Kowalski będzie jadał mniej, ale drożej

Sprzedaż żywności, choć z kryzysu wychodzi ostatnia, wreszcie zaczyna rosnąć — cieszą się producenci.

Po roku stagnacji czas na spożywcze ożywienie — prognozuje firma badawcza PMR. W 2013 r. Polacy wydali na żywność 234 mld zł, co oznacza wzrost o niecałe 2 proc. Po kolejnych pięciu latach mają wydawać o 20 proc. więcej.

— Od 2015 r. zakładamy szybszy wzrost, bo o 3-4 proc. rocznie. Będzie to efekt ogólnego ożywienia gospodarczego i lepszych nastrojów konsumenckich, które przełożą się na kupowanie lepszej jakości produktów — serów, wędlin czy win. Będziemy sobie mogli pozwolić na żywność importowaną, droższą, więc wartość rynku wzrośnie — mówi Patrycja Nalepa z PMR.

Jarosław Frontczak, autor raportu „Handel detaliczny artykułami spożywczymi w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014–19”, uważa, że na więcej niż 5 proc. rocznie spożywcy nie powinni liczyć, bo prognoza dla rynku jest skorelowana z prognozą polskiego PKB.

Najpierw auto i telewizor

Branża jednak nie wybrzydza — pojedyncze procenty też ją cieszą.

— Liczba ludności nie rośnie, a dwa lata temu konsumencizacisnęli pasa, bo ceny wzrosły — mniej mają w lodówce i mniej żywności się przeterminowuje — twierdzi Jacek Lewicki, prezes drobiarskiego Drosedu.

Jerzy Mazgaj, szef sieci Alma Market, tłumaczy, że branża spożywcza jako ostatnia weszła w kryzys, bo konsumentom najtrudniej było zmienić nawyki żywieniowe. Wyjdzie z dołka również ostatnia.

— Polacy już poczuli ożywienie i mają więcej pieniędzy, ale prędzej zmienią samochód czy telewizor, niż ponownie przyzwyczają się do wina sprzed spowolnienia gospodarczego.

Wzrost odczuwają więc mocniej producenci odzieży czy jubilerzy, a nie firmy spożywcze — uważa Jerzy Mazgaj. Zdaniem Jacka Lewickiego, wyraźnie widać, że konsumenci wolą kupować lepsze, a więc droższe produkty zamiast tańszych. To podbija globalne statystyki.

— Takiego wyboru kabanosów kilka lat temu nie było. O szynce dojrzewającej mało kto słyszał. Teraz jest nawet w dyskontach — mówi szef Drosedu.

Konsumenci rezygnują wprawdzie ostatnio z droższego mięsa wieprzowego czy wołowego na rzecz tańszego drobiu. — Wybierają jednak produkty drobiowe z wyższą ceną — coraz więcej filetów zamiast innych części kurczaka — podkreśla Jacek Lewicki.

Rynek dwóch prędkości

Od wyników sprzedaży całego rynku zdecydowanie odbiega e-handel, który — jak podaje PMR — rośnie w tempie dwucyfrowym i jest najsilniej rozwijającym się kanałem sprzedaży żywności.

— Wciąż stanowi zaledwie 0,2 proc. całego spożywczego handlu, czyli ponad 400 mln zł. Zakładamy jednak, że nadal będzie rósł o ponad 25 proc. rocznie. Największym graczem jest Alma, mocną pozycję mają też Tesco oraz Piotr i Paweł. Kolejne sieci dołączają, np. Auchan, ale dopiero uczą się sprzedaży w sieci — mówi Patrycja Nalepa.

Jerzy Mazgaj wierzy, że polski spożywczy e-commerce powtórzy wynik brytyjskiego, osiągając 10-procentowy udział w handlu spożywczym.

— W mroźnych miesiącach zimowych, kiedy konsumenci nie mają ochoty wychodzić z domu, zdarza nam się realizować nawet 8 proc. sprzedaży żywności przez internet. Średnio w całym roku nasza sprzedaż w sieci rośnie o 20- -30 proc. — twierdzi szef Alma Market.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane