Z sondażu przeprowadzonego przez centrum handlowe 3 Stawy w Katowicach wynika, że w kryzysie wielu klientów zmieniło zwyczaje zakupowe. Mimo to przychody centrów handlowych rosną.
W ostatnich trzech latach wskaźnik FootFall Index, obrazujący zmiany liczby odwiedzających wybrane centra handlowe w Polsce, spadł średnio 0 zaledwie 0,38 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego również sprzedaż detaliczna utrzymuje się od 2009 r. na stałym poziomie około 1,5 proc.
Polacy kupują inaczej
Aż 84 proc. respondentów sondażu CH 3 Stawy stwierdziło, że z większą uwagą przyglądają się cenom produktów, które zamierzają kupić. Nieco mniej, bo 76 proc. więcej czasu poświęca na planowanie zakupów. Tylko 24 proc. respondentów przyznało, że muszą sobie czegoś odmawiać. Okazuje się, że zdecydowana większość (ponad 80 proc.) mimo kryzysu pozwala sobie na zakup czegoś dla własnej przyjemności.
— Być może im więcej słyszymy w mediach jak jest źle, tym bardziej chcemy się pocieszać w sklepie, kupując sobie jakiś upominek — zastanawia się Agnieszka Nizio, dyrektor CH 3 Stawy.
A tych upominków musi być sporo, bo większość przedstawicieli centrów handlowych z Warszawy i innych miast zapewnia, że ich przychody rosną. Aby sytuacja się nie zmieniła, producenci stosują liczne programy lojalnościowe, a zarządcy centrów handlowych organizują imprezy z udziałem celebrytów, które mają przyciągnąć klientów.
— Frekwencja w Galerii Victoria rośnie, a nasi najemcy mają coraz wyższe obroty. Większość z nich oferuje programy lojalnościowe. My też prowadzimy intensywne prace nad uruchomieniem kompleksowego programu lojalnościowego dla klientów Galerii Victoria. Regularnie prowadzimy również akcje wspierające sprzedaż w naszym centrum handlowym, a jednocześnie przynoszące korzyści społeczności lokalnej. W sobotę i niedzielę 10 i 11 marca odbędą się pokazy mody, podczas których zaprezentowane zostaną najnowsze wiosenno-letnie kolekcje najemców Galerii Victoria — opowiada Maria Prokop, dyrektor ds. marketingu Master Management Group.
Lubimy marki
Choć kryzys wymusza oszczędności, nie rezygnujemy z oryginalnych metek. 56 proc. badanych w centrum handlowym 3 Stawy nie zgodziło się ze stwierdzeniem, że przez niestabilną sytuację gospodarczą w ostatnim roku musieli zdecydować, które marki są dla nich najważniejsze, a bez których mogą się obejść.
— To oznacza, że przyzwyczailiśmy się do marek w takim stopniu, że nawet w trudniejszym ekonomicznie okresie nie lubimy z nich rezygnować — uważa Agnieszka Nizio.
A to motywuje zagraniczne firmy do wchodzenia na polski rynek, zwłaszcza do Warszawy. 1 marca w Blue City otwarto pierwszy salon brytyjskiej marki odzieżowej F & F. W 2010 r. sklep otworzyła inna brytyjska firma — Peacocks. Na Polskę postawiły także amerykańskie marki — producent zabawek Toys’R’Us i firma odzieżowa Gap.