Kryzys gazowy podkopie gospodarkę

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-09-15 00:00

Tej zimy zabraknie gazu w Polsce, bo Gazprom nie chce już łatać naszego deficytu, a alternatywy nie widać. Chyba że politycy się obudzą.

20 wielkich polskich firm przemysłowych musi się liczyć z odcięciem od dostaw

Tej zimy zabraknie gazu w Polsce, bo Gazprom nie chce już łatać naszego deficytu, a alternatywy nie widać. Chyba że politycy się obudzą.

Kryzys ekonomiczny to nic w porównaniu z tym, co może czekać polską gospodarkę w najbliższych miesiącach. Letnie upały sprawiły, że politycy zapomnieli, iż w bilansie energetycznym naszego kraju brakuje 1,5-2 mld m sześc. gazu. Tyle gazu zużywa cały sektor wielkiej syntezy chemicznej i to rocznie.

To wyrwa po kontrakcie z RosUkrEnergo.

20 października, kiedy ruszy sezon grzewczy, rozpoczną się też problemy. PGNiG nie ma szans zaspokoić potrzeb wszystkich klientów. W 2009 r. Rosjanie zgodzili się podpisać z polską spółką krótkoterminowe porozumienie, na mocy, którego otrzymaliśmy extra 1 mld m sześc. gazu. To pozwoliło PGNiG przygotować się na zimę. Szanse na powtórzenie tego scenariusza są znikome.

— Do tej pory nie mamy odpowiedzi Gazpromu na pytania PGNiG sprzed kilku tygodni o możliwość zawarcia w tym roku kontraktu krótkoterminowego — mówi Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Co to w praktyce oznacza dla polskiej gospodarki?

— Konieczne będzie odcięcie od dostaw gazu 20 największych klientów PGNiG. Na tej liście są m.in. PKN Orlen z Anwilem, ZA Puławy, ZA Kędzierzyn, ZCh Police, huty stali i szkła. Co gorsza, nie wiadomo, na jak długi okres. Obecnie Polska nie mam alternatyw dla dostaw gazu z Rosji, a musimy jakoś przetrwać nadchodzący sezon zimowy — dowiedzieliśmy się ze źródeł zbliżonych do rządu.

PGNiG nie chce komentować tych doniesień.

Znowu pod ścianą

Pierwsze możliwości dostaw gazu z innych kierunków pojawią się pod koniec 2011 r. (z Czech 0,5 mld m sześc. rocznie), ale także i one nie uzupełnią nam luki. Gazoport ruszy dopiero w połowie 2014 r. PGNiG próbuje wykorzystać przejście gazowe w Drozdowiczach przy granicy polsko-ukraińskiej, by tą drogą sprowadzić do Polski dodatkowe ilości gazu. Bezskutecznie. Od kilku miesięcy E. ON Ruhrgas, z którym PGNiG podpisało w tym roku umowę w tej sprawie, nie może uzyskać zgód na transport paliwa z Węgier przez Ukrainę do Polski.

— PGNiG jest nadal bardzo zainteresowane sfinalizowaniem umowy z E. ON Ruhrgas, chociaż ilości proponowane przez naszego partnera, tj. około 300 mln m sześc. gazu do końca 2011 r., stanowią jedynie część naszych potrzeb — mówi Joanna Zakrzewska.

W polskim przedstawicielstwie E. ON Ruhrgas nie chciano komentować sprawy dalszych losów umowy z PGNiG, powołując się na tajemnicę handlową.

Tajemniczy plan B

Przedstawiciele rządu odpowiedzialni za bezpieczeństwo energetyczne kraju przyznają, że PGNiG i Gaz–System przygotowały już szacunki dotyczące wielkości deficytu gazu w najbliższych miesiącach.

— Ministerstwa gospodarki, skarbu i spraw zagranicznych i Komisja Europejska przygotowują plan alternatywny na wypadek, gdyby gazu zabrakło — mówi Bogna Gudowska z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki (MG).

Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu w resorcie gospodarki, nie chciał ujawnić PB szczegółów, a eksperci z branży nie widzą alternatywy na zasypanie deficytu tej zimy.

