieczeństwa.
To nie ich sprawa
— Dla mnie wystąpienie NIK to popis niekompetencji. Co ma na myśli NIK, mówiąc o zagrożeniu bezpieczeństwa energetycznego państwa? Przecież po prywatyzacji nie zmienia się status przedsiębiorstwa, tylko układ właścicielski. Wszystkie powinności przedsiębiorstwa pozostają bez zmian. Nie pojawia się żaden nowy czynnik ryzyka — komentuje Wiesław Kaczmarek.
Jego zdaniem, izba nadużyła swoich kompetencji.
— Zadaniem NIK nie jest ocena polityki rządu, tylko zgodności z prawem działań ministra i prawidłowości dysponowania środkami publicznymi — dodaje były minister skarbu.
Fatalny sygnał
Za kuriozalne uważa wystąpienie izby Dariusz Marzec, dyrektor działu doradztwa finansowego w PricewaterhouseCoopers.
— Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób wprowadzenie na polski rynek jednego z największych koncernów branżowych w Europie miałoby zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Chyba że uznamy, iż jedyną gwarancją jest własność państwowa. Ale to rozwiązanie już testowaliśmy przez kilkadziesiąt lat, z wiadomym skutkiem — mówi Dariusz Marzec.
Doradca dodaje, że wystąpienie NIK to fatalny sygnał dla inwestorów, którzy już i tak z dużą ostrożnością traktują nasz rynek.


