Korupcja polityczna, werbunek czy adopcja?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2006-01-27 00:00

Z politycznego jazgotu, jaki dobiega do nas z gmachu przy Wiejskiej w Warszawie, coraz trudniej wyłowić coś sensownego, zabawnych informacji jest natomiast co niemiara. Zaczyna brakować tematów na niemalże już obowiązkowe, codzienne konferencje prasowe, więc sztaby mają coraz ciekawsze pomysły. Ostatni, grupy posłów z PO, to oskarżenie PiS o prowadzenie „werbunku politycznego” i „korupcji politycznej” wobec posłów Platformy i innych klubów.

Wszystko wzięło się ze wspólnej podróży do Opola posła PO Ryszarda Knosali, z szefem opolskiego PiS, Sławomirem Kłosowskim. Jak to w podróży — panowie porozmawiali, a wymowny poseł Knosala zastanawiał się nad „dalszym funkcjonowaniem” w PO, gdyż jako „człowiek czynu” nie lubi twardej opozycji. Poseł PiS, życzliwie, dora- dził mu alternatywne rozwiązanie — i zrobiła się afera, padły mocne słowa. Z jednej strony mówiono o korupcji i werbunku, z drugiej o tym, że „jak ktoś puka usilnie, natarczywie (...) to zwykła uczciwość nakazuje otworzyć drzwi” i o tym, że „adopcja to nie werbunek”.

Na marginesie tej sprawy rodzi się kilka refleksji. Czy prominentni działacze PO sądzą, że posłowie PiS będą odstraszać od siebie ludzi, w tym posłów innych klubów, czy raczej ich zjednywać — co nakazuje pragmatyzm polityczny? Kto jest głównym PiS-owskim headhunterem? — warto wiedzieć. Jaka jest „zdolność adopcyjna” największego ugrupowania? I czy np. sieroty po komunizmie też adoptują, czy nie? No, i żeby wnioskiem z tej awantury nie było utworzenie... osobnych pociągów do Opola dla posłów niedoszłych koalicjantów.