Krajowe indeksy odrabiają straty

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-02-24 00:00

Warszawska giełda w ostatnich dniach wyraźnie odrabia dystans. Podobnie jak wcześniej nie zważała na dobre dane i nastroje na innych parkietach, tak teraz nie zważa na złe informacje i zagrożenia zewnętrzne. W środę ta tendencja była kontynuowana. Reakcją na przekraczające 2 proc. wtorkowe spadki na Wall Street było neutralne rozpoczęcie wczorajszych notowań. Oba główne indeksy zaczęły sesję w okolicach wtorkowego zamknięcia. Nie przejmując się spadkami na największych parkietach europejskich, byki szybko przystąpiły do działania, doprowadzając indeks największych spółek do 2680 punktów, czyli 1 proc. w górę już wczesnym południem. Nie przeszkadzały im w tym gorsze, niż się spodziewano, dane z Polski o bezrobociu i o sprzedaży detalicznej.

WIG20 w odrabianiu strat nie jest osamotniony. Towarzyszą mu w ostatnich dniach indeksy giełd naszego regionu: w poniedziałek Ryga, Moskwa i Bratysława, we wtorek w Budapeszt, w środę Bukareszt.

Wczoraj w gronie największych firm prym wiodły akcje Asseco, Lotosu, PGNiG, Polimeksu i TVN, zwyżkujące po południu po 2,7 proc. Nieznacznie ustępowały im walory Pekao, rosnące o 2 proc., i PKO BP, które szły w górę o ponad 1 proc. Do końca dnia tak dobrą formę utrzymały jedynie walory czterech pierwszych spółek.

Na głównych giełdach europejskich do południa przeważały nie najlepsze nastroje. Indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zaczęły dzień od spadków po około 0,2-0,3 proc. i przez większą część dnia trzymały się w okolicach poziomów wyznaczonych na otwarciu. Wyjątkiem był CAC40, który wczesnym popołudniem wydostał się nieznacznie nad kreskę. Niespodziewanie dobre dane o wzroście zamówień w europejskim przemyśle o 2,1 proc. przeszły bez echa. Przed głębszą przeceną powstrzymywały inwestorów zwyżkujące po około 0,4 proc. notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Rosły za to w najlepsze wskaźniki w Warszawie i Atenach, niewiele im ustępował Bukareszt, a towarzyszyły im pozostające nieco w tyle Madryt i Ryga. Niewielkie zwyżki notowano także na giełdach w Portugalii i Włoszech. Wciąż bardzo niepokojąca sytuacja w Libii i w pozostałych krajach Bliskiego Wschodu raczej nie sprzyja angażowaniu się kapitału na ryzykownych rynkach. Ale, jak widać, ta zasada nie zawsze obowiązuje.

Po południu główne parkiety europejskie znów wyraźnie słabły. DAX tracił już niemal 1,8 proc. Początek handlu na Wall Street także przyniósł spadki tamtejszych indeksów po około 0,2 proc. To spowodowało zmniejszenie skali zwyżki w Warszawie. Ostatecznie WIG20 wzrósł o 0,77 proc. Obroty wyniosły 930 mln zł.