Korporacyjna gra w inkubację

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2017-07-25 22:00
zaktualizowano: 2017-07-25 19:58

Kiedyś były domeną instytucji otoczenia biznesu lub parków technologicznych. Dziś własne inkubatory i programy akceleracji — bo o nich mowa — tworzą największe firmy.

W 2004 r. w Polsce działać zaczął pierwszy Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości (AIP). Na krajowym rynku była to pionierska inicjatywa — promowała przedsiębiorczość wśród młodych ludzi. Po 13 latach wiele się zmieniło. Oddziałów AIP jest już w sumie 56. Inne inkubatory działają przy parkach technologicznych lub powstały z inicjatywy urzędów miejskich i oferują atrakcyjną cenowo powierzchnię biurową — ale do „gry w inkubację” włączać zaczęły się także korporacje, które od start-upów oczekują kreatywności, innowacji i nowych technologii.

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości zapoczątkowały w kraju nowy system wsparcia przedsiębiorczości, a później innowacyjności — przypomina Mariusz Turski, jeden z założycieli AIP i współtwórca sieci centrów Business Link.
Fot. Marek Wiśniewski

Po pierwsze: przedsiębiorczość

— Na początku promowaliśmy przedsiębiorczość i zachęcaliśmy do otwierania firm, choćby przysłowiowego warzywniaka. Wówczas jeszcze nikt nie mówił o innowacjach czy budowaniu biznesu na miarę Skype’a. Dopiero później, m.in. za sprawą dotacji UE, okazało się, że jako instytucja możemy w najlepsze projekty również inwestować, najpierw za pośrednictwem AIP Seed Capital, potem bValue. Na rynku zaczęły powstawać też inne fundusze finansujące rozwój nowych firm — start-upów. Nazwa ta, nawiązująca do amerykańskich społeczności przedsiębiorców technologicznych, zaczęła wówczas upowszechniać się w Polsce — przypomina Mariusz Turski, jeden z założycieli AIP i współtwórca Business Linku.

Dziś o start-upach mówi się dużo. W Polsce powstała startupowa społeczność i — choć jeszcze nie działa aż tak prężnie jak w Berlinie, Londynie czy Tel Awiwie — przyglądać zaczynają się jej najwięksi rynkowi gracze. Mariusz Turski wśród firm, które współpracowały z jego organizacją przy tworzeniu programów inkubacyjnych i akceleracyjnych, wymienia m.in. Skanską, mBank, Audi i T-mobile.

— Korporacje wyszukują w ten sposób pracowników, realizują cele marketingowe i wizerunkowe albo — co z założenia powinno być głównym celem — wyławiają technologiczne rozwiązania, które mogą zostać zastosowane w ich strukturze — zaznacza Mariusz Turski.

Doszlifowane projekty

Wsparcie dla młodych, polskich przedsiębiorców oferuje np. Samsung Inkubator — do programu zostało właśnie zakwalifikowanych osiem projektów. Rozwijane będą technologie wykorzystujące internet rzeczy (internet of things — IoT) w obszarze bezpieczeństwa, ekologii i zdrowia czy rozrywki. A sam Samsung Inkubator działa w Rzeszowie we współpracy z Politechniką Rzeszowską i Doliną Lotniczą. Nowatorskich rozwiązań dla polskiej branży handlowej szukał niedawno również Carrefour — wybranym zespołom w ramach inkubatora pomoże rozwijać aplikacje i systemy IT ułatwiające m.in. interakcję z klientami.

W Krakowie od lat prowadzony jest Hub:raum, ośrodek rozwoju startupowych projektów. Stoi za nim Deutsche Telekom, który wybiera najciekawsze projekty i łączy je z własną ofertą. Również PGNiG otworzyło niedawno inkubator dla start-upów energetycznych — InnVento.

