Współwłaściciel największej grupy IT w Polsce nie zamierza się z nią rozwodzić. Wie, jak ją wzmocnić — i już nad tym pracuje.
„Puls Biznesu”: Akcje Prokomu zanotowały ostatnio ostrą przecenę — po zapowiedzi PZU o ograniczeniu wydatków na IT. Czy kontrakt w PZU był aż tak ważny?
Ryszard Krauze, prezes Prokomu:Był i jest ważny. PZU świetnie się rozwija i wymaga znaczącej rozbudowy systemu informatycznego. Pierwotną koncepcją był zakup licencji amerykańskiego Exceeda i usług z jego wykorzystaniem. Mieliśmy wprowadzać ten system w konsorcjum z koncernem CSC. Tymczasem zamiast kupować nowy produkt — PZU zdecydował się rozwijać Insurera, czyli system autorski Prokomu. To nie jest zła informacja dla nas. Wręcz przeciwnie.
Analitycy uważają jednak, że na wdrożeniu Exceeda Prokom mógł zarobić duże pieniądze, a teraz szansa ucieka…
To nie Prokom miał dużo zarobić, tylko PZU mogło dużo wydać. W trakcie negocjacji PZU doszedł do wniosku, iż wdrożenie Exceeda wymagałoby trudnego procesu dostosowania bardzo nowoczesnego systemu amerykańskiej firmy do specyfiki produktowej PZU. Czas niezbędny na to dostosowanie i wdrożenie projektu oznaczałby, według PZU, ponad dwuletnią zwłokę w postępach informatyzacji i konieczność sprostania dużemu wyzwaniu organizacyjnemu. To zaś musiałoby kolidować z głównymi celami, które stawia przed firmą zarząd PZU — ekspansją rynkową i możliwością optymalizacji oferty dla klientów. Rozwój Insurera i jego centralizacja pozwoliłyby natomiast, jak uznano, w znacznie krótszym czasie i mniejszym nakładem sił oraz środków pozwolić osiągnąć te cele. Rezygnacja z Exceeda nie oznacza jednak rezygnacji z usług konsorcjum CSC-Prokom.
Inwestorzy oczekiwali dużego kontraktu. Teraz mogą być zdezorientowani.
Duży kontrakt dla konsorcjum wcale nie musiał oznaczać dużych pieniędzy dla Prokomu. Tak naprawdę nasz udział we wdrożeniu Excee-da do PZU nie byłby aż tak duży, jak oczekiwał rynek. Przychody Prokomu pochodziłyby głównie z prac wdrożeniowych i adaptacyjnych. Opłata za licencję i duża część usług trafiłyby do CSC. Decydując się na rozwój Insurera, PZU daje szansę rozwoju naszego produktu. W dłuższej perspektywie może to być dla nas rozwiązanie finansowo nie mniej korzystne niż decyzja o wdrożeniu nowego systemu. Marże osiągane na własnych produktach są z reguły nieco wyższe niż pozyskiwane dzięki relacjom z firmami partnerskimi. Nie mówiąc już o tym, że unowocześniona wersja Insurera może stać się atrakcyjną ofertą dla innych firm ubezpieczeniowych.
Wróćmy do inwestorów. Woleliby chyba usłyszeć, że Prokom dostaje kontrakt na 500 mln zł, niż że rozwinie Insurera z jakąś niejasną wizją na przyszłość.
Ta wizja jest jasna i klarowna. Mamy umowę serwisową na utrzymanie Insurera, a wkrótce rozpoczniemy negocjowanie przedłużenia jej na kolejne lata. Rozpoczynamy też negocjacje nowej umowy o konsolidacji i centralizacji bazy danych ubezpieczonych.
