KPWIG MUSI MIEĆ WIĘCEJ UPRAWNIEŃ
Dziś na warszawskim Forum „Twoje Pieniądze” Jacek Socha ma uczestniczyć w dyskusji dotyczącej barier rozwoju rynku kapitałowego. Szef KPWiG uważa, że jednym z lekarstw byłoby wprowadzenie przywilejów podatkowych dla spółek publicznych. Innym — ścisła współpraca komisji z prokuraturą.
„Puls Biznesu”: Danuta Wałcerz, prezes PUNU, stwierdziła wczoraj na naszych łamach, że półtora roku temu sygnalizowała straty Polisy wysokości 150 mln zł, a KPWiG nie zareagowała, ponieważ oparła się na opinii audytora, który jej zdaniem nie miał pojęcia o specyfice umów reasekuracyjnych.
Jacek Socha: Pani prezes jest w błędzie. Chciałbym przypomnieć, że umowy reasekuracyjne stop loss, które podpisywała Polisa i które ukrywały wysokość strat, zostały opisane w prospekcie emisyjnym właśnie na wniosek KPWiG. W związku z tym pierwszą instytucją, która dotknęła tej istoty funkcjonowania Polisy, była właśnie komisja. Zwracaliśmy się do PUNU o skonsultowanie tego typu umów i ich sposobu prezentacji w prospekcie emisyjnym. KPWiG nie ma ustawowego obowiązku, aby nadzorować towarzystwo ubezpieczeniowe i nie dopuścić do jego upadłości. Natomiast PUNU jest odpowiedzialne za jego bezpieczne funkcjonowanie i powinno decydować o losie ubezpieczyciela.
— A dlaczego akcje Polisy nie zostały wycofane z obrotu publicznego lub przynajmniej wyrzucone z rynku podstawowego?
— Ta spółka, mimo zagrożenia upadłością, powinna być w dalszym ciągu notowana na giełdzie. Jej los nie został jeszcze przesądzony. Uważamy natomiast, że zarząd GPW powinien w widoczny sposób zaznaczyć, że notowany jest papier o podwyższonym ryzyku.
— W związku z krótką historią istnienia Polskiego Koncernu Naftowego, na którym rynku powinna być notowana ta spółka?
— Nie mam wątpliwości, że będzie notowana na rynku... giełdowym. Nie rozumiem struktury i kategorii, które są brane pod uwagę przy umieszczaniu firm na rynku podstawowym, równoległym i wolnym. Wierzę zarządowi giełdy, który dopuszcza spółkę, natomiast układy liczbowe, które determinują pozycję na giełdzie, doprowadzają do bardzo dziwnych sytuacji. Niektóre spółki mają kapitał akcyjny sprzed kilku lat i nie spełniają dzisiejszych wymogów kapitałowych. Nie chcą jednak przenieść kapitału zapasowego na akcyjny, bo musiałyby zapłacić podatek.
Myślę, że Rada Giełdy powinna dopuszczać do obrotu giełdowego, oceniając zdolność giełdową spółki. Natomiast jeżeli jest podział na rynki, to musi on być dynamiczny. Poza tym, kapitał akcyjny jest złym kryterium dzielenia spółek. Lepszą miarą jest wartość księgowa.
— Jednak ten podział na rynki jakoś funkcjonuje...
— I dlatego PKN, który kontroluje 60 proc. rynku paliwowego w Polsce, będzie notowany na rynku podstawowym. Regulamin giełdy został zmieniony i dopuszcza nawet wejście na rynek podstawowy spółki, która ze względu na charakter działania może nie generować zysków. Na przykład Netia, która jeszcze przez długi czas będzie ponosiła duże nakłady inwestycyjne, w związku z czym w ujęciu księgowym będzie ponosiła straty, zechce na pewno wejść na giełdowy rynek podstawowy.
— Kiedy można się spodziewać dopuszczenia PKN do obrotu publicznego?
— PKN powinien być dopuszczony do obrotu bardzo szybko, żeby emisja i debiut giełdowy mogły dojść do skutku jeszcze w tym roku. Pośpiech nie jest jednak wskazany, spółka wymaga wnikliwej analizy. Zostanie dopuszczona, jeżeli uznam, że wszystko jest w porządku. Jeden z istotnych warunków — zmiana w statucie PKN — został spełniony we wtorek.
— KPWiG zażądała od CeTO zwołania walnego zgromadzenia. Przecież akcjonariusze spółki już się wypowiedzieli, że nie podniosą jej kapitału akcyjnego!
— CeTO nie podejmowało decyzji o podniesieniu kapitału akcyjnego w kontekście wariantów rozwoju spółki. Komisja nie chce zwołania walnego, aby jeszcze raz zagłosowało, że nie jest zainteresowane podniesieniem kapitału. Chcemy, aby w ciągu 10 dni od otrzymania decyzji KPWiG rada nadzorcza CeTO określiła, jakie widzi warianty rozwoju rynku. To ona, jako organ spółki jest współodpowiedzialna za jej rozwój i powinna się zwrócić do walnego zgromadzenia, czy jest w stanie zaakceptować jakiś wariant. Wówczas będziemy mieli pełną wiedzę o tym, co myślą akcjonariusze spółki o możliwościach jej rozwoju. Do tej pory takiej dyskusji nie było.
Może się okazać, że żaden wariant nie jest do zaakceptowania i akcjonariusze nadal nie zgadzają się na podniesienie kapitału.
— Co to będzie oznaczało dla CeTO?
— Będę musiał podjąć określone działania, które spowodują, że CeTO będzie dalej funkcjonowało. Dopóki nie będzie stanowiska WZA, nie mogę na ten temat się wypowiedzieć. Jest to decyzja, która będzie musiała być analizowana przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, bo dotyczy rynku publicznego.
Nie możemy dopuścić do tego, aby regulowany rynek publiczny w Polsce nie mógł funkcjonować, bo nie starcza mu pieniędzy. Inne rynki się rozwijają, szukają partnerów, a u nas giełda i CeTO ciągle się zwalczają. Myślę, że w interesie giełdy byłoby kupienie CeTO, choć w tym celu trzeba zmienić przepisy.
Jednak w pierwszej kolejności oczekujemy inicjatywy udziałowców CeTO. Jest ich 49, więc podniesienie kapitału do 10 mln zł wymaga wyłożenia po około 150 tys. zł. Są to naprawdę niewielkie pieniądze biorąc pod uwagę kapitały akcjonariuszy. Upór akcjonariuszy, którzy świadomie prowadzą do tego, że spółka będzie miała trudności, jest niezrozumiały.
— Jakie będą istotne zmiany w ustawie o publicznym obrocie?
— Intensywnie pracujemy nad zmianą rozdziału 9. o nabywaniu znacznych pakietów akcji. Tu nie ma łatwych rozwiązań. Ostatnio zastanawialiśmy się, jak powinien przebiegać proces przejmowania polskich spółek bez narażenia interesów drobnych akcjonariuszy, którzy kupili akcje na warszawskiej giełdzie. Wiemy, jakie kontrowersje budzą takie przypadki Agrosu czy Orfe. Nie możemy być jednak kuriozalnym rynkiem wymagającym od zagranicznych akcjonariuszy, którzy przeprowadzają transakcję między sobą, załatwiania formalności w Polsce.
— Czy zostaną ograniczone możliwości wycofywania spółki z obrotu?
— Wyprowadzenie spółki z obrotu publicznego nie świadczy o słabości rynku, ale o jego efektywności. Są inwestorzy, którym opłaca się inwestowanie w polskie spółki i są akcjonariusze, którzy zarabiają na wezwaniach.
— Ale na miejsce wycofywanych firm nie przychodzą kolejne, równie dobre!
— To jest oddzielny problem. Nie róbmy tragedii z małej liczby spółek wchodzących na giełdę, bo bywają lepsze i gorsze lata. Trzeba się natomiast poważnie zastanowić nad zachętami dla przyszłych emitentów. Na razie nie istnieje żaden program promowania spółek wchodzących do obrotu publicznego. Szkoda, że nie zostały wprowadzone np. preferencje podatkowe dla spółek publicznych w przypadku reinwestycji ich dochodów.
— Jaką rolę odegrają Polskie Kwity Depozytowe?
— PDR-y podniosą rangę polskiego rynku. Liczymy, że już niedługo takie papiery pojawią się na giełdzie. Rozmawiamy z podmiotem, który planuje wprowadzenie na warszawski rynek grupy spółek notowanych pod postacią kwitów.
— A co z obligacjami korporacyjnymi?
— Ustawa obecnie znajduje się w Sejmie. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zostanie uchwalona. Spółki wówczas będą mogły finansować się długiem, bez obaw o niechciane przejęcie. Aby zachować neutralność podatkową dochód z obligacji korporacyjnych nie powinien podlegać opodatkowaniu.
— Kilka miesięcy temu pojawił się temat wyposażenia KPWiG w uprawnienia policyjne. Czy sprawa jest aktualna?
— Nie chcemy tych uprawnień dla siebie. Uważamy natomiast, że nadzór rynku wymaga ścisłej współpracy z prokuraturą. Tymczasem odebrano nam prawo zażalania negatywnych decyzji prokuratorskich w sprawach, które kierujemy do prokuratury. Nie możemy się odwoływać od decyzji prokuratorskich, bo... nie jesteśmy poszkodowanymi.
Chcemy aktywnie uczestniczyć w postępowaniach prowadzonych przez prokuraturę. Musi to być prawnie zagwarantowane. Należy również uprościć procedurę zakładania podsłuchów. Często, żeby wykryć przestępstwo, trzeba „wejść między inwestorów”. Nagranie może być jedynym dowodem popełnienia przestępstwa. Uczestników rynku bulwersują grzywny i wyroki w zawieszeniu, które są niewielką karą w porównaniu z korzyściami, jakie można odnieść z przestępstwa.
“Nie róbmy tragedii z małej liczby spółek wchodzących na giełdę, bo bywają lepsze i gorsze lata. Trzeba się natomiast poważnie zastanowić nad zachętami dla przyszłych emitentów. Na razie nie istnieje żaden program promowania spółek wchodzących do obrotu publicznego. Szkoda, że nie zostały wprowadzone np. preferencje podatkowe dla spółek publicznych w przypadku reinwestycji ich dochodów”.