Nieco odreagowywać próbowały też surowce (np. ropa). To przełożyło się na nieznaczną poprawę nastrojów wokół złotego – w nocy notowania EUR/PLN testowały okolice 3,94, USD/PLN 2,80, a CHF/PLN zbliżył się do 3,16. Skąd taki obrót spraw? Uznano, że przecena na Wall Street nie była tak duża w porównaniu z wcześniejszymi obawami, jak Amerykanie odbiorą coraz większe zawirowania wokół kwestii zadłużenia w Eurolandzie. I
nwestorzy operujący na rynku walut mogli też zwrócić uwagę na słowa Ewalda Nowotnego z Europejskiego Banku Centralnego, który nie zgodził się z opinią nowego szefa niemieckiego Bundesbanku. Zdaniem Jensa Weidmanna, tak zwane przeprofilowanie greckiego długu, czyli wydłużenie terminu jego spłaty, co zaczyna być uznawane jako poważna opcja przez ministrów finansów państw strefy euro, automatycznie spowoduje, że ECB nie będzie brał greckich papierów pod zabezpieczenie. W opinii Ewalda Nowotnego taka możliwość powinna mieć miejsce, dopóty Grecy będą deklarować wolę do przeprowadzania dalszych reform.
Czy jest to szansa na zmiękczenie twardego stanowiska ECB? Zobaczymy – niemniej to właśnie ten konflikt był ostatnio jedną z przyczyn przeceny EUR/USD. Inwestorzy uważają, że tzw. reprofiling, byłby chwilową szansą na uniknięcie restrukturyzacji greckiego zadłużenia. O tym, jak duże wzbudza ona obawy, pokazuje dzisiejszy komentarz analityków agencji Moody’s. Ich zdaniem takie posunięcie mogłoby przenieść kryzys na inne kraje europejskie i wywołać spore wstrząsy w sektorze bankowym. W efekcie na rynku już można znaleźć głosy, że to doprowadziłoby do sytuacji w której Irlandii i Portugalii nie udałoby się szybko wrócić na rynki długu i również te kraje byłyby zagrożone restrukturyzacją zadłużenia.
Tymczasem do niechlubnego grona PIIGS-ów zdaje się dołączać Belgia.
Wczoraj agencja Fitch obniżyła perspektywę ratingu do negatywnej, wytykając brak
woli do szybkiego przeprowadzenia koniecznych reform. Rynki zbytnio na to nie
zareagowały, gdyż impas polityczny w Belgii nie jest nowym tematem. Niemniej,
jest to kolejny element, który będzie rzutował na nastroje w długim okresie. Z
pozostałych rynków warto zwrócić uwagę na obniżkę ratingu dla Wielkiej Brytanii
przez chińską agencję ratingową Dagong, czy też obniżenie perspektyw dla 15
brytyjskich banków przez agencję Moody’s – to przeceniło nam funta. Nieco
potaniał też szwajcarski frank, gdyż wczoraj wieczorem wiceszef SNB, Thomas
Jordan, nieoczekiwanie przyznał, że jest „bardzo zaniepokojony” i bank centralny
„bardzo uważnie monitoruje” sytuację, gdyż zaczyna obawiać się ryzyka deflacji.
To mogłoby oznaczać, że spada prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych. Z
pełną oceną warto jednak będzie poczekać do kolejnych wypowiedzi przedstawicieli
SNB. Franka cały czas wspiera to, że jest uznawany za bezpieczną przystań w
okresie globalnych zawirowań.
Dzisiaj kluczowe dla inwestorów będą informacje z Niemiec. Opublikowany o
godz. 8:00 odczyt PKB za I kwartał potwierdził wcześniejsze wskazania (5,2 proc.
r/r) i tym samym nie wpłynął na rynek. Inaczej będzie z indeksem Ifo, który
poznamy już o godz. 10:00. Poza tym o godz. 11:00 mamy jeszcze publikację
zamówień w europejskim przemyśle, a o godz. 16:00 sprzedaż nowych domów w USA –
o wpływie tych informacji na notowania piszę w subiektywnym kalendarzu makro.
Wydaje się, że jest duże prawdopodobieństwo zakończenia obserwowanej od
kilkunastu godzin korekty. Wczoraj głos zabrało dwóch członków FED – James
Bullard z St.Louis stwierdził, iż oczekuje, że bank nie będzie podejmował
żadnych „poluzowujących” działań po terminowym zakończeniu QE2, a Thomas Hoenig
przyznał, że nie poprze ewentualnego programu QE3 i będzie się opowiadał za
zaostrzeniem treści oficjalnego komunikatu. To może sugerować, że w łonie FED
może być trudno o podjęcie decyzji o QE3, gdyby dane makroekonomiczne z USA
miały się nadal pogarszać. Wracamy tym samym do tezy postawionej w raporcie
tygodniowym – jeżeli rynek uzna, że FED ma ograniczone możliwości, aby pomóc
gospodarce, to na rynki akcji nadejdzie poważna przecena.
EUR/PLN: Wczoraj rynek dotarł w zakładane okolice 3,9550-3,96, ale szybko
zawrócił w okolice 3,94. To teoretycznie sygnał, że strona podażowa na euro
próbuje jeszcze rozgrywać swoją partię, ale to nie będzie takie łatwe. Bez
wyraźniejszej poprawy nastrojów na rynkach, czy też wsparcia ze strony resortu
finansów (poprzez bank BGK) nie uda się zejść poniżej 3,9300-3,9350. W efekcie
wciąż większe prawdopodobieństwo tkwi w powrocie ponad 3,95, zwłaszcza, że
dzienne wskaźniki zaczynają potwierdzać ruch wzrostowy.
USD/PLN: Odreagowanie na EUR/USD sprowadziło dolara w okolice 2,80, po
tym jak wczoraj przetestował on wyznaczane wcześniej okolice 2,83. Teoretycznie
kolejnym celem jest rejon 2,78, ale z tym może być dosć trudno bez dalszych
zwyżek EUR/USD. Tym samym bardziej prawdopodobny scenariusz na dzisiaj to powrót
powyżej 2,82.
EUR/USD: Po tym, jak wczoraj rynek złapał chwilowy oddech przy dziennej
SK-100 w okolicach 1,3966, strona popytowa przejęła stery i doprowadziła do
wzrostu w okolice 1,4086 dzisiaj rano. Dzienne wskaźniki nie dają jednak zbyt
dużych szans na dalsze rozwinięcie się ruchu. Można przyjąć, że szczyt na 1,4086
był substytutem testowania okolic 1,41 i teraz będziemy się ponownie osuwać.
Zniżka może przyspieszyć, jeżeli odczyt Ifo o godz. 10:00 rozczaruje inwestorów.
Retest wczorajszych minimów jest, zatem możliwy jeszcze dzisiaj.
GBP/USD: Spekulacje o tym, że Moody’s może obniżyć oceny dla czołowych
brytyjskich banków ściągały wczoraj wieczorem notowania funta. Dzisiaj rano
obawy się potwierdziły, ale kurs nieco odbija w górę. Niemniej wczoraj złamane
zostało ważne wsparcie na 1,61, co sygnalizuje możliwość dalszych spadków w
stronę 1,5950-1,6000 w najbliższych dniach. Dzisiejszy powrót ponad 1,61 nie
jest, zatem zbyt pozytywnym sygnałem. Zwyżka może napotkać spore trudności przy
strefie oporu 1,6130-1,6150.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ
(BOSSA FX)