Koszmar klientów Inventum TFI

16-10-2017, 22:00

Głośna afera z branży funduszy inwestycyjnych odbija się czkawką. Za błędy władz TFI mają płacić inwestorzy

7 października 2014 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) odebrała licencję Inventum TFI (wcześniej Idea TFI) na zarządzanie funduszami inwestycyjnymi. Było to pierwsze i dotychczas jedyne takie wydarzenie w historii krajowego rynku TFI. Trzy lata później likwidacja funduszy Inventum, prowadzona przez ING Bank Śląski (ING BSK), wciąż trwa. I dla niektórych klientów upadłego towarzystwa przybiera mocno niekorzystny obrót.

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ:
Zobacz więcej

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ:

Funkcja likwidatora funduszy zarządzanych przez Inventum TFI przynosi kłopoty ING Bankowi Śląskiemu, którego prezesem jest Brunon Bartkiewicz, a sama likwidacja, w związku z „jakością” aktywów funduszy, wciąż się przedłuża. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami ma się skończyć do stycznia 2019 r., jednak nawet ten termin nie jest pewny. Marek Wiśniewski

— Po przeczytaniu pisma z banku, wzywającego mnie do zwrotu pieniędzy, wypłaconych z tytułu umorzeń jednostek uczestnictwa, nie mogłem w nie uwierzyć. I choć minęło kilka tygodni, wciąż mam z tym trudności. To absurdalne żądanie jest jednak realne — mówi jeden z byłych klientów Inventum TFI, który ze swoim problemem zwrócił się do „Pulsu Biznesu”. Jak twierdzą przedstawiciele ING BSK, podobne pisma wysłano do 12 uczestników funduszy Inventum. Jaka jest łączna suma wezwań? Tego likwidator nie ujawnia, z naszych informacji wynika, że chodzi o kilka milionów złotych.

Oddaj 100, weź 50

Każdy z przypadków dotyczy sytuacji, w których klienci w ciągu kilku miesięcy przed odebraniem licencji Inventum TFI przenosili jednostki z mniej do bardziej płynnych funduszy, a następnie z tych drugich je wycofywali. Następowała tzw. konwersja, tyle że brak płynności w funduszu źródłowym sprawiał, że do funduszu docelowego pieniądze nie trafiały.

O tym jednak inwestorzy nie mogli mieć, i nie mieli, pojęcia. Co więcej, taki mechanizm konwersji (w postaci zapisu w księgach funduszy) był ówcześnie powszechną praktyką i dopiero kazus Inventum TFI sprawił, że KNF wydała wytyczne, zgodnie z którymi nabycie jednostek w funduszu docelowym ma następować dopiero po przekazaniu do niego pieniędzy z funduszu źródłowego. To właśnie zaleceniami nadzoru ING BSK tłumaczy swoje działania.

Klientów, którym przyznaje, że działali w dobrej wierze, informuje, że zwrócone pieniądze zostaną przekazane do funduszu źródłowego, który następnie wypłaci je im w proporcji, w jakiej do tej pory dokonał wypłaty innym wierzycielom. Co to oznacza w praktyce? Klienci dostaną… mniej niż połowę tego, co zwrócą.

KNF umywa ręce

Winą za sytuację ING BSK obarcza jedynie byłe władze Inventum TFI. Zofia Wojciechowska z Compliance Partners, doradzająca jednemu z poszkodowanych klientów, zwraca jednak uwagę, że bank, który wcześniej był depozytariuszem funduszy, zgodnie z ustawą o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi miał obowiązek „zapewnienia, aby zbywanie i odkupywanie jednostek uczestnictwa lub emitowanie, wydawanie i wykupywanie certyfikatów inwestycyjnych odbywało się zgodnie z przepisami prawa i statutem funduszu inwestycyjnego”.

Co więcej, pisma kierowane do klientów nie zostały przez nikogo podpisane. Są jedynie sygnowane: „Wydział Obsługi Klienta” lub „Likwidator”. — Faktycznie mogliśmy je podpisać — przyznaje Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING BSK.

Zapewnia, że bank, jako depozytariusz, „raportował do TFI i nadzorcy o nieprawidłowościach, w tym nierozliczonych zobowiązaniach z tytułu konwersji jednostek uczestnictwa”, a „przepisy nie przewidywały innych narzędzi, jakie moglibyśmy wykorzystać w takiej sytuacji”. Co na to KNF? Nie wiadomo — rzecznik nadzorcy Jacek Barszczewski zasłania się tajemnicą zawodową. Zapewnia jedynie, że sprawa „była i jest przedmiotem szczególnego zainteresowania” KNF, a „celem podejmowanych działań było dostosowanie działalności nadzorowanych podmiotów do zgodności z przepisami prawa”.

Upadek z hukiem

Odebranie licencji Inventum TFI, stworzonemu przez Dom Maklerski IDMSA Grzegorza Leszczyńskiego i Rafała Abratańskiego, było jednym z najgłośniejszych wydarzeń na polskim rynku kapitałowym w 2014 r. Powodem decyzji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) były „istotne naruszenia interesu uczestników funduszy” zarządzanych przez Inventum TFI oraz „liczne naruszenia przepisów prawa i statutów funduszy inwestycyjnych”. Drastyczny krok KNF był finałem historii, która zaczęła się w 2012 r.

Wtedy to okazało się, że powiernik, działający jeszcze jako Idea TFI, ma w swoim głównym funduszu, Idea Premium, wiele nietrafionych inwestycji, głównie obligacje trzech giełdowych firm: Polimeksu, PBG i DSS. Klienci wystraszyli się i zaczęli wycofywać pieniądze. Tych szybko jednak zabrakło i fundusz musiał wstrzymać wypłaty. Ostatecznie pieniądze trafiły do inwestorów po kilku miesiącach, ale wartość jednostek uczestnictwa spadła o ponad 30 proc. Problemy z płynnością wróciły na nowo w 2014 r. i tym razem dziury w finansach nie udało się już zasypać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koszmar klientów Inventum TFI