Kowalski gotowy mocniej zacisnąć pasa

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2022-10-09 20:00

Przy wysokiej inflacji, rosnących cenach energii, mniejszym dostępie do kredytów i niepewności o jutro Polacy sięgają po towary z drugiej ręki. To może zwiastować zmiany w kształcie rynku handlu.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak obecna sytuacja gospodarcza przekłada się na zachowania klientów w handlu detalicznym i jakie nastroje wywołuje
  • gdzie konsumenci będą szukać oszczędności
  • jak wpłynie to na sprzedaż marek własnych spożywczych sieci handlowych i produktów z drugiej ręki
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Widmo chudszych czasów powoli zaczyna wpływać na zachowania konsumenckie Polaków. Z wewnętrznego badania firmy GfK „Current Consumer Mood” wynika, że ogromna grupa rodaków, bo aż 82 proc., szukała oszczędności podczas zakupów usług i dóbr trwałych większego kalibru, jak np. samochód, meble, sprzęt AGD/ETV. I nastawia się na minimalizowanie zakupów. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku żywności i codziennych zakupów (budżet na ten cel próbowało zmniejszyć i będzie ograniczać dalej 78 proc. osób). Takie nastawienie do zakupów, jeśli będzie utrzymywać się dłużej, może wpłynąć na stałe zmiany w zachowaniach konsumenckich.

- Z najnowszych badań GfK wynika, że tylko co dziesiąty Polak nie oszczędza na żadnej kategorii produktowej. I trudno się temu dziwić. Jako konsumenci szykujemy się na chude czasy i spodziewamy dalszego wzrostu cen. Takie przekonanie wyraża aż 95 proc. badanych – podaje Dominika Grusznic-Drobińska, director marketing & consumer intelligence w GfK.

Najwięcej Polaków w historii badania (29 proc.) deklaruje, że zacznie kupować dobra trwałe z drugiej ręki. W przypadku żywności i dóbr szybko zbywalnych połowa rodaków jest otwarta na zastąpienie ulubionych, ale już często za drogich dla nich produktów, tańszymi zamiennikami. Wzrastać będzie liczba osób wyczulonych na promocje i przeceny w sklepach.

- Zdecydowana większość z nas została już dotknięta przez skokowe ceny żywności i produktów spożywczych. W konsekwencji koszyk zakupowy przeciętnego Polaka systematycznie się kurczy, a my coraz częściej rezygnujemy z drobnych przyjemności i produktów, które nie są niezbędne w codziennym funkcjonowaniu. W przypadku sektora FMCG równolegle częściej sięgamy po marki własne lub po prostu tańszą alternatywę dla marek, których do tej pory używaliśmy. I choć cena jest dziś zdecydowanie najważniejszym kryterium decydującym o wyborze produktu, polscy nabywcy nie chcą rezygnować z jakości. Zgodnie z tym trendem rośnie np. popularność produktów z drugiej ręki – wyjaśnia Dominika Grusznic-Drobińska.

W niektórych przypadkach może to wpisać się w popularyzujący się od dłuższego już czasu trend. Np. dużą dynamikę wzrostu od pewnego czasu obserwujemy w handlu ubraniami z drugiej ręki. Trend ten - jak mówił w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Tomek Bocian, współzałożyciel Ubrania do Oddania - przykuł uwagę także najbardziej popularnych marek odzieżowych, np. amerykańskiej marki outdoorowej Patagonia, która do bazowej działalności dołożyła pion second hand.

A na czym dziś jesteśmy najbardziej skłonni oszczędzać?

- Wśród kategorii, z których produktów konsumenci zrezygnują w pierwszej kolejności są: rozrywka poza domem (44 proc.), zakupy odzieży i obuwia (43 proc.), turystyka (35 proc.) oraz meble i dekoracje wnętrz (33 proc.). Polacy w miarę możliwości zmniejszają wydatki także na paliwa (29 proc.) oraz kosmetyki (28 proc.) – wymienia Dominika Grusznic-Drobińska.

Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan, pod koniec września zaznaczył, że rodacy cały czas bardzo źle oceniają bieżącą sytuację gospodarczą i nie patrzą w przyszłość zbyt optymistycznie. Niemniej jednak w sierpniu 2022 r., jak wynikało z danych GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych była wyższa niż przed rokiem o 4,2 proc. W porównaniu z lipcem 2022 r. wzrosła o 1 proc. Polacy zaczęli kupować więcej produktów pierwszej potrzeby – leki, ubrania i obuwie, żywność. Jak tłumaczył, mogło to być jednak wynikiem tego, że w tamtym momencie m.in. konsumenci odczuli w kieszeniach wzrost pensji spowodowany zmianą stawki podatkowej PIT.