Krynica Vitamin rusza z ofertą

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-11-17 22:00

Z emisji nowych akcji spółka chce pozyskać 19,6 mln zł. IPO będzie jednak większe, bo spółkę opuszcza inwestor finansowy.

Od dziś do 2 grudnia 2015 r. inwestorzy indywidualni mogą zapisywać się na akcje Krynicy Vitamin (KV). Spółka produkująca napoje wycenia je na 12,25 zł. Dzięki zwiększeniu ich liczby o 15 proc. chce zgarnąć 19,6 mln zł, które przeznaczy m.in. na zakup nowej linii technologicznej (10,7 mln zł) i peryferii do już posiadanej. W efekcie jej zdolności produkcyjne mają wzrosnąć z 250 do 500 mln puszek napojów rocznie. Puszka to główne opakowanie, z jakiego korzysta KV, choć wykorzystuje również butelki PET.

TYPOWY B2B:
TYPOWY B2B:
Kierowana przez Piotra Czachorowskiego Krynica Vitamin opracowuje smaki i receptury napojów. Nie ma jednak żadnej własnej marki, po którą klient mógłby sięgnąć w sklepie.
Tomasz Pikuła

Inwestycje wesprze prawdopodobnie kredytem, bo z prospektu wynika, że wstępnie zakładała wpływy z emisji na poziomie 30 mln zł. Jeśli wszystkie akcje nowej emisji zostaną objęte, na rynek trafią również papiery będące obecnie w posiadaniu FRAM FIZ, zarządzanego przez Altus TFI. Dysponuje on 51,5 proc. akcji i głosów na WZA i chce sprzedać wszystkie akcje.

A to oznacza, że wartość IPO może wynieść 86,8 mln zł. Po podwyższeniu kapitału w rękach nowych akcjonariuszy mogłoby się znaleźć 57,8 proc. akcji. Nawet gdyby popyt dopisał, będzie to jednak mniej. Piotr Czachorowski, prezes i założyciel KV, który przez spółkę Zinat kontroluje obecnie 48,5 proc. akcji, deklaruje bowiem uczestnictwo w ofercie, tak by jego udział w KV był wyższy niż 42,2 proc. wynikające wprost z podwyższenia kapitału.

— Chciałbym swój udział podwyższyć o 1-2 proc. — mówi Piotr Czachorowski.

Energetyki cudzych marek

Rozlewaniem napojów spółka zajęła się po dziesięciu latach działalności. Początkowo miała własną markę, ale z czasem z niej zrezygnowała. Koncentruje się na napojach produkowanych pod cudzymi szyldami. Są to zarówno marki sieci handlowych, jak i firm spożywczych.

— Trwa nieustanna walka między producentami markowych napojów a markami własnymi sieci handlowych. Niezależnie od tego, który z tych segmentów rośnie, my rośniemy razem z nim — zaznacza Piotr Czachorowski.

— Jesteśmy producentem amunicji. Nie bijemy się o miejsce na półce — dodaje Wojciech Wojtach, dyrektor ds. sprzedaży.

Ta amunicja to głównie napoje energetyczne. Przełomowy był pod tym względem rok 2006, kiedy to KV rozpoczęła produkcję Tigera dla Gellwe. Dwa lata później zrobiła kolejny krok. Rozpoczęła się produkcja napojów Oshee. Dla Kauflandu stworzyła zaś napój Crazy Wolf, popularny w Rumunii. Dla Carlsberga rozlewa popularny w Szwecji Julmust. W 2014 r. eksport przyniósł spółce 40 proc. przychodów. Najważniejsze rynki zagraniczne to Czechy, Niemcy i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Te ostatnie generują 6 proc. sprzedaży, a cały Bliski Wschód 15-16 proc. Dzieje się to głównie za sprawą marki Hype stworzonej specjalnie na tamten region przez Francuza. Największy klient spółki generuje 17 proc. przychodów KV i w przeciwieństwie do kilku już giełdowych spółek nie jest to Biedronka.

— Biedronka generuje około 8 proc. naszych przychodów. Jest na piątym miejscu — informuje Piotr Czachorowski.

Zysk do podziału

Za lata 2011-14 spółka nie wypłacała dywidendy, co nie oznacza, że nie dzieliła się zyskiem z akcjonariuszami. Skupowała akcje. W ten sposób w 2015 r. do obecnych właścicieli trafiło 91 proc. zysku netto z roku poprzedniego. Rok wcześniej było to 137 proc., a w roku 2013 — 52 proc. Strategia dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami ma być kontynuowana po debiucie giełdowym, tyle że w formie dywidendy. Zarząd zamierza rekomendować przeznaczanie na dywidendę 33- 80 proc. zysku netto, począwszy od zysku za rok 2015.

— Ze względu na realizowany program inwestycyjny, zakładamy, że w 2016 r. przeznaczymy na dywidendę około 50 proc. zysku. W latach kolejnych udział ten będzie bliższy górnej granicy przedziału — informuje Robert Legierski, dyrektor finansowy.