Kres kompensat jest już bliski

Marlena Gałczyńska
24-05-2004, 00:00

Kopalnie samodzielnie poprawiły efektywność ściągania należności. Windykatorzy twierdzą, że zewnętrzna obsługa tego sektora jest niemożliwa.

W ostatnim czasie efektywność ściągania należności w sektorze górniczo-kopalnianym bardzo się poprawiła. Branża przede wszystkim ograniczyła przynoszący wielkie straty handel kompensatami.

— W pewnym czasie wokół kopalń zgromadziło się wielu pośredników, którzy „kupowali” węgiel, ze znacznym dyskontem od wierzycieli. Ci natomiast przekazywali pośrednikom upoważnienia do odbioru węgla, nie widząc go nawet. Jako że kompensaty i rozliczenia barterowe wiążą się najczęściej również ze stratami finansowymi dla samych spółek węglowych, kilkakrotnie próbowano odgórnie ograniczyć te zjawiska, jednak po krótkim czasie sytuacja wracała do punktu wyjścia — tłumaczy Tomasz Boduszek, prezes śląskiej firmy windykacyjnej Pragma Inkaso.

Efektywne metody

Problem kompensat częściowo ograniczają same kopalnie.

— Kompania Węglowa nie chce dłużej regulować swoich należności w drodze kompensat. Wcześniej było to jednak bardzo popularne w naszym sektorze, a wymuszał to oczywiście brak pieniędzy na nasze własne zobowiązania. W efekcie płaciliśmy węglem np. za prąd. Chcemy jednak wykluczyć kompensaty, które sztucznie obniżały ceny i regulować należności gotówką — mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompani Węglowej, zrzeszającej obecnie 23 kopalnie.

Kompania Węglowa zdecydowała się na użycie nowych narzędzi i metod profilaktycznych.

— Chodzi nam głównie o ograniczanie roli pośredników w sprzedaży węgla. Dlatego rozbudowaliśmy sieć dealerów sprzedaży do około 100 punktów w kraju. Dzięki temu podpisujemy umowy na sprzedaż bezpośrednio z nabywcami. Poza tym konsekwentnie ustalamy zasady płatności. W efekcie Kompania Węglowa od połowy 2003 r. nie ponosi strat na sprzedaży węgla — przekonuje Zbigniew Madej.

Windykatorzy mniej optymistycznie oceniają kondycję finansową sektora górniczego, który sam jest bardzo zadłużony. Z ich badań wynika, że np. zobowiązania Kompanii Węglowej osiągają rocznie wartość 100 mln zł. Z drugiej strony potwierdzają, że sektor ten bardzo poprawił ściąganie należności, choć rzadko korzysta z pomocy zewnętrznych firm windykacyjnych.

— Windykacja zewnętrzna w praktyce występuje tu niezwykle rzadko. Od kilku lat kopalnie i spółki węglowe prowadzą racjonalną politykę sprzedaży węgla i starannie zabezpieczają transakcje handlowe. Wewnętrzne komórki windykacyjne kopalń mogą więc podjąć szybkie działania zmierzające do realizacji zabezpieczenia — wylicza Tomasz Boduszek.

Patologie

Niestety w górnictwie, gdzie duże obroty środkami pieniężnymi odbywają się na styku sektora publicznego i prywatnego, wciąż napotkać można patologiczne sytuacje i problemy, dla których rozwiązania nie wystarczy szukać wyłącznie w kategoriach prawnych czy biznesowych.

— Od idei ograniczania ryzykownego kredytu kupieckiego istnieją wyjątki. Ciągle zdarzają się sytuacje, w których podmiot bazujący na powiązaniach polityczno-personalnych z wysoko postawionymi osobami we władzach spółek węglowych bądź strukturach państwa otrzymuje bez zabezpieczeń towar o znacznej wartości, za który niechętnie płaci. W takich przypadkach oczywiste jest, że te same czynniki, które decydowały o trybie dokonania transakcji, determinują procedury windykacyjne. Najczęściej sprawa trafia wtedy jednak do firmy windykacyjnej działającej tylko w sektorze przemysłu ciężkiego, prowadzonej przez osoby, których typowym życiorysem jest uczestnictwo w służbach specjalnych lub władzach kopalni. Taka firma z łatwością, ale też z wysokim wynagrodzeniem ściąga należność, dzieląc się zyskiem z transakcji z decyzyjnymi osobami w strukturach wierzyciela i dłużnika. Taki patologiczny obraz windykacji zewnętrznej w sektorze jest niestety bardzo częsty, choć oczywiście nie wyłączny — twierdzi Tomasz Boduszek.

Sytuacja wierzycieli

Z drugiej strony patrząc, nadal istnieje ogromny problem nieregulowanych przez spółki węglowe zobowiązań szczególnie względem drobnych i średnich dostawców.

— Wierzyciele ci postawieni są w sytuacji niełatwej z uwagi na swego rodzaju reglamentację w zakresie obrotu wierzytelnościami branży górniczej. Większość wierzytelności wobec spółek węglowych ma klauzule uzależniające możliwość ich zbycia od zgody dłużnika. Mimo to obrót wierzytelnościami w tej branży jest olbrzymi, gdyż specjalistyczne firmy pośredniczące, w oparciu o kontakty personalne lub gospodarcze z dłużnikami, uzyskują zgodę na cesje wierzytelności i organizują kompensaty. W rezultacie uzyskują też znaczne prowizje — wyjaśnia Jakub Holewa, prokurent Pragma Inkaso.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marlena Gałczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Kres kompensat jest już bliski