Kryzys nie ima się stref

Marta Sieliwierstow
10-02-2009, 00:00

Specjalne strefy

Mimo oznak spowolnienia

gospodarczego inwestorzy nadal interesują się SSE

Specjalne strefy

ekonomiczne są barometrem

popularności inwestycyjnej

Polski. Pierwsze

odczuły skutki kryzysu.

Ale nie wszystkie tak samo.

Z nieoficjalnych danych Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) wynika, że w pierwszej połowie 2008 r. firmy zadeklarowały rekordowo wysokie inwestycje w specjalne strefy ekonomiczne (SSE) — 7 mld zł. Dla wielu stref było to najlepsze półrocze w całej ich historii.

Dzięki wielu zachętom i udogodnieniom stały się magnesem dla inwestorów zarówno krajowych, jak i zagranicznych, którzy od 2006 r. co roku lokowali w nich po około 10 mld zł. Przełożyło się to na wzrost zatrudnienia. Panoszący się po świecie kryzys może pokrzyżować szyki strefom, a zagranicznych inwestorów, którzy dotąd byli ich motorem napędowym, skutecznie odstraszyć.

Motoryzacja spowalnia

Kryzys dotknął strefy. Widać to choćby po liczbie nowych deklarowanych inwestycji albo po fali zwolnień pracowników pod koniec ubiegłego roku.

— W tym roku osłabienie gospodarcze może sprawić, że zmniejszy się liczba bezpośrednich inwestycji zagranicznych w motoryzacji i innych branżach związanych z produkcją na eksport. Dotyczy to także firm działających w strefach ekonomicznych, choć należy podkreślić, że na tle całego rynku strefy nadal są atrakcyjną lokalizacją do prowadzenia biznesu — mówi Paweł Wojciechowski, prezes PAIiIZ.

Na razie kryzys najbardziej odczuły strefy, w których dominuje branża motoryzacyjna, a więc katowicka, krakowska czy wałbrzyska. Niemiecki koncern MAN ze swojej fabryki w Niepołomicach (Krakowska Specjalna Strefa Ekonomiczna) tylko do końca 2008 r. zwolnił 150 osób. Oszczędności wprowadza także producent opon Michelin, który o 10 proc. zamierza zmniejszyć produkcję w swojej olsztyńskiej fabryce (Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna), ale ludzi na razie nie zwalnia. Produkcję zmniejszyła także Toyota w Jelczu-Laskowikach (Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna). W związku z tym pracownicy zamiast na dwóch zmianach będą pracowali na jednej. Mniej produkuje również poznański Volkswagen. Nie będzie pracował, jak dotychczas, w weekendy. Opel w Gliwicach także chce przerwać produkcję. W październiku 2008 r. fabryczne taśmy stały tam przez 15 dni.

Ale z drugiej strony — to właśnie te strefy były do takiej sytuacji najlepiej przygotowane, bo przyciągały najwięcej kapitału i naj- prężniej się rozwijały. I mi-mo kryzysu w motoryzacji 2008 r. zakończyły z dobrymi wynikami.

Pomocne technologie

Dopłaty i ulgi podatkowe, na jakie mogą liczyć inwestujący w strefach, mogą — zwłaszcza w trudnych czasach gospodarczego spowolnienia — okazać się szczególnie atrakcyjną zachętą.

— Choć od przedsiębiorców inwestujących w naszej strefie dostajemy sygnały, że odczuwają spowolnienie gospodarcze, to wywiązują się ze zobowiązań wobec nas. Nie brakuje też kolejnych chętnych do inwestowania. Sami jesteśmy zaskoczeni skalą zainteresowania. Rozmawiamy z 16 inwestorami, którzy mieliby stworzyć około 1 tys. nowych miejsc pracy — informuje Wojciech Goljat, prezes Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Na brak zainteresowania zagranicznych inwestorów nie może też narzekać Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Nowy rok zaczął się tam optymistycznie od informacji o chęci przeniesienia przez koncern Dell produkcji komputerów z irlandzkiej fabryki w Limerick właśnie do Łodzi. W nowej fabryce ma znaleźć pracę około 1 tys. osób. W Łodzi pojawi się również Fujitsu Siemens, który wynajął prawie 40 proc. powierzchni w nowym biurowcu klasy A — Textorial. W ulokowanym tam informatycznym centrum usług znajdzie zatrudnienie niemal 500 osób. Textorial to pierwszy w kraju biurowiec działający na terenie specjalnej strefy.

— Można powiedzieć, że w strefach nie widać kryzysu. Wyjątkiem jest branża motoryzacyjna. Rozpoczęte już inwestycje są kontynuowane. Oczywiście, zdarza się, że pod wpływem ogólnego osłabienia gospodarczego nowe inwestycje są realizowane w wolniejszym tempie bądź odkładane — sumuje prezes Paweł Wojciechowski.

Podkreśla, że choć w strefach, jak wszędzie, spowolnienie będzie odczuwalne, a napływ nowych inwestycji nie będzie już szybki, to wciąż są one dobrym miejscem do inwestowania.

mld zł Taką wartość inwestycji w SSE zadeklarowały firmy w I połowie 2008 r.

50

mld zł Na tyle szacuje się łączną wartość inwestycji dokonanych dotychczas w SSE od początku ich istnienia.

Marta

Sieliwierstow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Kryzys nie ima się stref