Nie sprzedamy akcji poniżej 2,5 zł — zapewnia prezes. I na zachętę podnosi prognozy. Ale termin oferty się chwieje.
Paweł Lisowski, prezes Krosglassu, producenta włókna szklanego, odbył 50 spotkań z instytucjami finansowymi. Chce je namówić na udział w ofercie, w której sprzedaje 11,75 mln akcji. Zapisy powinny ruszyć dzisiaj, ale zarząd po book-buildingu rozważał wczoraj przesunięcie subskrypcji. Do zamknięcia tego wydania „PB” decyzje nie zapadły. Żeby oferta doszła do skutku, zarząd musi znaleźć chętnych na 10 mln akcji z transzy instytucjonalnej.
— Jest zainteresowanie spółką. Emisja powinna zostać objęta, ale przy obecnych warunkach rynkowych trzeba znaleźć kompromis między oczekiwaniami spółki i inwestorów — mówi prezes.
Poniżej dolnej granicy widełek 2,5-3,5 zł nie chce zejść. Najwyżej sfinansuje inwestycje z długu i środków własnych. Krosglass jest najbardziej rentowny w grupie Krosna.
— Ale firma się starzeje. Chcąc walczyć z konkurencją, musimy inwestować w nowe technologie. W obecnej formie damy sobie radę przez dwa, trzy lata — mówi prezes.
Inwestycje, które mają podwoić moce, będą kosztować 65 mln zł, z czego 50 mln zł w tym roku.
Chcąc zachęcić inwestorów do złożenia zapisów, Krosglass podniósł prognozy. Obiecuje w 2008 r. zarobić na czysto 6,16 mln zł (zakładał 3,8 mln zł) przy 65 mln zł przychodów (bez zmian). To rezultat udanego I kwartału, który przyniósł podwojenie zysku do 2,2 mln zł.
— Prognoza jest konserwatywna. Jest szansa, że wynik będzie jeszcze lepszy — mówi Sebastian Syrek, dyrektor finansowy spółki.
Dodaje, że dzięki mocnemu złotemu Krosglass może taniej importować surowce.