Kopalnie czeka sporo pracy

Robert Adamczyk, Piotr Syryczyński
opublikowano: 2003-05-30 00:00

Polski sektor wydobywczy po wejściu do Unii Europejskiej może się znaleźć w gorszej sytuacji niż obecnie. Zyskają za to odbiorcy.

Wejście do Unii zmusi kopalnie do ponownej analizy emisji zanieczyszczeń do środowiska (głównie do powietrza i wód) podczas wydobycia węgla (zasolone wody) albo podczas jego spalania. Chodzi o emisję m.in. fluoru, boru, selenu, rtęci i innych śladowych metali, także ze składowisk popiołów. Przepisy unijne są w tym zakresie bardzo ostre, a nie udało się wynegocjowanie okresów przejściowych.

Restrykcyjne są także przepisy o stężeniach substancji szkodliwych i dopuszczalnej temperaturze w miejscu pracy. Wiele kopalń nie zdaje sobie sprawy, że niektóre pokłady (nie tylko węgla) nie będą mogły być eksploatowane. Wystarczy, że skargę złożą w Unii konkurenci na rynku surowców energetycznych. Wiele zakładów wydobywczych będzie musiało dostosować do przepisów unijnych także warunki bezpieczeństwa pracy. Wymusi to wprowadzanie rozwiązań zmniejszających ryzyko wypadków związanych z wybuchem metanu, ruchami górotworu czy wodami podziemnymi. Oznacza to znaczne koszty. Z tych względów w UE porzucane są złoża, które w Polsce uchodziłyby za bardzo dochodowe.

Wprowadzenie zasady, że podatek VAT od energii elektrycznej będzie pobierany w kraju tego, kto energię zużywa (a nie producenta) spowoduje, że rocznie Polska straci możliwy przychód od energii sprzedawanej w ramach wspólnego rynku. Pośrednio uderzy to w sektor wydobywczy. Zmniejszy się też zapotrzebowanie na węgiel (co najmniej o 20 proc.) z powodu wprowadzenia w przyszłości wymagań dyrektywy LCP (Dużych Obiektów Spalania). Poszczególne elektrownie będą zamykać albo modernizować niektóre bloki. Natomiast wprowadzenie jednolitej akcyzy na nośniki energii i przepisów o pomocy publicznej spowoduje, że o wiele trudniej będzie dotować przemysł wydobywczy poprzez umarzanie należności, np. składek ZUS.

Węgiel jest towarem i nie można (bez zgody Komisji Europejskiej) ograniczać jego importu na teren kraju z UE. Teraz działa to na korzyść polskich eksporterów, ale po wejściu do Unii otworzy szerzej konkurencję na rynku polskim. Możliwe będzie np. sprowadzanie węgla spoza Unii bez obecnie obowiązujących limitów.

Natomiast próby ograniczania importu węgla spoza UE będą w coraz większym stopniu spotykać się z reakcją eksporterów (Rosja, Ukraina) w postaci handlowych retorsji.

Wdrażane zapisy ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawy o rachunkowości wymuszą tworzenie prawidłowej wysokości i ujawnianie w księgach kopalń rezerw na przyszłe koszty likwidacji i szkód górniczych, które ujawnią się na powierzchni np. po 10-20 latach. W marcu 2003 r. UK Coal ogłosił dodatkową stratę 80 mln GBP z powodu konieczności utworzenia takiej rezerwy na likwidację tylko części z 17 kopalń.

W Unii są już wprowadzane przepisy zaostrzające odpowiedzialność cywilną podmiotów gospodarczych. Na razie kopalnie płacą tylko za szkodę górniczą, czyli zwracają koszt reperacji budynku. Według nowych przepisów unijnych grozi im również płacenie za utracone korzyści w przedsiębiorstwie, które doznało szkody (w tym wywołanych zmianą warunków wodnych terenu).

Po wejściu do Unii wzrosną koszty pozyskiwania terenów pod działalność wydobywczą, nie tylko ze względu na wzrost cen ziemi. Kopalnie utracą status „strategicznych przedsiębiorstw” i będą wywłaszczać właścicieli gruntów. Co więcej, będą musiały z nimi negocjować zakup ziemi dzieląc się zyskiem z eksploatacji kopaliny.

Autorzy tekstu: Robert Adamczyk, dyrektor ds. ochrony środowiska oraz Piotr Syryczyński, główny konsultant ds. środowiska w WS Atkins Polska.