Kryzys budowlanki osłabi wyniki banków

MGA
opublikowano: 2012-07-11 00:00

W tym roku banki nie pobiją rekordów zysków. Wynik sektora będzie niższy niż rok temu — uważa nadzór.

Banki zdążyły już przyzwyczaić rynek do poprawiania z roku na rok wyników i bicia kolejnych rekordów. W tym roku ta passa zostanie przerwana. Wszystko przez kryzys w branży budowlanej. Upadłości firm budowlanych spowodują, że banki będą musiały spisać udzielony im kredyt na straty. Dodatkowym obciążeniem będą udzielone im gwarancje bankowe.

— Wynik sektora finansowego w tym roku będzie gorszy od ubiegłorocznego — mówi Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Według niego, wyniki banków będą jednak zbliżone do osiągniętych w 2010 r. To oznacza, że sektor powinien zakończyć ten rok na solidnym plusie. Dlatego szef nadzoru uspokaja — sytuacja w sektorze jest stabilna, banki są dobrze skapitalizowane, mają wyskoki współczynnik wypłacalności i dobrą płynność finansową. Dlatego nie należy spodziewać się „specjalnego dramatu”. Zwłaszcza że straty na budowlance dotkną nie tylko banki, ale rozłożą się także na ubezpieczycieli i fundusze inwestycyjne.

KNF nie potrafi jeszcze oszacować, jak kryzys, który wybuchł w czerwcu, może wpłynąć na wyniki sektora. Będzie mogła to zrobić za kilka tygodni, kiedy spłyną dane za ubiegły miesiąc. Na razie jest w stanie powiedzieć, że na koniec maja już było widoczne spowolnienie dynamiki wzrostu zysków. W okresie od stycznia do maja tego roku banki zarobiły na czysto 6,6 mld zł. W analogicznym okresie ubiegłego roku było to 6,2 mld zł, a dwa lata temu — 4,5 mld zł. Natomiast w całym ubiegłym roku zysk sektora wyniósł 15,7 mld zł, czyli 4 mld zł więcej niż w 2010 r.

Nadzór martwi sytuacja w kredytach mieszkaniowych. Pogarsza się jakość ich portfela. Obecnie 30 tys. kredytów jest zagrożonych, a w 40 tys. przypadków opóźnienie w ich spłacie przekracza 30 dni. Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku kredytów udzielonych w 2008 r., kiedy ceny mieszkań były rekordowe, a złoty bardzo mocny wobec euro i franka szwajcarskiego. Pozytywem jest natomiast wzrost liczby kredytów udzielonych przedsiębiorcom. Sektor chętniej je finansuje niż w kryzysowych latach 2009-10.