Świat powoli odchodzi od wykorzystywania silników wysokoprężnych do napędu aut osobowych. Polacy też, choć trochę wolniej. Już częściej niż kilka lat temu wybierają nowe auta z silnikami benzynowymi lub hybrydowymi. Zresztą podobnie jest z samochodami używanymi. Diesel trzyma się jednak w naszym kraju mocniej niż na Zachodzie. W przypadku nowych aut wynika to z przyzwyczajenia zarządców firmowych flot, zaś w przypadku aut używanych z zaufania kierowców do wysokoprężnej technologii.

To skomplikowane
Dlaczego kupując auto, Polacy wybierali diesle? Ze względu na trwałość, świetne osiągnięcia i małe zapotrzebowanie na paliwo oraz to, że olej napędowy był onegdaj tańszy niż benzyna. To się jednak zmieniło. Kolejne unijne normy euro dla napędów samochodowych stawiały coraz ostrzejsze wymagania. Dlatego silniki diesla stawały się coraz bardziej skomplikowane, droższe i traciły bezawaryjność.
W dodatku dzięki rozwojowi technologii hybrydowej pojawiła się alternatywa. W kolejnych statystykach coraz wyraźniej było widać powolny odwrót od diesla. Najnowsza analiza, przygotowana przez sieć salonów z używanymi samochodami — Grupę AAA Auto, wyraźnie to potwierdza. Otóż w Polsce, w której ciągle kupuje się ponad dwa razy więcej aut używanych niż nowych, przestaje się szukać pojazdów z silnikami Diesla.
Walka z ropniakiem
Teoretycznie wyraźny spadek sprzedaży nowych samochodów z silnikami Diesla w Europie Zachodniej powinien wpłynąć na wzrost sprzedaży używanych aut z takim napędem. Tymczasem nic bardziej mylnego. Według danych AAA Auto tylko trzech na 10 klientów tego dilera kupuje używane auto z dieslem. Co więcej, wyraźnie spadła sprzedaż takich samochodów we wszystkich oddziałach AAA Auto w Polsce — z 38 proc. w pierwszym półroczu 2016 do 33 proc. w takim samym okresie 2017 r.
Ponieważ coraz więcej europejskich rządów i metropolii „walczy z dieslem” w ramach polityki ograniczania gazów cieplarnianych, przewidywano, że w Polsce wzrośnie liczba sprowadzanych z zagranicy samochodów używanych z takim napędem. A jednak polscy kierowcy nie ulegli tej pokusie. Jednym z powodów mogą być koszty użytkowania tego silnika.
Wielu kierowców korzysta bowiem z samochodów na krótkich dystansach, dojeżdżając do pracy lub szkoły. A filtr cząstek stałych w silnikach Diesla działa prawidłowo dopiero po przejechaniu kilkunastu, kilkudziesięciu kilometrów. Wydatki związane z jego naprawą są bardzo duże, a nowy może kosztować nawet 10 tys. zł. Dlatego wiele jeżdżących po polskich drogach używanych samochodów z dieslami ma usunięte te filtry.
— Usunięcie filtra cząstek stałych w autach z silnikiem Diesla jest nielegalne. Właściciel auta staje się trucicielem tak samo jak osoby, które spalają plastik w piecach — komentuje Leos Pilnaj, dyrektor generalny AAA Auto w Polsce.