Kryzys odstraszył inwestorów

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 30-06-2010, 10:03

W 2008 r. zagraniczni inwestorzy próbowali odsprzedawać kupione wcześniej mieszkania. Kryzys rozwiał jednak ich nadzieje na zysk. Sprzedaż niejednokrotnie wiązała się ze stratą — wyjaśnia Agnieszka Górkiewicz, prezes Ober — Haus.

W latach 2006-08 cudzoziemcy kupowali w Polsce po kilka mieszkań, licząc na szybki wzrost cen i łatwy zarobek. Przeliczyli się. Dziś stracili chęć do lokowania pieniędzy w nieruchomości na tutejszym rynku.

Niestety już pod koniec 2008 r. zapał wielu inwestorów został zgaszony. Zastój na rynku i spadek cen spowodował, że pozostali oni z pustymi mieszkaniami, a ci którzy jeszcze mogli wycofywali się z wcześniej złożonych u deweloperów rezerwacji.

— W 2008 r. zagraniczni inwestorzy próbowali odsprzedawać kupione wcześniej mieszkania. Kryzys rozwiał jednak ich nadzieje na zysk. Sprzedaż niejednokrotnie wiązała się ze stratą — wyjaśnia Agnieszka Górkiewicz, prezes Ober — Haus.

Trudności w pozyskiwaniu finansowania od banków sprawiły, że znaczna część deweloperów pochodzących z Irlandii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii była zmuszona do zmiany swoich planów inwestycyjnych nie tylko w Polsce, ale i na własnych podwórkach.

— Wielu inwestorów zdecydowało się sprzedać kupione pakietowo mieszkania, grunty lub nawet rozpoczęte inwestycje. Spowodowało to zwiększenie podaży zarówno mieszkań, jak i gruntów pod zabudowę wielorodzinną i było jednym z istotnych czynników, które wpłynęły na spadek cen. Najbardziej staniała ziemia przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną — nawet o 40 proc. — dodaje Agnieszka Górkiewicz.

Zobacz więcej

Agnieszka Górkiewicz, prezes Ober — Haus

Brak chętnych w stolicy

W porównaniu z sytuacją sprzed trzech lat na stołecznym rynku nieruchomości aktywnych jest niewielu zagranicznych graczy. Większość cudzoziemców to osoby, które chcą sprzedać nieruchomości kupione w czasie boomu.

— Inwestorzy z zagranicy to w większości, pochodzący z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, właściciele mieszkań nabytych w latach 2005 — 2007, którzy obecnie, gdy rynek się stabilizuje, chcą odzyskać zainwestowany kapitał i wystawiają mieszkania na sprzedaż — tłumaczy Agnieszka Górkiewicz.

Przed kryzysem kupcy z zagranicy inwestowali głównie w nowe mieszkania o metrażach nie przekraczających 60 mkw., w przystępnych cenach, w takich dzielnicach jak Wola, czy Nowy Wilanów. Część z nich kupowała także duże lokale na własny użytek, w Śródmieściu i na Mokotowie, w odrestaurowanych kamienicach. Osoby, które nie sprzedały mieszkań w czasie kryzysu, chcą zrobić to teraz, są jednak i tacy, którzy licząc na bardziej sprzyjającą sytuację rynkową i możliwość osiągnięcia wyższych cen, są gotowi jeszcze poczekać. Zakupy nieruchomości dokonywane przez inwestorów z zagranicy dziś należą do rzadkości. Jeśli już cudzoziemcy coś kupują, to raczej na własny użytek.

W Krakowie bez zmian

W Krakowie już od dłuższego czasu obcokrajowcy nie przejawiają zainteresowania nieruchomościami. Zakupy, nawet pakietowe, popularne w latach 2006-2008, należą do rzadkości. Osoby, które chcą kupić mieszkanie dla siebie to głównie małżeństwa mieszane: polsko-włoskie, polsko-francuskie i polsko-angielskie. Klienci ci poszukują przeważnie lokali 2- i 3-pokojowych w różnych częściach miasta. Druga grupa cudzoziemców zainteresowana kupnem mieszkań w Krakowie to osoby, które przyjeżdżają na dłuższe, kilkuletnie kontrakty pracownicze i chcą kupić mieszkanie jedno- lub dwupokojowe w relatywnie niskiej cenie i dobrze położone. Chcą mieć pewność, że ze sprzedażą takiego lokum nie będzie problemów i że nie straci ono na wartości w ciągu kilku lat. Tę grupę nabywców interesują takie dzielnice, jak Krowodrza, Bronowice i Olsza.

W najbliższym czasie nie należy się więc raczej spodziewać wzrostu liczby inwestycji dokonywanych przez obcokrajowców na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Wynika to z faktu, że przy obecnych cenach za metr kwadratowy czas oczekiwania na zwrot z inwestycji mieszkaniowych znacznie się wydłużył. Jeżeli jednak nasza gospodarka będzie w miarę stabilna i sytuacja na rynkach w krajach Unii Europejskiej się uspokoi, to zaczną się pojawiać nowi inwestorzy z zagranicy, którzy będą przygotowani na stabilny, bezpieczny, choć powolny wzrost.

— Zarówno fundusze inwestycyjne działające od lat na rynkach finansowych, jak i inwestorzy indywidualni obserwują nasz rynek z dużą ostrożnością. Niejednokrotnie odkładają swoje działania na później — podsumowuje Górkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu