Korytarzem mogą popłynąć pieniądze

Dorota Gąsowska
opublikowano: 2006-03-23 00:00

Korytarze transportowe przebiegające przez Polskę są szansą dla rozwoju naszych portów morskich. Przede wszystkim ułatwiają pozyskiwanie funduszy.

Unia Europejska inwestuje w sprawny system transportowy, bo ma on strategiczne znaczenie dla rozwoju wielu branż i ogólnej kondycji gospodarki. Polskie władze, mimo że podobno również zdają sobie sprawę z tych zależności, od lat borykają się z problemem finansowania inwestycji transportowych. Przystąpienie Polski do UE otworzyło jednak przed nią możliwość zdobycia pieniędzy z innych niż budżet źródeł.

Od morza do morza

System transportowy UE opiera się na dziesięciu głównych szlakach komunikacyjnych łączących różne krańce kontynentu. System paneuropejskich korytarzy transportowych został ustalony w 1994 r. na Krecie, a trzy lata później uaktualniony na konferencji helsińskiej. Przez nasz kraj przebiegają cztery z nich. Korytarz I jest korytarzem kolejowym, łączącym Helsinki z Warszawą, a jego jedna odnoga biegnie do Gdańska. Korytarze II i III mają kierunek równoleżnikowy i łączą kraje zachodnioeuropejskie z Ukrainą i Rosją. Dla portów morskich największe znaczenie ma jednak korytarz VI, łączący Skandynawię z południem kontynentu przez terytorium Polski. Jego przedłużeniem ma być planowana autostrada morska pomiędzy Gdańskiem a Helsinkami. Korytarz VI, łączący region Morza Bałtyckiego z basenem Morza Śródziemnego i Adriatykiem, przebiega na linii historycznego szlaku bursztynowego, którego jednym z głównych ośrodków był Gdańsk.

Konieczność inwestowania w ten szlak komunikacyjny potwierdzają prognozy. Według nich, w ciągu najbliższych 10-15 lat rejon Morza Bałtyckiego będzie rozwijał się najszybciej w Europie, a dynamika wzrostu na przestrzeni lat 2000-15 ma wynieść około 250 proc.

Z drogą łatwiej

Kluczowe znaczenie dla sprawnego funkcjonowania korytarzy mają porty morskie. Na konkurencyjność takiej placówki wpływa zaś jego położenie geograficzne i dostępność, zarówno od strony wody, jak i lądu. Z dostępnością od strony morza w przypadku polskich portów nie ma większego problemu, ale ich dużym mankamentem jest słaba infrastruktura drogowa i kolejowa, dzięki której możliwy byłby dalszy transport towarów. Dlatego zarządy portów morskich koncentrują się na niwelowaniu tych słabych punktów.

— Od trzech lat realizujemy program rozwoju strategicznego, który opiera się przede wszystkim na działaniach modernizacyjno-inwestycyjnych. Rocznie wydajemy na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych — w ubiegłym roku suma wydatków sięgnęła 40 mln zł. Chcemy przede wszystkim dostosować port do nowoczesnych systemów przeładunkowych wykorzystywanych obecnie w przewozach morskich — mówi Roman Koliński, rzecznik Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.

Pieniądze na rozbudowę i modernizację port gdański uzyskuje m.in. w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego: Transport (SPOT). Obecnie program kwotą 100 mln zł wspiera cztery projekty.

— Za te pieniądze chcemy m.in. poszerzyć wejście do portu, zmodernizować nabrzeże w Wolnym Obszarze Celnym, Terminal Promowy Westerplatte oraz nabrzeże przemysłowe — wylicza Roman Koliński.

Trzy czwarte potrzebnych funduszy wykłada Unia, resztę port. Niemałą rolę odgrywa także miasto, które jest współwłaścicielem portu, oraz prywatni inwestorzy. Jeden z nich, brytyjska firma Deepwater Container Terminal Gdańsk, w ubiegłym roku rozpoczął budowę Głębokowodnego Terminalu Kontenerowego. Całkowity koszt szacowany jest na 190 mln EUR.

Z koleją też

Gdańsk jest jedynym miastem portowym, które zostało włączone w sieć europejskich korytarzy transportowych. Najwięcej może na tym skorzystać leżąca w pobliżu Gdynia.

W ramach inwestycji w VI korytarz transportowy Parlament Europejski przekazał 1,5 mld zł na modernizację linii kolejowej z Gdyni do Katowic.

— Modernizacja umożliwi jazdę z większą prędkością — do około 160 km/godz., choć możliwe będzie osiąganie prędkości nawet 200 km/godz. To oznacza, że podróż z Trójmiasta do Warszawy trwać będzie dwie godziny, a do Katowic cztery. To dla nas znaczące przedsięwzięcie, ponieważ bardzo istotnie usprawni dostęp do portu Gdynia — przekonuje Jan Lewko, kierownik działu marketingu Zarządu Morskiego Portu Gdynia.

Europejskie pieniądze są niezwykle cenne dla polskiej infrastruktury. Ale poleganie tylko na nich może być zgubne. Zwłaszcza że dotychczas Polska wykorzystała 2-3 proc. środków, które Unia przeznaczyła dla naszego kraju.