Warszawska giełda nie ma sił. Osłabiają ją krajowe fundusze inwestycyjne. Do zakupów nie palą się fundusze emerytalne. Wszystko w rękach OFE.
Kiedy zachodnie giełdy błyskawicznie odrabiają dotkliwe straty z ostatnich tygodni, krajowe indeksy mają z tym duże problemy. Gołym okiem widać, że brakuje im paliwa. Z drugiej strony wciąż spore zapasy amunicji mają sprzedający. Sprawdziliśmy, kto stoi za słabością GPW.
Bo TFI sprzedają…
Sytuację wyjaśniają przedstawiciele czwartego pod względem wrześniowych obrotów na giełdzie Domu Maklerskiego Ipopema.
— Przyczyna jest prosta. Wzrosty na naszej giełdzie powstrzymuje duża podaż akcji ze strony krajowych funduszy inwestycyjnych. Zarządzający muszą sprzedawać papiery, by zaspokoić rosnące umorzenia jednostek inwestycyjnych — mówi Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI.
W podobnym tonie wy- powiadają się szefowie kra- jowych towarzystw inwestycyjnych.
— Za umiarkowanymi wzrostami na GPW stoi podaż z naszych TFI, które muszą mieć gotówkę na umorzenia — potwierdza Marek Mikuć, wiceprezes Allianz TFI.
Wzmożone umorzenia funduszy nikogo nie dziwią. Przyczyną są gwałtowne spadki i największa od lat zmienność indeksów w ubiegłym tygodniu. Klienci najsłabszej Arki BZ WBK Akcji między 3 a 10 października stracili ponad 20 proc. oszczędności. Zeszłotygodniowe spadki równie dotkliwie odczuli właściciele jednostek subfunduszu Lukas Akcyjny (-19,99 proc.) czy PKO/Credit Suisse Parasolowy Subfundusz akcji Plus (-19,36 proc.).
…ale paniki nie będzie
Ubiegłotygodniowe spadki na GPW były znacznie większe niż styczniowe. Wtedy umorzono jednostki za 11 mld zł. Czy TFI grozi powtórka?
— Październikowe odpływy z TFI nie dorównają rekordowym styczniowym umorzeniom z dwóch powodów. Najbardziej nerwowi klienci funduszy uciekli z giełdy już na początku roku. Poza tym aktywa TFI są teraz znacznie mniejsze, niż były w styczniu — wyjaśnia Marek Świętoń.
Rynek krajowych funduszy na koniec września miał wartość 86 mld zł, na koniec 2007 r. — 134 mld (skurczył się o 35 proc.). Decyzje funduszy mają więc coraz mniejszy wpływ na GPW.
— Branża funduszy inwestycyjnych robi się zbyt mała, żeby silnie wpływać na rynek — mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.
Zagranica też, jak widać po parkietach w naszym regionie, nie kwapi się do powrotu na naszą giełdę.
— Polskie spółki mimo spadków są często istotnie droższe od zagranicznych. W ostatnim miesiącu nie spadły też tak bardzo jak na innych rynkach, dlatego zagraniczni inwestorzy w pierwszej kolejności kupują spółki z innych krajów — mówi Błażej Bohdziewicz, zarządzający w BZ WBK AIB TFI.
Trzeba zatem cierpliwie poczekać, aż do zakupów przekonają się inni gracze instytucjonalni.
— Największą siłą nabywczą dysponują fundusze emerytalne, które mają najmniejszą historyczną alokację w akcje. To OFE zdecydują, czy notowania na GPW pójdą w górę — przewiduje Mariusz Staniszewski.