Królestwo Szwecji zmienia sterników

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-09-15 20:00

Rada Europejska (RE), czyli kolegialna głowa i najwyższy organ decyzyjny Unii Europejskiej (UE), zbiera się planowo raz na kwartał w centrali w Brukseli.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dochodzą jeszcze spotkania tematyczne i nieformalne, organizowane przez państwa sprawujące półroczne prezydencje legislacyjnej Rady UE. Takie kierownictwo przypada co kilkanaście lat (Polska pierwsze zaliczyła w 2011 r., drugie nastąpi w 2025 r.) i ekipa akurat rządząca wykorzystuje okazję, żeby sprosić do siebie prezydentów/premierów z całej UE pod dowolnym pretekstem. W pierwszym półroczu 2022 prezydent Emmanuel Macron urządził 10-11 marca dętą zbiórkę w Wersalu, która jednak zmieniła charakter, bo przypadła na pierwszy okres agresji Rosji na Ukrainę. W tym półroczu czeski premier Petr Fiala ściąga 6-7 października do Pragi aż dwa eventy – szczyt niedookreślonej tzw. wspólnoty politycznej oraz nieformalne posiedzenie RE w sprawach społecznych. Naturalnie potem 20-21 października w Brukseli zbiera się planowy szczyt cokwartalny.

Sekretariat RE za każdym razem publikuje broszurkę z wizerunkami prezydentów/premierów. Przydaje się to nie tylko mediom, lecz także… samym uczestnikom, ponieważ wymiana składu RE ustawiającego się do familijnego zdjęcia trwa nieustannie. Rzadko się zdarza, żeby fotka z aktualnego szczytu była kopią analogicznej z poprzedniego. Pasuje przetworzenie frazy księdza Jana Twardowskiego „Śpieszmy się kochać premierów, tak szybko odchodzą…”. Bardziej stabilny jest korpus prezydentów, ale na 27 przywódców przyjeżdża ich trzech, czterech, reszta to szefowie rządów. Paradoksalna jest sytuacja, gdy premier już utracił władzę, ale jeszcze administruje i to on reprezentuje państwo w RE. Na przykład 16 grudnia 2021 r. takim rzutem na taśmę uczestniczył czeski premier Andrej Babiš, następnego dnia zaprzysiężony został Petr Fiala.

Premier Magdalena Andersson na ostatnim szczycie RE między Christine Lagarde, prezesem Europejskiego Banku Centralnego oraz Ursulą von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej. Z lewej Karl Nehammer, kanclerz Austrii. Fot. EU

Teoretycznie obowiązuje ciągłość władzy, ale nowy premier często ma poglądy radykalnie różne od poprzednika. Obecnie taką sytuację mamy w Królestwie Szwecji. W galerii główek członków RE figuruje socjaldemokratyczna premier Magdalena Andersson i to raczej ona przyjedzie do Pragi 6-7 października, ale czy także do Brukseli 20-21 października – nie wiadomo. Niedzielne wybory do Riksdagu przyniosły niewielkie – w mandatach wyszło 176:173 – lecz pewne zwycięstwo koalicji prawicowej, zatem rządzący osiem lat blok lewicowy przechodzi do opozycji. Premier uznała porażkę, chociaż akurat jej Partia Robotnicza Socjaldemokraci uzyskała wynik lepszy niż cztery lata temu, ale słabsi okazali się partnerzy. Naturalnie zadeklarowała, że jeśli Ulfowi Kristerssonowi z liberalno-konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej nie uda się sformować gabinetu, to ona jest gotowa… Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest jednak utworzenie przez prawicę rządu nawet formalnie mniejszościowego.

Wyniki wyborów potwierdziły, że niewielkie znaczenie miała epokowa decyzja o przystąpieniu Szwecji do NATO. Odejście od neutralności zyskało generalne poparcie nie tylko partii politycznych, lecz szwedzkiego społeczeństwa, więc nie odegrało roli w kampanii. Znacznie większe znaczenie miała kwestia imigrantów, drugą siłą w parlamencie stali się Szwedzcy Demokraci, których programem jest radykalne zaostrzenie przepisów i zmniejszenie strumienia przybyszów, którzy skokowo wręcz podnoszą wskaźniki przestępczości.

25 września odbędą się wybory parlamentarne we Włoszech. Członkiem RE jest ponadpartyjny premier Mario Draghi i oczywiście to on będzie uczestniczył w obu październikowych szczytach, ale ostatni raz.