Kruk zainwestował miliard. I wciąż mu mało

opublikowano: 15-12-2016, 22:00

Windykator intensywnie szuka firm do przejęcia w Hiszpanii. Rozgląda się po Niemczech, gdzie chce wejść w długi e-commerce. Na nowe rynki ruszy w 2018 r.

1 mld zł — tyle Kruk wydał w tym roku na kupno wierzytelności. Na liście zakupów jest też spółka we Włoszech, a wkrótce może pojawić się nabytek w Hiszpanii. Windykator intensywnie szuka firm przejęcia na tym rynku. Za okazjami rozgląda się również w Niemczech. Piotr Krupa, prezes Kruka, mocno wierzy w szanse za Odrą, choć zdaniem części analityków, nie jest to szczególnie udana eskapada.

Piotr Krupa, prezes Kruka, nie pręży muskułów na wyrost. Włochy to dzisiaj oczko w głowie grupy.
Zobacz więcej

OPTYMISTA PLUS:

Piotr Krupa, prezes Kruka, nie pręży muskułów na wyrost. Włochy to dzisiaj oczko w głowie grupy. fot. Marek Wiśniewski, Puls Biznesu

Szef spółki przyznaje: wcześniejsze założenia, że niemieckie banki zaczną sprzedawać duże portfele kredytów, spełniły się tylko częściowo. Rynek przetargów otwiera się wolniej. U naszych sąsiadów dominuje model windykacji na zlecenie, bazujący na 10-15-letnich umowach między bankami a firmami zarządzającymi wierzytelnościami.

Internetowa nisza

— Szukamy firm o ugruntowanej pozycji na tym rynku z mocnym zespołem, 100-200-osobowym, prowadzącym inkaso. Zakładamy, że znaczną część operacji będziemy wykonywać z Polski — mówi Piotr Krupa.

To bardzo ważne ze względu na koszty, które są kluczowe w nowym pomyśle spółki na biznes za zachodnią granicą. Kruk widzi dla siebie miejsce na rynku obsługi wierzytelności w detalicznym handlu internetowym. W Polsce za zakupy w sieci odbiorca płaci przelewem, kartą lub za pobraniem. W Niemczech standardowo płatność jest odroczona. Klient reguluje rachunek w ciągu 14 dni od odebrania towaru.

— Część faktur nie jest opłacana. Rozmawiamy z dużymi graczami e-commerce o przejęciu w monitoring tych wierzytelności — mówi Piotr Krupa. Niemieckim graczom, płacącym pracownikom call center kilkanaście euro za godzinę, obsługa zaległych rachunków rzędu 100-200 EUR niezbyt się opłaca. Kruk, płacący polskie stawki, może sporo ugrać na rynku liczonym w dziesiątkach miliardów euro. — Powoli otwiera się też rynek przetargów. Analizy mówią, że banki powinny być bardziej skłonne do sprzedaży przeterminowanych kredytów. Szkodowość klientów detalicznych jest niewielka, wynosi około 3 proc., ale wolumen jest ogromny — mówi Piotr Krupa.

Przyznaje, że rynek jest bardzo konkurencyjny. Z satysfakcją podkreśla jednak: choć konkurenci robili zakłady, że Kruk nie zamknie żadnej transakcji w Niemczech w ciągu dwóch lat, pierwszy pakiet udało się kupić w ciągu roku od startu. — Mamy dużo pokory. Co innego działać w Niemczech, a co innego zarabiać. Nie prężę muskułów, bo nie wiem, jak będzie, ale jestem więcej niż optymistą i spodziewam się, że niedługo przyspieszymy tempo ekspansji na tym rynku — mówi szef Kruka.

Na zakupach

Włoski rynek bankowych przetargów, w przeciwieństwie do niemieckiego, otworzył się szybciej, niż można było się spodziewać. Potężne kłopoty sektora finansowego na półwyspie zmusiły część banków do sprzedaży portfeli w celu poprawienia płynności. Tak było z portfelem Monte Dei Paschi di Siena, kupionym przez Kruka za 14 proc. nominału. Inne banki czyszczą bilanse, żeby poprawić wskaźniki kapitałowe.

