Grudniowa produkcja w przedsiębiorstwach zawiodła. Oby to było tylko jednorazowe potknięcie.
Wychodzenie z kryzysu okazuje się nie tak proste, jak zapowiadali ekonomiści. Produkcja przemysłowa w grudniu 2009 r. była o 7,4 proc. wyższa niż przed rokiem — podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). To niewielki wzrost, jeśli porównamy go z oczekiwaniami rynku, który prognozował dynamikę na poziomie 11,8 proc.
Domysły analityków
Analitycy nie są w stanie podać jednoznacznych przyczyn gorszej formy przemysłu w grudniu. Mają jednak pewne domysły.
— W kluczowym przetwórstwie przemysłowym nie widać spodziewanej poprawy. To może oznaczać, że firmy wolno odbudowują zapasy — twierdzi Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.
To właśnie w uzupełnianiu magazynów analitycy dopatrują się szansy na przyspieszenie wzrostu gospodarczego.
Produkcji przeszkodzić mógł też kalendarz.
— Być może wpływ większej niż przed rokiem liczby dni roboczych okazał się słabszy niż można było szacować. Kalendarz świąt zachęcał do wzięcia urlopu w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, co mogło zmniejszyć liczbę przepracowanych godzin — sugeruje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Mimo bardzo sprzyjających warunków statystycznych (grudzień 2008 r. przyniósł załamanie produkcji, więc porównujemy się z niską bazą) i kalendarzowych (duża liczba dni pracujących w grudniu 2009 r.), nadal 10 branż przemysłu (z 34 klasyfikowanych przez GUS) odnotowuje spadek produkcji. Największe turbulencje przeżywa do niedawna zadziwiająco odporna na kryzys farmacja. W grudniu produkcja w tej kategorii spadła w ujęciu rocznym aż o 11,8 proc. Z powodu załamania w inwestycjach w Europie nadal z kryzysu nie mogą się wyplątać producenci maszyn i urządzeń oraz firmy z branży metalurgicznej — spadki wyniosły tam odpowiednio 2,6 proc. i 4,3 proc.
Kruche podłoże
Nie zachwyciło też budownictwo. Według GUS, produkcja budowlano-montażowa była w grudniu o 3,1 proc. wyższa niż przed rokiem. Przeciętnie w całym drugim półroczu 2009 r. dynamika była ponad dwukrotnie wyższa. Tu słabą formę sektora ekonomiści tłumaczą silnymi mrozami, które nawiedziły Polskę w ostatnich tygodniach 2009 r.
Na brak zamówień nie narzekają natomiast branże chemiczna, motoryzacyjna i papiernicza, w których produkcja przez rok wzrosła o ponad 20 proc.
Mimo tych nienajlepszych wieści z GUS, cały czwarty kwartał 2009 r. ekonomiści oceniają bardzo dobrze. Zdaniem części z nich — np. Macieja Relugi — PKB rósł już w tempie przeszło 3 proc. rok do roku. To trzykrotnie szybciej niż trzy kwartały wcześniej. Przyszłość nie rysuje się już jednak tak różowo.
— Trwałość ożywienia jest niepewna. Głównym zagrożeniem jest pogarszanie się w ostatnim czasie wskaźników obrazujących aktywności ekonomiczną w Niemczech — ostrzega ekonomista BZ WBK.
Większość prognoz na tem rok mówi o wzroście gospodarczym w przedziale 1-2 proc.