Czytasz dzięki

Korekta dopadła kruszce i obligacje

JAROSŁAW JAMKA, Quercus TFI
opublikowano: 13-08-2020, 22:00

Podczas gdy akcje amerykańskie wyrażone indeksem S&P500nieustannie i bez większych korekt podążają do góry i są w pobliżu historycznego szczytu, to w innych częściach rynku mamy do czynienia z poważnymi zmianami cen.

Kilka ostatnich sesji giełdowych przyniosło istotne ruchy na minus: na metalach szlachetnych, akcjach producentów złota, czy też cenach obligacji skarbowych (co oznacza mocny wzrost rentowności), oraz na plus (np. akcje typu value, w tym akcje sektora finansowego). Przy czym na rynkach i w gospodarce nie wydarzyło się nic istotnego, co mogłoby doprowadzić do rozgrywania przez inwestorów scenariusza wyraźnego przyspieszenia ożywienia w gospodarce (wtedy np. powinny mocno rosnąć rentowności obligacji skarbowych i ceny akcji banków).

W makro amerykańskim i globalnym od kilku miesięcy mamy ten sam stabilny i rosnący trend wychodzenia z dołka aktywności gospodarczej, zanotowanego w kwietniu br. Wprawdzie w zeszłym tygodniu poznaliśmy bardzo dobry raport z rynku pracy w USA (oficjalny wzrost zatrudnienia w lipcu o 1,76 mln osób), ale rynki specjalnie na niego nie zareagowały, szczególnie że część innych danych z rynku pracy nie potwierdza aż tak optymistycznego obrazu (np. subindeksy zatrudnienia ISM czy dane ADP).

Z frontu walki z pandemią dane są mieszane: trochę lepsze w USA (spadek nowych zakażeń o około 18 proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni), ale trochę gorsze w Europie (wzrost zakażeń o około 16 proc.). W USA w tym samym czasie spadła też liczba przeprowadzanych testów (o około 13 proc.), czyli część spadku można wytłumaczyć mniejszą ilością testów. Od strony dodatkowych fiskalnych pakietów stymulujących gospodarkę USA też niewiele się zmieniło (negocjacje między demokratami a republikanami utknęły w martwym punkcie, ale rynki i tak zakładają, że prędzej czy później nowy pakiet wejdzie w życie).

Można zatem założyć, że korekta na metalach szlachetnych i obligacjach skarbowych miała bardziej charakter techniczny i w dużej mierze jest spowodowana poprzednimi sporymi zwyżkami cen tych klas aktywów. Amerykańskie obligacje skarbowe (10-letnie) rosły nieprzerwanie od dwóch miesięcy, a skutkiem był spadek rentowności z 0,9 prc. na początku czerwca do 0,51 proc. w poprzednim tygodniu. Z drugiej strony w ostatnich tygodniach metale szlachetne (złoto, srebro, platyna, pallad) zaliczyły spektakularne zwyżki cen (licząc od początku lipca do ostatnich szczytów: złoto +16 proc., srebro +60 proc., platyna +20 proc., pallad +19 proc.). Oczywiście po takich zwyżkach cen korekta większego rzędu jest czymś naturalnym.

Czy długoterminowy trend na metalach szlachetnych jest zagrożony?

Wydaje się, że nie. Obecnie to najlepszy moment w cyklu dla tej klasy aktywów: jesteśmy bezpośrednio po olbrzymich interwencjach monetarnych i fiskalnych, stopy procentowe zostały obniżone do zera, ożywienie gospodarcze się rozpędza (to szczególnie dobre dla srebra, platyny i palladu). Do tego można dodać słabego dolara, rosnące rynkowe oczekiwania inflacyjne i spadające realne stopy procentowe. Te czynniki powodują, że popyt inwestycyjny na złoto i pozostałe metale jest obecnie rekordowo wysoki. Poprzednia hossa na złocie zdarzyła się w okresie od listopada 2008 do maja 2011 r. (wzrost ceny o ponad 160 proc.) i oczywiście wtedy też mieliśmy do czynienia z wieloma większymi korektami w skali od 7,5 do 12,5 proc. (korekty liczone według cen zamknięcia). Obecna korekta na złocie (według ceny spot) na zamknięciu w dniu 11 sierpnia miała zasięg -7,4 proc., a złoto, wliczając tę korektę, i tak wzrosło od początku bieżącego roku o ponad 26 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JAROSŁAW JAMKA, Quercus TFI

Polecane