Dodatkowo w Polsce w zwiększeniu zainteresowania korporacji i spółek skarbu państwa działalnością polskich start- -upów mają pomóc kolejne pule unijnego dofinansowania. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości powołała np. 10 akceleratorów ScaleUP, które rozpoczynają kolejną fazę naborów. Prowadzą je jednostki z doświadczeniem w inwestowaniu w start-upy, a wspierają duże spółki.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zainicjowało natomiast NCBR CVC — program finansujący powstawanie funduszy korporacyjnych inwestujących w nowe technologiczne projekty, które w przyszłości zintegrują z własną działalnością lub ułatwią im rynkowy start.

Współpracować świadomie

Z punktu widzenia start-upu współpraca z korporacją ma plusy i minusy. Mariusz Turski zaznacza, że w niektórych przypadkach rozwiązanie tworzone przez start-up może zostać wchłonięte przez korporację. W takiej sytuacji jego twórcy nie będą mogli sprzedawać swojej technologii na zewnątrz i staną się dostawcą technologii dla jednego podmiotu. Kupowanie rozwiązania na wyłączność nie jest jednak celem wszystkich dużych firm — współpraca z nimi dla start-upów to idealna okazja do pozyskania referencyjnego klienta.

— Większość korporacji w Polsce jest świadoma, że współpraca ze start-upami jest kluczowa do ich przetrwania, wciąż jednak niewiele z nich umie właściwie zdefiniować wyzwania i obszary poszukiwania innowacyjnych rozwiązań, a już naprawdę niewielki odsetek wie, jak skutecznie i szybko przeprowadzić pilotażowe wdrożenia czy udane akwizycje przynoszące korzyści obu stronom. To jest wyzwanie, przed którym stoi dziś świat biznesu. Bez szybkich sukcesów tej współpracy i udanych wdrożeń obecny gorący trend otwierania się korporacji na młode spółki technologiczne może stać się tylko przejściową modą — zauważa Sergiusz Sawin, wiceprezes ds. klientów korporacyjnych w The Heart Warsaw, jednostce będącej platformą do współpracy dużych i początkujących firm.

 

OKIEM EKSPERTA
Duże wsparcie dla małego

MACIEJ SADOWSKI, prezes StartUp Hub Poland

W Polsce wciąż mamy mało inkubatorów i akceleratorów przykorporacyjnych. W USA czy w Niemczech duże firmy mają zwykle własne tego typu jednostki, a dodatkowo wspierają programy inicjowane przez innych. Taka współpraca daje im lepszy dostęp do nowych technologii. Cieszy więc, że w Polsce własny akcelerator tworzy np. PGNiG. Microsoft i Facebook angażują się natomiast w program Startup Hub Warsaw — oferują dostęp do własnych inżynierów czy mentorów, anonsują też swoje zapotrzebowania technologiczne, a w zamian otrzymują technologie we wczesnej fazie rozwoju, które odpowiednio wyinkubowane mogą wzbogacić ich portfolio produktowe.

 

List referencyjny

TOMASZ CZAPLIŃSKI, partner zarządzający SpeedUp Group

Największym wyzwaniem dla osób, które stawiają swoje pierwsze kroki na rynku, jest znalezienie pierwszego klienta-partnera, który będzie dla nich trampoliną do dalszej ekspansji rynkowej — szczególnie duzi klienci wymagają okazania referencji z wcześniejszych wdrożeń. Dodatkowo to duże przedsiębiorstwa otrzymują znaczące dotacje na zakup innowacyjnych technologii. Życzę wszystkim młodym firmom, aby część z tych pieniędzy trafiała właśnie do nich. Być może PFR czy NCBR mogłyby wspomóc start-upy właśnie w tym obszarze i np. zobowiązać duże podmioty do tego, aby choć niewielka część budżetu była przeznaczana właśnie na technologie lub usługi, które powstają w naszym kraju, a nie są jeszcze w pełni skomercjalizowane — bądź na podmioty je oferujące, które stawiają pierwsze kroki na rynku.