Krezusi bez rywali

Adam Sofuł
12-06-2006, 00:00

Publikowana dziś po raz 17. lista 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost” nie przynosi niespodzianek. W czołówce są dobrze znane twarze, z Janem Kulczykiem, który po raz siódmy został przez ten tygodnik uznany za najbogatszego Polaka. Można mieć zastrzeżenia do metodologii, jednak owych siedemnaście list daje rzetelną fotografię historii polskiego kapitalizmu. Co z nich wynika?

Tegoroczna lista dowodzi, że skończył się czas błyskawicz- nych karier. W pierwszej dziesiątce nie ma debiutantów. Najszybszym awansem może się pochwalić drugi w rankingu Roman Karkosik, który zadebiutował w „setce” w 2004 roku. Pozostali to weterani. Do rankingu trafili jeszcze w pierwszej połowie lat 90.

Na ten czas przypada okres eksplozji przedsiębiorczości Polaków, kiedy w mgnieniu oka powstawały fortuny (przyznajmy, nie zawsze zgodnie z prawem). Potem kolejne parlamenty i rządy usiłowały tę przedsiębiorczość okiełznać, mnożąc koncesje, zezwolenia, ograniczenia i kontrole. Dlatego w ostatnich latach w rankingu najbogatszych obserwowaliśmy tylko drobne przetasowania — ci, którzy dorobili się majątku na początku transformacji, z reguły potrafili go utrzymać i pomnożyć. Nowych twarzy jest jak na lekarstwo.

Jeśli czegoś moglibyśmy sobie życzyć, to tego, żeby kolejne ustawy o swobodzie działalności gospodarczej nie były takie tylko z nazwy i żeby na listach najbogatszych sporządzanych przez różne czasopisma nastąpiło wreszcie małe trzęsienie ziemi. Broń Boże, nie dlatego, że obecnym liderom tych rankingów, życzymy plajty, ale dlatego, żeby mogli poczuć rzeczywistą presję biznesowych młodych wilków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Krezusi bez rywali