To przypadek Unicreditu, który sprzedał polskiej spółce 940 mln EUR złych długów. Kruk kupił też we Włoszech lokalną firmę zarządzającą wierzytelnościami i teraz ją rozwija, budując ponadstuosobowe centrum operacyjne. Ma być gotowe w ciągu 12 miesięcy. We Włoszech nie uda się zastosować lewara kosztowego, bo choć w Polsce są pracownicy z dobrą znajomością języka, to łatwo przenoszą się z jednego centrum serwisowego do innego.

— Również w Hiszpanii trzeba postawić na lokalne siły — mówi szef Kruka. Spółka intensywnie szuka firmy do przejęcia na hiszpańskim rynku. Piotr Krupa  spodziewa  się  transakcji  w  ciągu kilku tygodni.

Na Hiszpanii plany ekspansji Kruka na  razie się kończą.  2017  r. spółka  chce  poświęcić na integrację biznesu i inwestycje w  nowe  portfele. Piotr  Krupa  mówi,  że  skala nakładów może być porównywalna z tegoroczną.

Raczej nie Grecja

— Inwestujemy dużo, ale mamy też rekordowy cash flow. Mamy najniższe wskaźniki zadłużenia wśród 10 największych firm zarządzających wierzytelnościami na świecie. Postanowiliśmy wyemitować obligacje, z którymi możemy wyjść na rynek w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Sięgamy po kredyt i widzimy coraz większe zainteresowanie europejskich banków. Korzystamy też z obligacji detalicznych.

Widzimy bardzo duże zainteresowanie wśród inwestorów indywidualnych — mówi Piotr Krupa. Z myślą o nowych źródłach finansowania spółka analizowała też zasadność ubiegania się o licencję bankową (na takiej zasadzie działa szwedzki Hoist), nie dostrzegła jednak większych korzyści — przynajmniej na polskim rynku. Za nowymi rynkami zamierza rozejrzeć się w 2018 r. Raczej nie będzie to Grecja, gdzie część analityków widziałaby Kruka. — Nie sądzę, żeby nasz model biznesowy tam się sprawdził. Bardzo interesującym rynkiem jest Holandia, otwiera się Francja, Wielka Brytania to prawdziwa lokomotywa rynku zarządzania wierzytelnościami. Nie mówię, że akurat tam wejdziemy, ale możliwości są bardzo duże — mówi szef Kruka.

Prywatna inicjatywa

Na początku października wystartowała prywatna telewizja Echo24, nadawca o niewielkim zasięgu obejmującym Wrocław i okolice. Obok grupy ATM i Neonetu udziałowcem jest Piotr Krupa. Stacja ma być odpowiednikiem TVN24 w skali mikro, koncentrować się na informacjach lokalnych. Piotr Krupa zapewnia, że inwestycja wzięła się z lokalnego patriotyzmu i namowy znajomych, którzy uruchomili wrocławską telewizję.

— Podzielam pogląd, że widzowie będą przykładali coraz większą wagę do informacji bezpośrednio ich dotyczących i stacje lokalne mają przyszłość. Inwestycja jest moją prywatną inicjatywą, niezwiązaną z Krukiem — mówi Piotr Krupa. Skusić go próbuje wiele start-upów, z zasady jednak szef Kruka odmawia. Twierdzi, że nie wchodzi w biznesy, na których się nie zna, a przede wszystkim Kruk jest dla niego „the one and only”.

Roboty nie dla Kruka

Piotr Krupa, prezes Kruka, przygląda się pomysłom firm fintechowych. Uważa, że można tam znaleźć ciekawe rozwiązania dla branży windykacyjnej. W robo-debt collecting jednak nie wierzy. Kruk stawia na kontakt, a po rozmowie z robotem dłużnik raczej nie byłby odpowiednio zmotywowany do spłaty zobowiązania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kruk zainwestował miliard. I wciąż mu mało