Kryterium cenowe wróciło do łask

Resort rozwoju zwiększył rolę „niechcianego” wskaźnika przetargowego.

Jednym z flagowych projektów, którym Ministerstwo Rozwoju pochwaliło się po upływie 100 dni rządzenia, jest propozycja nowelizacji Prawa zamówień publicznych (pzp). „Wzmocniono promocję pozacenowych kryteriów oceny ofert” — wyliczają na pierwszym miejscu przedstawiciele resortu.

CZAS TO PIENIĄDZ:
Zobacz więcej

CZAS TO PIENIĄDZ:

Można budować sprawniej i taniej, pod warunkiem że urzędnicy nauczą się szybko podejmować decyzje, gdy na placu robót zdarzy się coś niespodziewanego. Trzeba ich do tego zmotywować — uważają drogowcy. Marek Wiśniewski

Ich zdaniem, „zwiększenie znaczenia kryteriów pozacenowych jest jednym z postulatów, które najczęściej pojawiają się w konsultacjach publicznych dotyczących funkcjonowania systemu zamówień publicznych”. Sprawa nie jest jednak tak oczywista.

Cena w górę

Pierwotnie w projekcie ustawy zapisano, że waga ceny w ofercie nie może przekraczać 40 proc., jeśli jej przedmiot ma określone standardy jakościowe. Podczas konsultacji tak niski wskaźnik został mocno skrytykowany, więc… resort postanowił go podwyższyć. „Zamawiający (…) kryterium ceny mogą zastosować jako jedyne kryterium oceny ofert lub kryterium o wadze przekraczającej 60 proc., jeżeli przedmiot zamówienia ma ustalone standardy jakościowe (…) oraz jeżeli dodatkowo wykażą w załączniku do protokołu postępowania, w jaki sposób zostały uwzględnione w opisie przedmiotu zamówienia koszty cyklu życia” — tak brzmi zmieniony właśnie przepis.

Jego wdrożenie łatwe nie będzie. Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, podkreśla, że najpierw trzeba opracować rozporządzenia i wytyczne precyzyjnie definiujące koszty cyklu życia.

Rykoszetem w małych

Podwyższenie wagi wskaźnika do minimum 60 proc. postulowała Krajowa Izba Odwoławcza (KIO). Krytykując zaproponowany pierwotnie niższy pułap, wskazywała konieczność elastycznego określania kryteriów oceny ofert. „Regulacja nie ma charakteru elastycznego i nie uwzględnia specyfiki szeregu rodzajów zamówień powszechnie dostępnych, o niewielkiej wartości (szczególnie dostaw), w przypadku których możliwość zastosowania kryteriów pozacenowych może być niecelowa lub ograniczona.

Regulacja może doprowadzić do konieczności formalnego mnożenia przez zamawiających kryteriów pozacenowych, które nie będą w żaden sposób różnicować ofert. Skutkiem doboru nieistotnych kryteriów pozacenowych o znacznej wadze może być także konieczność wyboru ofert, które nie będą najkorzystniejsze ekonomicznie” — twierdzą przedstawiciele KIO.

Rafał Bałdys kilka tygodni temu zaproponował, by niewielkie zamówienia, poniżej unijnych progów, wyłączyć z projektu i pozwolić realizować na bazie dotychczas obowiązujących przepisów. Eksperci obawiają się, że brak precyzyjnych wytycznych do ustawy i konieczność nauczenia się stosowania nowych procedur w praktyce zamrozi rynek zamówień publicznych po wejściu w życie pzp w kwietniu 2016 r.

Z wdrożeniem przepisów czekać jednak nie można, bo wówczas Komisja Europejska może wstrzymać unijne fundusze. Nowelizacja zmienia nie tylko cenowe kryteria, ale także wprowadza rozwiązania zaproponowane w unijnych dyrektywach, dotyczące m.in. ograniczenia biurokracji w procedurze przetargowej i stosowania elektronicznych narzędzi w przygotowaniu ofert. © Ⓟ

Hasłami budowlańcy się nie pożywią

Od kilku lat w Polsce wykonawcy, zamawiający i prawnicy toczą dyskusje o stosowaniu kryterium cenowego w przetargach publicznych. Problem nabrzmiał przed EURO 2012, kiedy w dwa lata próbowaliśmy zbudować tysiące kilometrów dróg, stadiony, lotniska. O kontrakty walczyły firmy z całego świata, tocząc wojnę cenową. Popyt spowodował wzrost cen materiałów budowlanych i w konsekwencji bankructwo i ucieczkę firm z placów budowy. Oberwało się zamawiającym, bo wybierali wykonawców, stosując jedynie kryterium najniższej ceny i nie analizując, czy jest ona rażąco niska, oraz dopuszczając do kontraktów firmy-teczki. Postanowiono więc zmienić przepisy.

Już rząd PO wprowadził przepisy zachęcające do stosowania kryteriów pozacenowych. Zamawiający poszli jednak na łatwiznę, punktowali głównie gwarancje i termin wykonania. Wszyscy wykonawcy proponowali najkrótsze gwarancje i najkrótszy termin, więc wygrywał ten, kto zaproponował najniższą cenę. Rząd PiS poszedł krok dalej, wpisując sztywny wskaźnik ceny i szeroki wachlarz kryteriów pozacenowych. Problem w tym, że dla wykonawców to na razie tylko hasła, bo na razie nikt nie wie, jak zastosować je w praktyce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Kryterium cenowe wróciło do łask