Krauze może uniknąć procesu o działanie na szkodę Prokomu

Jarosław Królak
opublikowano: 07-07-2011, 00:00

Sprawa zostanie umorzona, jeśli prezes Prokomu nie będzie zainteresowany ukaraniem… samego siebie.

Sprawa zostanie umorzona, jeśli prezes Prokomu nie będzie zainteresowany ukaraniem… samego siebie.

Ryszard Krauze, oskarżony przez katowicką prokuraturę apelacyjną o działanie na szkodę swojej spółki Prokom Investments, już nie musi obawiać się skazania przez sąd. Wchodzące w życie za tydzień przepisy pozwolą mu na uniknięcie procesu. Do umorzenia postępowania dojdzie, jeżeli Ryszard Krauze nie skieruje do sądu wniosku o ściganie samego siebie.

Biznes górą

Z nowych przepisów skorzysta nie tylko jeden z najbogatszych Polaków, ale i wielu innych menedżerów. Zbigniew Wrona, wiceminister sprawiedliwości, poinformował Sejm, że obecnie toczy się około 270 postępowań karnych wobec menedżerów o działanie na szkodę spółek na podstawie kontrowersyjnego art. 585 kodeksu spółek handlowych (ksh). 13 lipca przepis ten zniknie z ksh. Poprawi się wtedy sytuacja procesowa wielu oskarżonych.

— Aby postępowania wszczęte z urzędu przez prokuraturę na podstawie znikającego przepisu art. 585 ksh były nadal prowadzone, konieczne będzie zgłoszenie przez pokrzywdzonych, czyli np. właścicieli spółek, wniosków o ściganie. Jeżeli takie wnioski nie wpłyną, to trwające postępowania prokuratorskie i procesy sądowe będą kwalifikować się do umorzenia —mówi prof. Andrzej Zoll, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Taką interpretację potwierdzają inni prawnicy.

— Pokrzywdzeni zostaną zapytani, czy domagają się dalszego ścigania oskarżonych. Jeżeli nie wyrażą takiej woli, dojdzie do umorzenia tych spraw — mówi prof. Piotr Kardas z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

— Brak wniosku o ściganie spowoduje zakaz wszczynania postępowań, a w przypadku, gdy takie zostały rozpoczęte, obowiązek ich umorzenia — potwierdza Łukasz Chmielniak, adwokat z katowickiej kancelarii CWKH.

Zmiana prawa to skutek tzw. sprawy Krauzego, któremu jesienią 2010 r. prokuratura postawiła zarzut działania na szkodę jego spółki Prokom Investments. W obronie biznesmena wystąpiły największe organizacje przedsiębiorców. Zażądały odebrania prokuraturze prawa do ścigania z urzędu przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę spółki. Prokuratura nadużywała tej możliwości i według swojego widzimisię oceniała legalność biznesowych decyzji zarządów. Parlament wykreślił więc art. 585 z ksh i wprowadził ściganie na wniosek akcjonariuszy lub udziałowców (z wyjątkiem, gdy pokrzywdzonym jest skarb państwa).

Śledztwo do zamknięcia

Losy procesu Ryszarda Krauzego, prezesa Prokom Investments, zależą więc de facto od Ryszarda Krauzego, właściciela spółki. Warszawski sąd zapyta go jako rzekomo pokrzywdzonego, czy życzy sobie, by był nadal ścigany jako prezes i ukarany (grozi mu do trzech lat więzienia). Odpowiedź jest oczywista — Ryszard Krauze od samego początku mówił, że zarzuty są bezpodstawne.

Historia oskarżenia

W połowie listopada 2010 r. Ryszard Krauze, prezes Prokom Investments, usłyszał zarzut działania na szkodę kierowanej przez siebie spółki. Śledczy z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej uznali, że popełnił przestępstwo, udzielając w 2006 r. 3 mln zł pożyczki niewypłacalnej spółce King King. Miała ona zabezpieczać plany Prokomu poszukiwania i wydobycia ropy w Kongu. Prezes Krauze od początku argumentował, że to była konieczna i słuszna decyzja biznesowa, a Prokom na pożyczce nie stracił, gdyż odsprzedał tę wierzytelność z zyskiem 1mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu