Władze Krakowa chcą doprowadzić do powstania „Planu gospodarki niskoemisyjnej” dla miasta. W dokumencie określone zostanie, kto i jakie zanieczyszczenia powietrza emituje i co zrobić, by je ograniczyć. Dokument taki jest potrzebny m.in. przy ubieganiu się o unijne dotacje na projekty z zakresu ochrony środowiska. Opracowanie planu będzie kosztowało ok. 200 tys. zł. 85 proc. tej kwoty władze gminy chcą zdobyć z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
— Do tej pory w Krakowie zajmowaliśmy się głównie tzw. niską emisją, czyli zanieczyszczeniami pochodzącymi z pieców domowych. „Plan gospodarki niskoemisyjnej” będzie znacznie szerszy: będzie obejmował inwentaryzację także źródeł emisji CO 2, a być może także SO 2 — mówi Wacław Skubida, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta.
W jednym dokumencie opisana zostanie emisja gazów cieplarnianych oraz pyłów i zanieczyszczeń z tzw. niskiej emisji. Inwentaryzacja obejmie budynki należące do gminy i do innych podmiotów: mieszkalne i użyteczności publicznej, a także transport, handel i usługi oraz przemysł. W opracowaniu mają być wykorzystane zebrane do tej pory dane o liczbie palenisk węglowych w Krakowie.
— Dla podmiotów publicznych zaproponujemy zmiany sposobu wykorzystania energii i energooszczędne technologie. W planie będą informacje, skąd można uzyskać pieniądze na ten cel — mówi Wacław Skubida. Plan powstanie najwcześniej pod koniec 2014 r., a najprawdopodobniej w 2015 r.