Komisja Europejska (KE) wreszcie obwieściła, że podpisała tzw. uzgodnienia operacyjne dotyczące naszego Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Jest to krok otwierający drogę do wypłaty pieniędzy przyznanych Polsce z unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności (RRF – Recovery and Resilience Facility), będącego odpowiedzią na COVID-19. Wypada przypomnieć, że ministerialna Rada UE zatwierdziła nasz KPO – obejmujący 23,9 mld EUR dotacji oraz 11,5 mld EUR pożyczek – już 17 czerwca.
Piłka została przebita na stronę rządu, który może przymierzać się do złożenia pierwszego wniosku o pieniądze z RRF. Premier Mateusz Morawiecki ogłaszał już kilka terminów, obecnie nie ma mowy o zdążeniu do sylwestra, horyzont odsuwa się na pierwszy, a nawet na drugi kwartał 2023 r. KPO coraz bardziej przypomina króliczka z kultowej piosenki Skaldów – jak pamiętamy chodziło nie o to, by go złowić, ale wciąż gonić. Łowcy z PiS zderzają się z rzuconymi przez KE tzw. kamieniami milowymi, zwłaszcza dotyczącymi niezależności sądownictwa, a także wprzęgnięcia informatyki do zwalczania nadużyć finansowych. Dopiero po uznaniu kamieni – uzgodnionych z każdym państwem objętym RRF – za osiągnięte KE rozpatruje wnioski o płatności.

Władcy kraju zdają sobie sprawę, że wdrożenie KPO wymaga przyspieszenia legislacyjnego. Zapewne zatem przedświąteczne posiedzenie Sejmu nie ograniczy się do 13-14 grudnia, lecz rozciągnie się na 20 grudnia. Wobec sprzeciwu Solidarnej Polski, która uważa mechanizm KPO – podobnie jak zgodę premiera z 2020 r. na tzw. warunkowość budżetową – za utratę suwerenności i zdradę interesów kraju, PiS będzie musiało zdać się na epizodyczną współpracę z opozycją. W sprawie ustaw warunkujących dostęp do RRF ubytek 20 szabel Zbigniewa Ziobry raczej zostanie nadrobiony.
Sejm na tym posiedzeniu rozpatrzy wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości. Już czwarty w obecnej kadencji, zatem argumentacja klubu PO/KO jest powtarzalna. Tym razem jednak doszedł nowy wątek – odpowiedzialność Zbigniewa Ziobry za brak unijnych pieniędzy finansujących KPO. Wnioskodawcy oskarżają ministra, że to jego upór wobec umocnienia niezależności sądownictwa blokuje tak potrzebne Polsce pomocowe miliardy. Ten wątek dodany został z naiwną nadzieją, że premier Mateusz Morawiecki uzyska zgodę Jarosława Kaczyńskiego, czyli najwyższego władcy, na sczyszczenie wreszcie nielojalnego ministra. Sytuacja wewnątrz rządu jest absurdalna – nie tylko sam Zbigniew Ziobro, lecz cale jego stado tak mocno kąsa publicznie prezesa Rady Ministrów, że w normalnym ustroju parlamentarno-gabinetowym wszyscy już dawno wylecieliby na zbity… No tak, ale brak na stałe 20 głosów poselskich oznaczałby upadek rządu i wybory już w zimie a nie w październiku 2023 r. Sytuacja wewnątrz obozu władzy przypomina przysłowiowy klincz Kozaka i Tatarzyna.
W związku z tym w głosowaniu nad wotum nieufności PiS kolejny raz nie da Zbigniewowi Ziobrze zginąć. Trzeba pamiętać, że w rozliczeniu absolutnie nieważna jest liczba posłów broniących ministra, to wnioskodawcy muszą przeskoczyć próg co najmniej 231 głosów. Obecna opozycja nie ma na taki sukces żadnych szans. Notabene wotum nieufności nie udało się jeszcze żadnej opozycji w dziejach III RP, najbliżej wyrzucenia w takim trybie był w 2000 r. minister skarbu Emil Wąsacz, którego negatywnie oceniło 229 posłów. Przekładając tamten wynik na skok wzwyż – do poprzeczki zawieszonej na 2,31 zabrakło 2 cm.
