KRRiT jak NBP

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2006-01-06 00:00

Sejmowi kandydaci do krajowej rady prawdopodobnie nie będą pochodzili z PiS, który zadowoli się trzema miejscami.

Opóźnia się proces wyboru członków do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Sejm przesunął termin o 6 dni — na 10 stycznia. W Senacie można zgłaszać kandydatury do 16 stycznia.

Z naszych informacji wynika, że Prawo i Sprawiedliwość (PiS) nie zgłosi w Sejmie kandydatur. Tak powiedział „PB” jeden z prominentnych polityków PiS. To pozwoliłoby przegłosować w nim kandydatury opozycyjne.

Wczoraj na zgłoszenie kandydatów zdecydowała się Platforma Obywatelska (PO), która od początku prac nad nowelizacją ustawy medialnej ostro ją krytykowała i długo zapowiadała, że nie będzie nominowała żadnego kandydata. PO typuje Lecha Jaworskiego, członka dotychczasowej rady, i Tomasza Arabskiego, katolickiego dziennikarza. Największe szanse mają jednak Lech Haydukiewicz z Ligii Polskich Rodzin (LPR) i Tomasz Borysiuk z Samoobrony.

Zaostrza się natomiast spór między członkami dotychczasowej rady a PiS. Dziewięciu członków, którzy skończyli pełnić funkcję 30 grudnia 2005 r., chce zgłosić roszczenia do sądu pracy i domagać się wypłacenia odszkodowania za okres przymusowego skrócenia ich kadencji.

— Chcemy wystąpić o ochronę praw nabytych i wypłacenie należności związanej z przerwaniem legalnie wykonywanej kadencji — mówi Danuta Waniek, była przewodnicząca rady.

Trzy lata temu pozwy do sądu pracy zgłosiło sześciu członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP), którzy chcieli wyrównania wynagrodzenia do poziomu zarobków wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego. Zaszkodziło to jedynie wizerunkowi RPP — sąd nie zgodził się zrealizować roszczeń jej członków.