W zeszłym roku producenci wiśni wraz z producentami czarnej porzeczki alarmowali, że ich sytuacja finansowa jest dramatyczna. W tym roku wiśnie nieco się odbiły (porzeczki nie), ale ich przyszłość nie wygląda różowo.
— To huśtawka pod względem cen i wolumenu eksportu. Obecny sezon był lepszy od poprzedniego [skup już się zakończył — red.] — mówi Mariusz Dziwulski, analityk banku BGŻ BNP Paribas. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) podaje, że ceny w skupie były w tym roku o ponad 20 proc. wyższe niż w poprzednim.
— Pod koniec poprzedniego zaczęło brakować surowca, bo rolnicy ze względu na niskie ceny w skupie zdecydowali się nie zbierać owoców. W efekcie w tym roku ceny wzrosły — tłumaczy Mariusz Dziwulski.
Mrożony kolos
— Jesteśmy wraz z Turcją największym światowym producentem, po Rosji, z tym, że ona produkuje na własne potrzeby, więc nie odgrywa dużej roli w światowym handlu. Nasz udział w światowej produkcji to około 15 proc., w unijnej — 60 proc. — mówi Bożena Nosecka, ekspert IERiGŻ.
Większość z zebranych 180 tys. ton wiśni trafia do mrożenia. W zeszłym sezonie (trwa od lipca do czerwca kolejnego roku) Polska zamroziła ich 95 tys. ton, z czego większość, bo około 70 proc., wyjechała z kraju — szacuje IERiGŻ. Pod względem wielkości mrożonych owoców wiśnie zajmują drugie miejsce, zaraz po truskawkach.
— Czołowym odbiorcą polskich mrożonych wiśni była Rosja. W zeszłym roku kupiła ich 14 tys. ton. Wyprzedzili ją tylko Niemcy — 21 tys. ton. Wraz z wprowadzeniem embarga rosyjski rynek zamknął się na mrożonki. Znaleźliśmy jednak inny rynek. W pierwszym półroczu tego roku 8 tys. ton odebrała od nas Białoruś, która rok wcześniej kupiła w tym czasie tyko 140 ton — twierdzi Bożena Nosecka.
Jej zdaniem, trudno myśleć o zwiększeniu sprzedaży bez dostępu do Rosji. Zwłaszcza że na unijnym rynku coraz mocniej depczą nam po piętach Serbowie.
— To my jesteśmy kolosem, ale Serbia zaczyna zdobywać powoli nasze rynki, rywalizując m.in. ceną — dodaje Bożena Nosecka.
Ciekawe nisze
Mariusz Dziwulski podkreśla, że popyt na świecie na mrożone wiśnie jest stabilny, a wyniki naszego eksportu zależą od tego, co w danym sezonie dzieje się na świecie.
— 2012 r. był rekordowy, bo zabrakło wiśni w USA. Amerykanie zaopatrywali się w europejskie zapasy, a owoce kosztowały w niektórych momentach 4 zł za kilogram — mówi analityk BGŻ BNP Paribas.
Rosyjskim embargiem nie są obłożone soki zagęszczone, a to one są drugim kierunkiem zagospodarowania wiśni. W minionym sezonie Polska wyprodukowała 14 tys. ton koncentratu.
— Tu coraz ostrzej konkurujemy z Turcją — mówi ekspert IERiGŻ. Zainteresowanie zagęszczonym sokiem się zmniejsza. Głównym powodem jest kurcząca się sprzedaż soków w UE.
— Dziś trudno określić ten owoc jako perspektywiczny. Za przyszłościowe uznaje się dziś wiele niszowych produkcji, jak borówka amerykańska czy też jagoda kamczacka. Jest mrozoodporna i zbiera się ją dość wcześnie. Ciekawie wygląda też żurawina, której produkcja w Polsce dopiero się rodzi — uważa Mariusz Dziwulski.
2.-3. To miejsce Polski w światowej produkcji wiśni. Według różnych statystyk raz wyprzedzamy Turcję, a raz znajdujemy się za nią. Pierwsze miejsce należy do Rosji.
60 proc. Tyle zbieranych w kraju wiśni na cele przemysłowe trafia do mrożenia. Reszta przerabiana jest przede wszystkim na sok zagęszczony.