Kotlin planuje budowę gazociągu

Michał Kobosko
opublikowano: 2001-03-28 00:00

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy. Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]

Na dziś przedstawiciele trójprzymierza, które tworzą Vivendi, Eastbridge i Acciona, zapowiedzieli wydanie komunikatu dla prasy.

Tymczasem sobotnia "Rzeczpospolita" powtórzyła doniesienia piątkowego "Pulsu Biznesu" o tym, że ta grupa chce już w środę odwołać zarząd Elektrimu kierowany przez <b>Barbarę Lundberg</b>.

Zgodnie z naszymi informacjami, kandydatem konsorcjum na nowego prezesa jest <b>Maciej Dyjas</b>, były szef Domów Towarowych Centrum. W rozmowie z "Rz" menedżer potwierdził, że proponowano mu to stanowisko.

Na środowym posiedzeniu RN Elektrimu trójprzymierze potrzebuje jeszcze tylko jednego głosu, by doprowadzić do odwołania zarządu. Dostarczycielem tego głosu ma być Chemia Polska, spadkobierca państwowych udziałów w Elektrimie.

Po naszej piątkowej publikacji, po raz pierwszy głos w sprawie kryzysu w holdingu giełdowym zabrała grupa Eastbridge, której szef Yaron Bruckner jest powszechnie uważany za pomysłodawcę powiązania Elektrimu z Vivendi. W komunikacie wydanym w Warszawie, Eastbridge odcięło się od jakichkolwiek kontaktów z Vivendi Universal.

- Grupa Eastbridge, jej prezes oraz inni członkowie zarządu nie prowadzą żadnych wspólnych interesów i nie mają powiązań z Vivendi. Usiłowania próby powiązania Grupy z Vivendi są wynikiem poszukiwania medialnej sensacji i nie mają związku z faktami - napisano w komunikacie.

Podano także, iż Yaron Bruckner głosując jako członek Rady Nadzorczej Elektrimu opiera się "na swoim biznesowym doświadczeniu i ocenie rynkowej, mając na uwadze dobro i przyszłość Elektrimu". Zaś doniesienia o nieważności umów między Elektrimem i Eastbridge (dotyczących spółek internetowych AGS New Media i Easy Net) oraz o planach przejęcia

przez Eastbridge energetycznej części Elektrimu są całkowicie "pozbawione sensu".

Przypomnijmy, że po drugiej stronie muru stoi grupa inwestorów finansowych na czele z Templetonem. Na ich żądanie (mają około 20 proc. akcji Elektrimu) na 20 kwietnia zwołano NWZA, które ma zmienić radę w drodze głosowania grupami.

Nie wiadomo jednak, czy NWZA będzie miało jakikolwiek sens, jeśli już za kilka dni zarząd Elektrimu straci posady.

Michał Kobosko

[email protected]