Krynickie echa słychać w partii

12-09-2016, 22:00

Nadając komentarzowi z minionego piątku, podsumowującemu XXVI Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju, tytuł „Kiedyś każdy okaże się były”, nie przypuszczałem, że tak szybko zyska on specyficznie aktualny kontekst. Dotyczył powiązanego z przejmowaniem rządowych sterów przez kolejne partyjne ekipy tsunami kadrowego w spółkach skarbu państwa, a zwłaszcza zjawiska odchodzenia w całkowity niebyt menedżerów podejmujących przez lata decyzje o miliardowym znaczeniu. Dość niespodziewanie jednak kadrowe echa Krynicy odezwały się podczas niedzielnego konwentyklu Prawa i Sprawiedliwości w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Prezes jest krynickim weteranem, ale pierwszy raz od ośmiu lat nie wygłaszał na forum programu, lecz miał chwilę, by zebrać trochę opinii spoza ścisłego partyjnego dworu.

Wnioski z nasłuchu informacji o realiach panujących w państwowym gospodarstwie nie były optymistyczne.

Polityczny władca kraju zorientował się, że tzw. dobra zmiana jest hasłem wytrychem, otwierającym rozmaite drzwi — również wiodące na manowce. Stąd teza Jarosława Kaczyńskiego, która tak poruszyła partyjnych towarzyszy: „Musimy gorącym żelazem wypalić w urzędach i spółkach tych, którzy myślą tylko o sobie”. Jak to zwykle u prezesa — ani jednego konkretu czy przykładu, adresatami takich złowróżbnych słów zawsze są jacyś anonimowi „oni” — wszystko jedno, czy niegdyś „stojący tam, gdzie ZOMO”, czy obecnie naginający słuszną generalnie zasadę „Teraz k… my” do formy zbyt egoistycznej. Podobnie abstrakcyjnie zabrzmiało ostrzeżenie przed „nieuczciwymi ludźmi, którzy mogą się kręcić przy politykach partii rządzącej”. Akurat wokół krynickiego deptaku kandydatów spełniających takie kryteria można było spotkać hurtowo.

Konkretem stało się natomiast skreślenie Dawida Jackiewicza, ministra skarbu, z komitetu politycznego PiS. W kadencji 2013–16 był wyrazistym jego członkiem, a teraz już „okazał się byłym”. Nie należy jednak odczytywać degradacji z politbiura jako żółtej, wpadającej w czerwień kartki od prezesa za błędy ministra w polityce kadrowej. To raczej konsekwencja zainicjowanej przez samego Dawida Jackiewicza likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa i zastąpienia go przez instytucję niższej rangi administracyjnej, ale sprawniej zarządzającą państwowymi udziałami w gospodarce. Przynajmniej takie jest założenie nowego tworu, którego projekt wkrótce się ustawowo objawi. Komitet polityczny PiS skupia przede wszystkim najwyższych funkcjonariuszy państwa i dla nieministra po prostu nie znalazła się formuła członkostwa.

Notabene w komitecie pierwszy raz nie zasiada także Wojciech Jasiński, prezes PKN Orlen.

Ten wieloletni najbliższy towarzysz i zaufany współpracownik Jarosława Kaczyńskiego wywodzi się jeszcze z tzw. zakonu Porozumienia Centrum, ale jego obecna sytuacja względem PiS jest czysta. Skoro chciał sprawdzić się w biznesie, to z automatu złożył mandat posła i przeniósł się również w stan spoczynku partyjnego. Pozycja polityczna wkrótce kończącego z własnej woli misję ministerialną szefa skarbu jest jednak nieco inna…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Krynickie echa słychać w partii