Liczby są takie: średnie dobowe zużycie gazu w okresie grzewczym (październik-kwiecień) to 50 mln m sześc (przy ostrej zimie 60-70 mln m sześc.). Zasoby, którymi będzie dysponować PGNiG po 20 października, to: 8 mln z wydobycia krajowego, z magazynów 9 mln, z kierunku niemieckiego — 3 mln. Brakuje 30 mln m sześc. dziennie, bo z Rosji od 20 października do końca roku będziemy dostawać zero.

Spółka też oberwie

Jeśli PGNiG będzie zmuszone ograniczyć dostawy gazu do swoich kluczowych klientów, to narazi ich na utratę rynku, a to oznacza straty. Wówczas w grę wchodzi wypłata odszkodowań przez PGNiG. Nieoficjalne szacunki mówią, że mogą one sięgnąć nawet około 6-9 mld zł. Odbiorcy gazu na razie nie wpadają jednak w panikę.

— Od pewnego czasu co roku mówi się o możliwych ograniczeniach dostaw gazu zimą, nie sądzę, by groźby spełniły się tym razem. Zdajemy sobie jednak sprawę z ewentualnego zagrożenia i przygotowujemy zapasy amoniaku. Wystarczą nam one na dwa tygodnie — mówi Krzysztof Jałosiński, prezes ZA Kędzierzyn.

Gaz i polityka

Tymczasem polsko-rosyjskie porozumienie gazowe na mocy którego już od 1 stycznia 2010 r. do Polski powinno płynąć nie 7,4, a maksymalnie 10,2 mld m sześc. gazu, leży na biurkach polityków od ponad pięciu miesięcy. Nowy kontrakt zakłada docelową wartość importu z Rosji na poziomie 10,2 mld m sześc. rocznie (przy klauzuli "bierz lub płać" na poziomie 85 proc.). Czyli faktycznie PGNiG zobowiązało się do odbierania minimum 8,7 mld m sześc. paliwa rocznie od 2012 r. (w 2010 maksymalna ilość to 9,03 mld m sześc., a w 2011 — 9,8 mld m sześc.). Do tej pory porozumienie parafowały jedynie PGNiG i rosyjski Gazprom.

W rządzie nie ma odważnego. MG zerka na MSZ, a MSZ na MG. Gdzieś pośrodku jest resort skarbu.

Opozycja w postaci PiS umowę z Rosją traktuje wręcz jako próbę wasalizacji Polski w stosunku do wschodniego sąsiada. Wczoraj klub PiS poinformował, że rozważa wotum nieufności dla Waldemara Pawlaka, ministra gospodarki.

Sprawę skomplikowało włączenie się w rozmowy z Rosją Komisji Europejskiej, która domaga się, by to Gaz-System był operatorem gazociągu jamalskiego, którego właścicielami są Gazprom i PGNiG. To Gaz-System miałby decydować o taryfie przesyłowej i przydziale mocy przesyłowych na tej magistrali. Na to Rosjanie nie chcą się zgodzić. Pod koniec tygodnia delegacja polskiego rządu jedzie do Moskwy, by rozmawiać z Rosjanami m.in. na ten temat. Z czym wrócą?

Geneza problemów gazowych

Dlaczego Polska wciąż jest uzależniona od dostaw gazu z Rosji. Powodów jest sporo. Oto kilka najważniejszych:

1 Zaniechania inwestycyjne dotyczące zagospodarowania nowych złóż gazu oraz budowy i rozbudowy podziemnych magazynów gazu. W 2008 r. pojemność podziemnych magazynów gazu była identyczna jak 10 lat wcześniej. W 2005 r. PGNiG obiecywał zwiększyć wydobycie krajowe gazu z 4,5 do 5 — 6 mld m sześc. rocznie. Tak się nie stało.

2 Podpisanie protokołu do porozumienia międzyrządowego z 2003 r. — aneks 20 zmienił ilości zakontraktowanego gazu od Gazpromu, znacznie je obniżając, średnio o około 2,5 mld m sześc. rocznie (te ilości były dostarczane przez pośredników RosUkrEnergo powiązanych z Gazpromem).

3 Zablokowanie w latach 2006 — 2007 budowy połączeń transgranicznych np. między systemem gazowym Polski i Niemiec, czym całkowicie pozbawiono PGNiG możliwości uzupełnienia niedoborów gazu na rynku niemieckim lub holenderskim.

4 Opóźniająca się budowa terminala LNG w Świnoujściu, który pierwotnie miał ruszyć z końcem 2011 lub 2012 r. Ruszy w połowie 2014 r.