Optymizm na rynku windykacji

Rynek windykacji ma świetne perspektywy, ale zmiany są nieuniknione

78,5 proc. menedżerów spółek windykacyjnych należących do Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych spodziewa się, że kolejny rok będzie dla rynku raczej dobry lub dobry — wynika z ankiety organizacji.

Co najmniej dobrą koniunkturę na trzy lata przewiduje 78,6 proc. badanych. Niewiele jest równie optymistycznych branż. W perspektywie rocznej złego obrotu spraw spodziewa się tylko 7,1 proc. menedżerów, a w trzyletnim horyzoncie negatywnego scenariusza nikt nie bierze pod uwagę. Mimo tak dobrych nastrojów coraz więcej jest głosów, że branżę czekają w niedługiej perspektywie duże zmiany, a biznes windykacji już nigdy nie będzie taki jak w przeszłości.

— Zmniejszy się rentowność — nie gwałtownie, stopniowo jednak będzie spadać. Konkurencja rośnie, a rynek się zawęża — mówi Krzysztof Mędrala, wiceprezes Money Makers TFI. Hamuje rynek wierzytelności bankowych, główny dostawca paliwa dla biznesu windykacyjnego.

Banki wyczyściły już w dużej części stare portfele, a nowe budują się powoli, bo wolno rośnie akcja kredytowa, a w przyszłym roku prawdopodobnie nie przyspieszy. Sektor wiąże nadzieje z repolonizacją Pekao, który konsekwentnie wstrzymywał się z przetargami na stare długi, egzekwując je na własną rękę. Być może nowy właściciel będzie bardziej otwarty na kooperację ze specjalistami od windykacji. Konsolidacja sprawia jednak, że ubywa graczy na rynku bankowym, a to zła wiadomość dla sektora obsługi długów, którego siła przetargowa maleje.

— Zmniejsza się liczba przetargów, rośnie natomiast ich wartość. Rosną też oczekiwania cenowe. Na złożenie ofert będzie stać tylko duże firmy, co oznacza nieuchronną konsolidację rynku, na którym zostanie kilku liczących się graczy — prognozuje Krzysztof Mędrala. Krzysztof Różycki, prezes spółki Lindorff Polska, również uważa, że zmierzamy w kierunku modelu rynków rozwiniętych — z trzema, czterema dużymi firmami windykacyjnymi oraz drobnicą w niszach.

Lindorff jest dobrym przykładem postępującego procesu konsolidacji w europejskiej branży windykacyjnej. Firma jest obecnie w trakcie konsumpcji połączenia z Intrum Justitia. Obaj windykatorzy mają biznesy w Polsce. Krzysztof Różycki przyznaje, że polski rynek jest teraz w lekkim dołku. Przyszłość branży widzi jednak w jasnych barwach. Źródłem jego optymizmu są liczby. Stopa zadłużenia jest znacznie niższa niż średnia w UE, a liczba zobowiązań na mieszkańca — relatywnie mała.

To dobry fundament do rozwoju akcji kredytowej, której ubocznym efektem jest powstawanie zaległości. Na otwarcie czekają też nowe segmenty rynku: detaliczne wierzytelności hipoteczne oraz kredyty małych i średnich firm. Michał Handzlik, były szef DTP, do listy dodaje wierzytelności firm pożyczkowych, których coraz więcej trafia na rynek. Długi chwilówek, sprzedawane w „paczkach” po kilkadziesiąt milionów złotych, są interesujące dla mniejszych graczy, dla których zabraknie miejsca przy stole bankowym, na który trafiają coraz większe portfele. Michał Handzlik zwraca również uwagę na rynek wierzytelności sektora energetycznego.

— Rynek mniejszych graczy, którzy dotychczas znajdowali dla siebie miejsce, jest zagrożony, co przyspieszy proces konsolidacji. Coraz większego znaczenia nabierają skala biznesu i dostęp do taniego finansowania. Rentowność wciąż jest wysoka, ale erozja marż jest naturalna. Dochodowość krajowego rynku będzie spadać, co zmusi firmy do konsolidacji albo ekspansji zagranicznej — mówi Krzysztof Mędrala.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Optymizm na rynku windykacji