A może spadek notowań Prokomu nie jest wynikiem tylko informacji z PZU? Prokom nie rozpieszczał ostatnio inwestorów. Wielkie kontrakty się przesuwają, wyniki są słabe…
Na dłuższą metę nie widzę powodów do obaw. Prokom jest w trakcie głębokich zmian. W ostatnim czasie staliśmy się inwestorem strategicznym czterech spółek giełdowych. Jesteśmy bliscy zakończenia procesu głębokiej przebudowy grupy kapitałowej, która zaoferuje kompleksową ofertę największym klientom z różnych gałęzi gospodarki. Będziemy w stanie konkurować w Europie Środkowej z najlepszymi na świecie. Oczywiście, żeby móc skutecznie konkurować, trzeba mieć konkretne produkty, najlepiej własne, bo tylko one dają gwarancję stabilnego rozwoju. My te produkty mamy. W dziedzinie ubezpieczeń społecznych, systemów billingowych (Spin-Telmax), w sektorze bezpieczeństwa gromadzenia i przesyłania danych (Comp, Safecomputing), w systemie obsługi dopłat, funduszy pomocowych i dotacji unijnych (ABG-Ster-Projekt), a w sferze nowoczesnych rozwiązań dla bankowości (Softbank). Z kolei wspólnie z Postdatą dysponujemy rozwiązaniami internetowymi umożliwiającymi kompleksową obsługę poczty.
Jak wygląda proces restrukturyzacji i ile będzie kosztował?
Kończymy prace nad strategią całej grupy. Jej główne założenie to precyzyjny podział kompetencji w grupie — Prokom będzie firmą, która skupi się tylko na dużych projektach, opartych na skomplikowanych rozwiązaniach aplikacyjnych i technologicznych. Będzie też stanowił zaplecze badawczo-rozwojowe dla grupy. Zrezygnujemy z dużej części działalności handlowej i mniejszych kontraktów, które przejdą do spółek z grupy. Na zewnątrz może jeszcze tego nie widać, ale nasze firmy już zostały precyzyjnie rozlokowane w obszarach biznesowych, coraz lepiej ze sobą kooperują. Te zmiany kosztują, ale mam nadzieję, że inwestorzy je docenią, bo przyniosą korzyści.
Czy już w tym roku? Analitycy oczekują po Prokomie dobrych wyników w 2005 r.?
Może nie od razu, bo wciąż ponosimy koszty, ale wyniki całoroczne powinny być dobre. Restrukturyzacja da wymierne efekty. Koszty zmniejszą się w skali roku od 60 do 80 mln zł, w tym również koszty zatrudnienia i koszty ogólnego zarządu. Zredukujemy też nakłady marketingowe. Odejście od mniejszych projektów może początkowo wpłynąć na dynamikę przychodów, ale przyniesie nam znaczną poprawę w zakresie marży. To wpłynie wyraźnie na wyniki drugiego półrocza. Do końca roku Prokom Software otrzyma również zwrot przynajmniej 100 mln zł pożyczki z Prokomu Investments.
A może część spółek zależnych Prokomu zostanie sprzedana?
W ramach porządkowania poszczególnych obszarów biznesowych grupy niektóre spółki zależne Prokomu znajdą dla siebie inne miejsce. Na przykład Koma i Incenti zostaną włączone do Softbanku, który z kolei kupi firmę konsultingową pracującą dla jednego z największych banków w Polsce. Już samo połączenie Komy i Softbanku Serwis — przyniesie oszczędności rzędu 5 mln zł w skali roku. Softbank przejmie też całą obsługę biur maklerskich oraz działalność outsourcingową.
Czy inwestorzy mogą liczyć na duże kontrakty Prokomu w tym roku?
Już niedługo bardzo pozytywnie zaskoczymy naszych akcjonariuszy. Szczegółów nie mogę jednak jeszcze ujawnić.
A może ostatnie zakupy i restrukturyzacja są przygotowaniem do sprzedaży firmy? Pojawiały się już informacje, że wokół Prokomu krążą wielcy gracze zza oceanu…
To prawda. Mamy różne propozycje. Ale ja nie zamierzam sprzedawać swojego pakietu. Rozmawiamy natomiast o strategicznym partnerstwie z kilkoma dużymi światowymi korporacjami.
Czy Prokom zamierza jeszcze kupować firmy?
W najbliższej perspektywie — nie. Obecnie skupiamy się na tym, żeby wykorzystać cały potencjał firm, w które już zainwestowaliśmy. Musimy udanie zakończyć proces przebudowy grupy. Z wymiernym efektem dla akcjonariuszy.